30.09.2010

Czekoladowo-jabłkowe...


...muffiny.
Jest jesiennie, baaardzo jesiennie... strach pomyśleć co będzie za miesiąc.
Deszcz, wiatr, zimno, mglisto, ciemno...
A w domu... ciepło, cicho (no...nie zawsze:), jasno, przyjemnie, pachnie cynamonem i jabłkami...zapach zupełnie przyćmiewa wszelkie inne niedogodności jesienne!






Po męczącym dniu, zapalam ciepłe światło,

siadam wygodnie na kanapie,

przykrywam nogi pledem i Norką,

(w tle otulająco brzmi Billi Holiday)

i zajadam pachnące  muffinki szarlotkowe...



...jest cudownie!



MUFFINY CZEKOLADOWO-JABŁKOWE

/12 babeczek/
składniki suche:

1 i 1/3 szkl. mąki
*  2 łyżki kakao
*  1/2 szkl cukru
*  1 łyżeczka proszku do pieczenia
*  1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
*  1 łyżeczka cynamonu
*  1/2 łyżeczki mielonych goździków

składniki mokre:
*  3/4 szkl mleka
*  1/2 szkl oleju roślinnego
*  1 jajko

nadzienie:
*   1/2 szkl musu jabłkowego (1 duże lub 2 mniejsze  jabłka  pokrojone w kostkę  i podduszone na małym ogniu + 1/2 łyżeczki cynamonu)
*  1 łyżka rodzynek

Suche składniki wymieszać w jednej, a mokre w drugiej misce.
Połączyć zawartość obu misek i wymieszać łyżką niezbyt dokładnie.
Mus połączyć z rodzynkami.
Formę muffinową wyłożyć papilotkami, do każdej nałożyć po łyżce ciasta, na to po łyżeczce musu z rodzynkami i przykryć resztą ciasta.
Wstawić na 25-30 minut do piekarnika nagrzanego do 180stC.
Oprószyć cukrem pudrem.
Smacznego!




 A róże wciąż kwitną


23.09.2010

Pierwszy dzień jesieni





Dzisiaj będzie sentymentalnie...
Mam słabość do starych zdjęć rodzinnych, do wspomnień z przaśnego dzieciństwa, do polskich filmów przed i powojennych np. 'Ostatni dzień lata'...  piosenek z tych filmów, np z filmu J.Hasa 'Pożegnania'...







...i do starych przepisów ...a że jesień właśnie się zaczęła (!!), to upiekłam kolejne jesienne ciasto z jabłkami, czyli 'Tartę serowo-jabłkową'.

Ciasto (wersja podstawowa) ma spód typowo 'tartowy', ale tym razem upiekłam je na innym spodzie. Muszę przyznać, że wersja pierwotna bardziej mi odpowiada.  Podaje przepis z ciastem oryginalnym ...i kolejny raz przekonuję się, że nie warto zmieniać czegoś, co jest sprawdzone i dobre...i niech tak zostanie!


TARTA SEROWO-JABŁKOWA

/forma o śr. 28cm/

ciasto:
250 g mąki krupczatki
*  125 g. masła
*  1/3 szklanki wody
*  1 łyżka cukru
*  szczypta soli.

warstwa serowa:
*  250g sera twarogowego
*  3 jajka
*  3łyzki cukru
*  1 łyzeczka mąki ziemniaczanej
*  2  łyzki cukru z wanilią


na wierzch:
*  3 jabłka

*  1 łyżka mleka
*  1 łyżka cukru brązowego
*  2 jajka


Ciasto:
Mąkę posiekać z masłem, dodać resztę składników i szybko zagnieść ciasto.  Owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na co najmniej 2 godziny.

Warstwa serowa:
Ser rozgnieść widelcem.  Jajka zmiksować z cukrem i cukrem waniliowym. Dodać do masy jajecznej ser i mąkę ziemniaczaną i krótko zmiksować.

Jabłka obrać i pokroić na kawałki.

Formę na tartę posmarować margaryną.  Ciasto rozwałkować i wyłożyć nim dno i boki formy.
Nałożyć masę serową,a na wierzch jabłka. Polać wszystko zmiksowanymi jajkami z cukrem i mlekiem.

Nagrzać piekarnik do 190stC.
Piec  przez 45-50 minut, po czym wyjąć i ostudzić.
Smacznego!







21.09.2010

Szarlotka jesienna...



....dlaczego jesienna?... bo piekę ją jesienią, ze świeżych, zerwanych prosto z drzewa jabłek, których nie duszę i nie ścieram na tarce...z braku czasu (i nawału owoców do przetworzenia) kroję w drobne kawałki i umieszczam w prawdziwie kruchym cieście...ciasto jest cienkie i kruche, a jabłek jest duuużo! ...a smakuje.... hmmm...oj smakuje, smakuje!

( jeśli poczekamy aż się ostudzi (!!!) to kawałki będą zgrabniejsze niż u mnie na zdjęciach...kroiłam ciepłą i...jadłam ciepłą!)



SZARLOTKA JESIENNA

/forma 25x38/

ciasto:
*  500g mąki tortowej
*  250g zimnego masła
*  50g smalcu
*  3 łyzki kwaśnej śmietany
*  2 żółtka
*  3 łyżki cukru
*  cukier waniliowy
*  1/4 łyżeczki soli

nadzienie:
*  2 kg jabłek***
*  1/2 słoika marmolady jabłkowej
*  cynamon

ponadto:
*  1 białko roztrzepane widelcem

Mąkę wysypujemy na stolnicę, wykładamy zimne masło i smalec i siekamy nożem do momentu aż będą maleńkie kawałki tłuszczu. Dodajemy resztę składników i zarabiamy nożem, po czym zlepiamy dłońmi (najszybciej jak się da!) w kulę, którą owijamy folią i umieszczamy w lodówce.
W tym czasie myjemy i obieramy jabłka,po czym  kroimy na małe kawałki.
Formę smarujemy margaryną.  Wyjmujemy ciasto z lodówki i dzielimy na pół. Jedną część rozwałkowujemy na wielkość blachy a drugą wkładamy z powrotem do lodówki.
Podpiekamy spód w piekarniku nagrzanym do 200stC na lekko złoty kolor (ok 10 minut).
Smarujemy ciasto pędzelkiem zanurzonym w roztrzepanym białku, potem wykładamy cienką warstwę marmolady, a na to pokrojone jabłka. Posypujemy cynamonem i przykrywamy pozostałym ciastem.


 Należy docisnąć brzegi  dookoła blachy, zapobiegając tym samym wypłynięciu soku, który zniweczy pożądaną kruchość ciasta:)) a tego nie chcemy!
Dodatkowym 'odparowywaczem' są 'kominy' które wycinam w wierzchnim cieście przed przykryciem jabłek- np serduszka, które potem przyklejam dla ozdoby.  Nadmiar soku wyparuje przez otwory.

Piekarnik nagrzewamy do 190stC i umieszczamy foremkę z ciastem na 35-45 minut. Powinno się zrumienić.
Wyjmujemy na kratkę i posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!





***Można dać mniej jabłek!



16.09.2010

Bułeczki pszenne razowe




Czy to babie lato?
Słońce świeci, deszcz nie pada, i gdyby nie wietrzysko to już byłaby pełnia szczęścia.





Nawet bułeczki ładniej prezentują się w tym świetle, jakby rumieńców dostały:)
A piekłam je po raz pierwszy, i na pewno nie ostatni.  Bułeczki pszenne-razowe z przepisu Tatter - bo o nich mowa.  Wyrabianie i formowanie to istna przyjemność!  Poza tym są bardzo smaczne, mięciutkie w środku, lekkie i pasujące zarówno do wytrawnych jak i słodkich dodatków.  
Gorąco polecam!





Przepis cytuję za autorką bo oprócz podwojenia ilości, nic nie zmieniałam.


 BUŁECZKI PSZENNE RAZOWE

/8 sztuk/


*  150g maki pszennej razowej
*  350g bialej maki pszennej chlebowej
*  1 lyzeczka drozdzy instant
*  150g mleka
*  200g wody
*  1 lyzka soli ***
*  1 lyzka miekkiego masla

Drozdze polaczylam z makami. Dodalam reszte skladnikow, wymieszalam wszystko dokladnie i zagniotlam sprezyste, spoiste ciasto. Zostawilam do wyrosniecia na ok. 1 godzine w 24C. Nastepnie ciasto odgazowalam zwijajac je w rulon i podzielilam na 8 czesci, kazda o wadze ok 112g. Uformowalam kulki i zlaczeniami w gore zostawilam pod przykryciem na 15 minut.
Z kazdej kuli uksztaltowalam okragla buleczke. Gotowe ukladalam na naoliwionej blasze i splaszczalam je naciskajac dlonia. Zostawilam do ponownego wyrosniecia na nieco ponad godzine. Bueczki maja byc dobrze napuszone i lekkie. Pieklam w 230C z para, przez ok. 20 minut.

***Według mnie soli jest za dużo, następnym razem dam 1 łyżeczkę.


Smacznego!







Róża chińska

15.09.2010

Jesienne, szybkie i smaczne






Sypią się z drzew...nie spadają a sypią:)
Jabłka.







Kocioł (tak, kocioł!) musu już zawekowałam, nie trudno zgadnąć jakie ciasta będą królowały w zimie:) 
Już teraz upycham jabłka w jadłospisie, gdzie tylko można... 
Moje jabłonie to gatunki trudne do sprecyzowania, stare dobre jabłka.  Nigdy i nigdzie nie spotkałam takich jabłek...  Gdzie się podziały:  malinówki, kosztele, landzberskie, antonówki... szkoda że komercja wyparła te gatunki.  Jedna z moich jabłoni (sadzona jeszcze przez przedwojennego właściciela) właśnie w tym roku wyzionęła ducha... rodziła wyjątkowe jabłka - zielone jak kiwi , twarde jak rzepa, soczyste jak arbuz, po zerwaniu (w listopadzie!)  nie nadające się do jedzenia, po leżakowaniu w piwnicy dobre dopiero w marcu.  Jabłka posiadające wyjątkowo dużo pektyny, po obraniu nie ciemniały... szarlotki były 'ostre', soczyste i...pyszne!  Właśnie uschła... i smutno mi...chyba ze mną coś nie tak...





To tartaletki z ciasta francuskiego (gotowego), najprostszy i najszybszy deser...i bardzo jesienny.
Polecam!


KWADRATY FRANCUSKIE Z JABŁKIEM

* opakowanie ciasta francuskiego
* dżem jabłkowo-gruszkowy
* 2 jabłka

Ciasto rozwinąć, pokroić na kwadraty i ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.  Posmarować każdy kawałek dżemem, na środku ułożyć cząstkę jabłka.
Wstawić blaszkę do nagrzanego piekarnika do 240stC, na 15 minut.
Gotowe!



Wrześniowe niebo, czyż nie piękne?





12.09.2010

Bułki z dżemem



Zimne, mokre od mgieł i rosy poranki, kurtki i kalosze w przedpokoju, opadające liście w parku, dynie w warzywniaku, śliwki i gruszki pod drzewami...
Wrześniowe światło ma wyjątkową barwę i ostrość, a wrześniowe dni mają wyjątkowy zapach...łapię ostatnie letnie promyki i zachłystuję się w ogrodzie powietrzem pachnącym jabłkami...zapisuję w pamięci każdą słoneczną chwilę...do lata jeszcze 3 pory roku...

Kilkanaście dni temu minęły dwa lata mojego blogowania, nie do wiary że już dwa lata piszę do Was...

Piekę ciasta ze śliwkami,  jabłkami... musy jabłkowe i grzybki marynowane już są w spiżarni...jemy knedle na obiad, kukurydzę na kolację...a na podwieczorek bułeczki z dżemem brzoskwiniowym...smaki jesieni.



Bułeczki powstały za sprawą Ewam, u której zobaczyłam pyszne bułeczki z marmoladą jabłkową. Tak apetyczne, że musiałam i ja sobie takie upiec. Przepis troszkę zmieniłam, ale idea pozostała:)



BUŁKI Z DŻEMEM

/na 12 bułek/

*  500g mąki pszennej
*  250ml  mleka
*  3 żółtka
*  40g świeżych drożdży
*  100g masła
*  2 łyżki cukru
*  1/2 łyżeczki soli
*  otarta skórka z cytryny i pomarańczy

*  mały słoiczek dżemu /u mnie brzoskwiniowy +
pomarańczowy z kiwi/

*  1 białko do smarowania
*  cukier brązowy do posypania

Z drożdży, łyżki mąki, łyżki cukru i kilku łyżek mleka zrobić zaczyn. Przykryć i odstawić na 10 minut aż podrosną. Żółtka utrzeć z cukrem.
Do większej miski (ja robię to w robocie) przesiać mąkę, dodać zaczyn, mleko, utarte żółtka i zarobić ciasto. Po kilku minutach dodać stopione masło i otartą skórkę z wyszorowanych cytrusów. Wyrabiać ok 6-10 minut az ciasto będzie odstawało od brzegów miski i będzie lśniące i elastyczne.
Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia aż podwoi objętość.
Blachy wyłożyć papierem do pieczenia.
Nabierać jednakowe kawałki ciasta , rozpłaszczać na okrągły placuszek, nakładać po łyżeczce dżemu lub konfitury i zlepiać 'w sakiewkę. Układać na blasze złączeniem pod spód, pozostawiając kilkucentymetrowe odstępy.
Białko roztrzepać i posmarować nim bułeczki. Z wierzchu posypać brązowym cukrem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180stC na 20 minut. Studzić na kratce.
Smacznego!








08.09.2010

Barszcz 'ukraiński'



Na Ukrainie barszcz z dodatkiem fasoli nazywany jest "barszczem czernihówskim" (Wikipedia), a u nas po prostu "ukraińskim".  Moja wersja jest wzbogacona o warzywa starte na tarce o grubych oczkach... duuuużo warzyw!

A że powiało jesiennym chłodem, to i jedzenie trzeba dostosować do aury, czyli bardziej rozgrzewające...skoro jeszcze w piecu nie palę... no nie! przecież to jeszcze lato! a ja o ogrzewaniu... :)







BARSZCZ  zwany 'UKRAIŃSKIM'

/wersja autorska/

proporcje na 5l zupy!
/ 2 dni jedzenia dla 6 osób!/

*  1 kg żeberek wołowych (chudych)
*  4 buraki
*  mały seler
*  2 pietruszki
*  2 marchewki
*  4 ziemniaki
*  kawałek białej kapusty
*  20dag fasolki szparagowej
*  1 cebula
*  1 por
*  2 łyżki koncentratu pomidorowego
*  3-4 ząbki czosnku
*  kilka ziaren pieprzu
*  kilka ziaren ziela angielskiego
*  2 listki laurowe
*  pęczek koperku
*  natka pietruszki
*  mały kubek śmietany18%
*  1 łyżeczka cukru
*  3 łyżki soku z cytryny lub białego octu winnego
*  sól, pieprz, majeranek
*  puszka białej fasolki  /niekoniecznie/

Z mięsa, 1 marchewki, połówki selera, połówki pora i 1 pietruszki ugotować rosół - ok 2-3 l (można zrobić to dzień wcześniej i delektować się na obiad rosołem, a na drugi dzień na reszcie wywaru ugotować barszcz).
Marchew, seler, pietruszkę i połowę buraków - obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Pozostałe dwa buraki pokroić w plasterki. Pokroić drobno kapustę.  Fasolkę obrać i pokroić na mniejsze kawałki a cebulę i por w półplasterki. Koperek i natkę posiekać.  Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę.
Mięso wyjąć i pokroić w kostkę.  Do wywaru (rosołu) dolać trochę wody (dopełnić do 3l) i wrzucić poszatkowane warzywa, ziarenka pieprzu , ziele angielskie i listki laurowe. Pogotować chwilę na większym ogniu, po czym zmniejszyć płomień i gotować ok 30 minut.  Dodać sól, cukier, zmiażdżony czosnek, majeranek i połowę posiekanej zieleniny (koperek i natka), pokrojone mięso i fasolkę wraz z płynem. Pogotować jeszcze kilka-kilkanaście minut. Pod koniec dodać śmietanę. Na talerzu posypać koperkiem i natką.  Zupę można ugotować na wywarze warzywnym i nie dodawać mięsa, będzie równie smaczna.
Jest bardzo treściwa i gęsta od warzyw... gorąco polecam!
Smacznego!



05.09.2010

Chleb dyniowy z orzechami i rodzynkami





Kiedy brakuje mi czasu na wszystko i nic nie daje się upchnąć pomiędzy,  wtedy odzywa się moja przekorna natura i zabieram się za coś, czego nie muszę ale lubię... np siadam piszę bloga...

Mówiąc prościej:  buntuję się kiedy coś muszę , zdecydowanie wolę wybór, luz, i sama podejmować decyzję co i kiedy będę robić...
Trudno się żyje z takim charakterem...oj trudno!

Kiedy nie mam czasu (praca wisi nade mną jak Cumulonimbus capilatus ) , to wtedy właśnie zabieram się za rzeczy powiedziałabym wówczas irracjonalne:) np:
-robię wtedy porządek w szafie...
-nagle muszę uszyć poszewkę z materiału, który przeleżał kilka lat...
-piekę ciasto, chociaż wcale nie spodziewam się gościa...
-przycinam krzew, który nieprzycięty wygląda pięknie...
itp. itd...
...a tym samym spycham wszystko na później... zapewne psycholog znalazłby na to jakimś syndrom...:) ...niektórzy (których znam) nazywają to zupełnie inaczej i proszą żebym nie mieszała w to psychologa :))

Przecież i tak muszę zrobić wszystko, i to na czas... i jakimś sposobem to mi się udaje - to przyjmuję że widać ten typ tak ma:))
A skoro tak, to upiekłam chleb (wczorajszy leży  jeszcze nie zjedzony!)...






Taki niekonwencjonalny wypiek... tym razem z dodatkiem mąki z dyni, orzechów włoskich i rodzynek.
Kupiłam ją (mąkę z dyni, nie z pestek!) po raz pierwszy, bo zachwycił mnie jej kolor!  Dynię stosowałam już do wypieków wielokrotnie, ale były to kawałki dyni lub przecier (który sama robiłam), i najczęściej do ciasta lub bułek. Chleb z mąką dyniową piekłam po raz pierwszy... ale nie ostatni!

Chleb nie wymaga długiego wyrabiania, przygotowuje się go wieczorem a rano piecze. Potrzebny jest aktywny zakwas (jeśli przechowujemy go w lodówce to dzień wcześniej trzeba go 'uaktywnić' czyli podkarmić metodą trójfazową). Jeśli nie mamy na to czasu, to możemy dodać odrobinę drożdży (kulka wielkości orzecha laskowego wystarczy) - tak zrobiłam tym razem.

Lekko kwaskowaty chlebek (za sprawą zakwasu), wilgotny, o 'dyniowej'  nucie z chrupiącą skórką.
Bardzo polecam!

CHLEB DYNIOWY NA ZAKWASIE, Z ORZECHAMI I RODZYNKAMI
 /garnek 3-5l lub większa keksówka/

Wieczorem:
*  400g mąki pszennej chlebowej (dałam 650)
*  150g mąki żytniej chlebowej 720
*  3 kopiate łyżki mąki dyniowej
*  2 łyżki oliwy z oliwek
*  2 łyżki aktywnego zakwasu
*  1 łyżeczka cukru
*  2 łyżeczki soli
*  ok 500ml letniej wody
*  drożdże świeże-kuleczka jak orzech laskowy /opcjonalnie/
* 1/4 szkl rodzynek
*  1/2 szkl uprażonych na suchej patelni orzechów włoskich


W połowie wody rozpuścić drożdże, dodać cukier i wymieszać.
Do większej miski wsypać wszystkie mąki i wymieszać.
Dodać resztę składników (oprócz orzechów), wyrobić łyżką  dolewając wodę(ciasto powinno być luźne ale nie lejące).
Przykryć szczelnie folią spożywczą i pozostawić na blacie do rana.
Rano do ciasta wsypać orzechy i lekko wmieszać. Odstawić na 30 minut.

Pieczenie w garnku:
Garnek wyściełać papierem do pieczenia.
Przełożyć ciasto do garnka, przykryć pokrywką i odstawić na 45 minut.
Włożyć garnek do piekarnika i włączyć na 250stC. Po 35-40 minutach zdjąć pokrywkę i dopiec jeszcze 30 minut. Wyjąć na kratkę i ostudzić.

Pieczenie w keksówce:
Rano wyłożyć keksówkę papierem do pieczenia. Przełożyć ciasto do formy i odstawić przykryte na ok 45 minut (powinno zwiększyć objętość o 70%). Jeżeli potrzeba zwiększyć czas wyrastania.
Nagrzać piekarnik do 230stC i wstawić chleb na 15 minut z parą. Zmniejszyć temperaturę do 200stC i piec jeszcze przez 25-35 minut. Ostudzić przed krojeniem.
Smacznego!


02.09.2010

Lubię...'Chleb gryczano-pszenny z prosem'

...właściwie mogę duuuzo wymienić, bo ja należę do tych, co lubią prawie wszystko, mam dosyć elastyczną naturę i potrafię polubić rzeczy mało interesujące, lub takie co to zazwyczaj się nie lubi,  np deszcz i słotę...
Do zabawy w 'lubię...' zaprosiła mnie aga,  postaram się więc napisać o tym, co w tym momencie przychodzi mi na myśl...


Zatem lista będzie trochę przypadkowa, ale co tam, niech będzie..
Lubię:
1/  a właściwie kocham -zwierzaki wszelkiej maści, a szczególnie moje:)
2/  rośliny i kwiaty, szczególnie w moim ogrodzie
3/  a właściwie kocham - czytać książki, szczególnie poezję
4/ poranną kawę w mojej kuchni rozświetlonej wschodzącym słońcem , która smakuje wyjątkowo..bo i w wyjątkowym towarzystwie!:)
5/ wycieczki rowerowe i wypady w 'dzikie' tereny podmiejskie, chociaż w tym roku ich nie było (...po kradzieży rowerów nie zdążyłam kupić jeszcze nowego...)
6/ robótki ręczne, szczególnie dzierganie i haft
7/ długi dzień... czyli wiosnę i lato
8/ jesień i spiżarnię pełną przetworów (robić je trochę mniej:)
9/ wszelkie przydasie kuchenne - oglądać, kupować, mieć:)
10/ teatr i balet - gdybym tylko miała czas-ale nie mam- to byłabym co najmniej raz w tygodniu na spektaklu
 itd....

Zobligowana do wytypowania następnych blogów, mam problem bo zabawa już krąży po necie jakiś czas i nie wiem czy jest jeszcze jakiś blog który został pominięty...ale spróbuję, zapraszam zatem:
uff...udało się!


A teraz o chlebie:
Ciąg dalszy eksperymentów z pieczeniem w garnku. 
Kupiłam mąkę z prosa...nie wiem do czego, po prostu nigdy jej jeszcze nie używałam, więc...  pomyślałam o chlebie.  Proso nie jest modne, chociaż coraz częściej zaczyna pojawiać się w naszych jadłospisach., to wciąż jemy go mało, a szkoda bo jest bardzo zdrowe.
Lubię kaszkę jaglaną (to mogłabym napisać powyżej...ale czego ja nie lubię jeść...), która przecież jest prosem. Będąc dzieckiem  jadłam kaszkę na słodko z sokiem malinowym - na deser ...a Wy znacie proso, lubicie je ?
I tak, postanowiłam upiec chleb z dodatkiem mąki z prosa*** , metodą 'zimnego garnka'.
Chleb jest pszenno-gryczany.  Mąkę gryczaną otrzymałam mieląc prażoną kaszę gryczaną. Chciałam by mąka miała wyrazisty smak i ciemniejszy kolor.  Dla wzmocnienia smaku dodałam miód gryczany.
Chleb jest lekko słodki, o wyrazistym 'gryczanym' smaku. Polecam!




 CHLEB GRYCZANY Z PROSEM

/duży bochen - garnek 5l, lub 2  keksówki/

wieczorem:
*  125g mąki gryczanej (zmielona kasza gryczana prażona)
*  125g mąki z prosa
*  250g wody
* 1/2 łyżeczki soli
wymieszać i przykryć folią spożywczą

osobno zrobić zaczyn drożdżowy:
*  420g mąki pszennej typ 650
*  310g wody
*  10g drożdży
wymieszać , przykryć folią i zostawić na noc na blacie

Rano połączyć wszystko co powyżej i dodać:
*  110g mąki żytniej 720
*  110g maki pszennej 650
*  2 łyżeczki soli
*  2 łyżki miodu gryczanego
*  2 łyżki oleju słonecznikowego
*  150g wody
*  10g drożdży
*  150g wody

Wyrobić ok 10 minut, jeśli zbyt zwarte, dodać trochę wody. Ciasto  powinno być dosyć miękkie, lekko lepkie i dać się lekko wyrobić. Przykryć i zostawić na 30 minut.  Garnek wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć do niego ciasto chlebowe.  Przykryć garnek i odstawić na kolejne 30-40 minut do podrośnięcia. Po tym czasie wstawić garnek zimnego piekarnika i włączyć na 250stC. Po 40 minutach zdjąć pokrywkę i dopiec przez ok. 30-35 minut. Skórka powinna być brązowa. Wyjąć chleb na kratkę. Kroić po całkowitym wystudzeniu, a najlepiej na drugi dzień (zawinąć w ściereczkę).
Jeżeli pieczemy w keksówce to:
1/  Po wyrobieniu i po 30 minutach rośnięcia, przekładamy do wysmarowanych i wysypanych otrębami foremek o odstawiamy na 40-45 minut aż wyrośnie.
2/ Nagrzewamy piekarnik, nastawiając temperaturę 250stC.
3/ Wstawiamy do upieczenia na ok 20 minut z parą, po czym zmniejszamy do 200stC i dopiekamy 25-35 minut. Chleb powinien być wypieczony, sprawdzić czy 'popukany' od spodu wydaje głuchy dźwięk.
  
Chleb jest wilgotny, pachnący gryką o słodkiej nucie miodowej.  Bardzo smaczny z nabiałem i dżemem. Smacznego!

***.... proso nie nadaje się do wypieku chleba (!?), bo nie nie ma w nim glutenu.  Toteż u mnie stanowi tylko  smaczny i zdrowy dodatek...    Tu jest więcej o prosie.


Pozdrawiam Wszystkich słonecznie!


Printfriendly