gry online

15.02.2010

Taki chleb można jeść codziennie. Weekendowa piekarnia#62




Weekendowa piekarnia#62 prowadzona przez Lu mającą blog 'Na tropie smaku' była dla mnie, jak zawsze bardzo miłym doświadczeniem. Chleb codzienny okazał się smacznym, prostym w przygotowaniu, przyjemnym w 'obróbce', i o 'uniwersalnym' smaku.
Chociaż chleby pszenne nie należą do moich ulubionych, to jednak 'dobry' chleb pszenny nie jest zły:) Dodam że moja rodzina ma inny pogląd na ten temat, pieczenie chlebów pszennych zatem jest mi pisane...co czynię z dużą przyjemnością jeśli pieczywo pieczone jest tak smaczne jak ten weekendowy.
Lu dzieękuję za pyszny przepis, rodzina oświadczyła że mogę go piec często!






Zacytuję właścicielkę przepisu, bowiem nie poczyniłam żadnych zmian.

CHLEB CODZIENNY 'LU'

Zaczyn:
100 g zakwasu żytniego razowego
100 g mąki pszennej (typ 650)
150 g letniej wody

Wymieszać w misce i odstawić na noc (albo na 8-12 godz.)

Ciasto właściwe:
zaczyn
300 g wody
1 łyżeczka miodu
1 łyżka soli
kulka świeżych drożdży wielkości dużego laskowego orzecha
600-650 g mąki pszennej (typ 650)

Do miski wlać wodę, rozpuścić w niej miód, drożdże, dodać zaczyn, sól i wymieszać na jednolitą masę.
Wsypać mąkę, wyrobić gładkie ciasto. Zostawić do wyrośnięcia na ok 2,5 godziny ( z tym czasem może być różnie, w każdym razie ciasto powinno podwoić objętość). Po tym czasie wyjąć ciasto na stolnicę albo blat. Podzielić na pół, uformować dwa podłużne bochenki(tak robię ja, ale można też jeden olbrzymi okrągły). Włożyć do koszyków i pozwolić wyrosnąć (ok 1 1/2 godz.). Ostrożnie przełożyć z koszy na blachę. Można naciąć (chociaż mi to jakoś nie chce ładnie wyjść). Piec najpierw przez 10 min w naparowanym piekarniku, nagrzanym do 250 st. Później zmniejszyć temperaturę do 220 st i piec kolejne 10 min. Na końcu zmniejszyć temp do 200 st i dopiekać, aż będzie pięknie rumiany, no i oczywiście postukany od dołu, wyda piękny, głuchy odgłos.









Koleżanka Kamy.

14.02.2010

Pączki wyśmienite.





Karnawał dobiegł końca, czeka nas 'chudy' czas postu.
Zdążyłam jeszcze usmażyć pączki, wyśmienite pączki!
Ostatnia rozpusta, pyszne pączki z powidłami śliwkowymi i marmoladą brzoskwiniowo-gruszkową.
W tym roku z ich zrobieniem długo zwlekałam, w końcu po baaardzo nieudanej degustacji kupnych pączków w 'tłusty czwartek" i nieustających namowach domowych łasuchów - upiekłam.
To przepis niejako rodzinny, odkąd pamiętam moja mama takie piekła. Są bardzo mięciutkie i delikatne, a smak...wyborny! Polecam!







PĄCZKI WYŚMIENITE

składniki na ok. 20 sztuk:

* 50 dag mąki tortowej
* 4 dag drożdży świeżych
* ok.1 szkl. mleka letniego
* 1/4 szkl. cukru
* 10 dag masła stopionego
* 5 żółtek
* 1 jajko
* 2 łyżki cukru z wanilią
* 2 kieliszki spirytusu lub wódki
* 1/4 łyżeczki soli

nadzienie:
powidła śliwkowe

lukier:
20 dag cukru pudru
sok z cytryny
kilka kropli zapachu migdałowego

na wierzch:
skórka pomarańczowa kandyzowana

tłuszcz do smażenia:
w oryginale 1 kg smalcu

Do miski robota (lub miksera) wlać żółtka, jajko, cukier i utrzeć do białości.
W małej miseczce rozpuścić drożdże z 2 łyżkami ciepłego mleka, łyżką mąki i szczyptą cukru. Miseczkę przykryć ściereczką i poczekać 10-15 minut aż podrosną.
Do żółtek dodać przesianą mąkę, cukier waniliowy, mleko i wyrobić ciasto.
Na końcu dodać alkohol.
Ciasto będzie dosyć luźne i miękkie, ale nie dosypywać mąki.
Przykryć miskę i pozostawić do wyrośnięcia na ok 1 godzinę, do podwojenia objętości.

Po tym czasie formować pączki, nabierając natłuszczoną łopatką jednakowe porcje ciasta.
Kłaść na omączoną stolnicę, rozpłaszczyć lekko omączoną dłonią, kłaść po łyżeczce nadzienia i zlepiać zagarniając boki do góry. Układać na omączonej stolnicy zlepieniem do dołu, przykryć ściereczką i odstawić na 30-45 minut do napuszenia.
Rozgrzać tłuszcz.
Każdy pączek przed włożeniem do frytury omieść pędzelkiem z mąki. Wkładać po kilka, przykryć pokrywka na 2 minuty, odkryć i po chwili odwrócić każdy pączek patyczkiem na drugą stronę i dopiec bez przykrywania.
Smażyć z obu stron do zbrązowienia.
Wyjmować na talerz wyłożony ręcznikiem kuchennym do odsączenia.

Z powyższych składników utrzeć lukier i jeszcze ciepłe lukrować i posypać skórką kandyzowaną.
Można też po prostu posypać cukrem pudrem.

Smacznego!



11.02.2010

Chleb pszenno-żytnio-orkiszowy. Focaccia pszenno-żytnio-orkiszowa.





I znowu pada śnieg...a już miałam nadzieję że zima powoli odpuszcza.
Niestety...
Wiem, wiem to dopiero luty...ale mam już dosyć śniegu! Nie jest to moja ulubiona pora roku, z upływem lat lubię ją coraz mniej. Kiedyś czekałam na zimę z wytęsknieniem, potem szalałam na lodzie i śniegu...dziś czekam z wytęsknieniem na WIOSNĘ!
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma...staram się więc szukać pozytywnych stron tej pory roku. No i znalazłam:
- zima jest malownicza i urokliwa, a świat przyodziany w śnieżną pierzynkę jest 'czysty i sterylny',
- fantastyczne spacery zimowe i ...jeszcze wspanialsze powroty do domu
- szycie i dzierganie w ciepłym domu kiedy za oknem zawieja i zamieć:)
- czytanie leżąc na kanapie w towarzystwie futrzaków, z filiżanką gorącej herbaty z żurawiną w ręku (i nie nazywanie tego procederu lenistwem:)
- grzanie się w ciepłej i pachnącej kuchni, podczas pieczenia chleba, bułek lub ciasta...(w lecie nie jest tak przyjemnie w gorącej kuchni...)
itp. itd.
Wszystkie te zalety (subiektywny wybór:) pomogą mi przetrwać w miłej atmosferze i spokojnie czekać na wiosnę...nie poganiajmy czasu i tak mknie jak szalony!






Chciałam uszyć fartuszki kuchenne (od dawna leżą wykrojone i czekają na moją wenę), przygotowałam się fizycznie i psychicznie, że dzień spędzę przy maszynie i...okazało się że maszyna chodzi jak traktor i niestety z szycia nici :( poszłam więc do kuchni i upiekłam (do tych czynności nie muszę przygotowywać się psychicznie, wciąż jestem w pełnej gotowości:) chleb i focaccię (też pożytecznie), na którą ciasto zrobiłam dzień wcześniej. Wyprodukowałam także cztery chleby na wynos...przygotowałam obiad na dwa dni(jutro mam wychodne), ugotowałam jedzenie dla zwierzyny itp itd... Zima nie jest wcale zła...


Eksperymentów chlebowych ciąg dalszy... to lubię!

CHLEB (FOCACCIA) PSZENNO-ŻYTNIO-ORKISZOWY

składniki na 2 chleby:

400g mąki pszennej 650
200g mąki żytniej 720
200g maki orkiszowej 700
ok. 600g wody
1 łyżka soli
20g drożdży świeżych

Wieczorem w przeddzień:
Drożdże rozpuścić w małej ilości wody, dodać do maki z mąką i solą.
Wymieszać dodając wodę. Wyrobić krótko dozując wodę. Ciasto ma być miękkie lecz nie luźne.
Miskę szczelnie nakryć i pozostawić w temp. pokojowej.

Rano wyjąć ciasto na stolnicę lub blat i lekko zarobić. Podzielić na dwie części i uformować chlebki. Ułozyć na oprószonej stolnicy i przykryć ściereczką. Powinny podrosnąć, pozostawiamy na ok 1-1,5 godziny. Jeśli decydujemy się na focaccię to wkładamy ciasto do blaszek (najlepiej o wymiarach np. 20x26cm) i przykryte odstawiamy do wyrośnięcia .
W międzyczasie nagrzewamy piekarnik (z garnkiem lub kamieniem jeżeli pieczemy chleb) do temp 200stC..
Pieczemy - chleb w garnku 30 minut z przykrywą i dopiekamy 15-20 minut bez przykrycia
- na kamieniu chleb pieczemy 35-40 minut (w naparowanym piekarniku)
- focaccię w foremce ok. 30-35 minut.

* Bardzo smaczny chlebek, smakujący zupełnie nie 'drożdżowo', focaccia natomiast jest konkretniejsza w smaku niż pieczona na samej mące pszennej.

Gorąco polecam!




ps. Post pisany wczoraj, dzisiaj mnie nie ma! Pozdrawiam!





10.02.2010

Brytyjskie ciasto świąteczne czyli 'Christmas Cake'...i dlaczego dopiero w lutym.




No właśnie, już połowa lutego a u mnie Świąteczne Ciasto, dokładnie brytyjskie Christmas Cake:).
Zabrałam się za nie dość późno, tzn. mniej więcej na dwa tygodnie przed świętami. A wiadomo, że należy do tych 'leżakujących', które wymagają odpowiednio dużo czasu (ok. 5-6 tygodni) aby 'dojrzeć' i nabrać właściwego mu smaku i aromatu... no właśnie, aromatu! To bardzo aromatyczne ciasto, dzięki alkoholowi (u mnie: rum) i niesamowitej ilości bakalii. Nie przypomina naszego poczciwego keksa, ma bardziej zwartą konsystencję (zero puszystości), a bakalie smakują bardzo rumowo...już po zjedzeniu jednego kawałka jesteśmy nasyceni...





Po upieczeniu i wystudzeniu, nasączyłam rumem i zapakowałam odpowiednio szczelnie i odłożyłam do spiżarni aby się 'przegryzło'. Po tygodniu znowu napoiłam spragniony placek, zawinęłam w paczuszkę i znowu odłożyłam w zimne miejsce...nastały Święta, pomyślałam że ciast mamy pod dostatkiem, postanowiłam więc że osłodzi nam Nowy Rok. Ale upiekłam tort czekoladowo-orzechowy i znowu moje leżakujące ciasto pozostało nadal 'dziewicze'. Wtedy postanowiłam że urodziny Tomka (akurat 6 tygodni dojrzewania) będą wystarczająco doniosłą okazją by wreszcie spróbować tego brytyjskiego specjału. I wstyd się przyznać ale...zapomniałam o nim :)
W międzyczasie piekłam różne ciasta, zawsze kiedy przypominałam sobie o moim Christmas Cake było jakieś ciasto na stole. I tak do minionego weekendu...córka mnie pyta - Mamo a co z tym ciastem w spiżarce? Czy my je kiedyś wreszcie zjemy?....:)))
Doczekało się 'biedactwo' degustacji po 8-miu tygodniach! Myślę że mu to nie zaszkodziło, przeszło aromatem rumu, bakalie są mięciutkie i aromatyczne a ciasto lekko wilgotne od alkoholu.
Przyznam że jednak wolę polskie keksy...choć to bardzo oryginalne i smaczne ciasto. Polecam!







CHRISTMAS CAKE

Składniki (na foremkę 23-24 cm):

* 700 g sułtanek
* 350 g rodzynek
* 210 g orzechów laskowych posiekanych
* 150 g kandyzowanych skórek cytrusowych
* 120 ml brandy/rumu
* 210 g miękkiego masła
* 200 g brązowego cukru
* 1 łyżeczka otartej skórki pomarańczowej
* 1 łyżeczka otartej skórki cytrynowej
* 4 duże jajka
* 2 łyżki marmolady (u mnie z czarnej porzeczki)
* 1 łyżeczka esencji migdałowej
* 350 g mąki
* 1 łyżeczka przypraw korzennych
* 1/4 łyżeczki cynamonu,
* 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej,
* 1/4 łyżeczki soli

Wszystkie bakalie umieścić w misce, zalać rumem lub brendy, przykryć i zostawić do nasączenia na noc.
Następnego dnia utrzeć cukier z miękkim masłem (najlepiej mikserem), dodać starte skórki, przez cały czas ucierając dodawać po jednym jajku, następnie marmoladę, następnie na przemian mąkę zmieszaną z przyprawami i solą oraz namoczone bakalie. Na koniec dodać esencję migdałową.

Całość wymieszać, przełożyć do przygotowanej foremki wyłożonej papierem do pieczenia.
Ciasto pieczemy 3-3,5 godz. w 150 st. Po 3 godz można sprawdzić patyczkiem, czy jest wypieczone w środku. Po upieczeniu od razu ciasto zlewamy po wierzchu paroma dodatkowymi łyżkami np. rumu i natychmiast owijamy folią aluminiową. Wilgoć ciasta musi pozostać w środku.

Gdy całkowicie ostygnie, zawijamy je dodatkowo w papier i folię i umieszczamy np. w szczelnym pojemniku, lub w foliowej torbie (zawijając brzegi pod spód) na czas leżakowania. Można co jakiś czas podlać alkoholem, ja to robiłam trzykrotnie w odstępach tygodniowych.








9.02.2010

WP#61 - mój 'Turecki' Pumpernikiel.




W czasie weekendu nie zdążyłam dołączyć do piekących Pumpernikiel, do upieczenia którego zaprosiła nas Atina. Wczoraj miałam więcej czasu i zabrałam się za pieczenie.
Od razu przyznam się, że moja niepokorna natura dała o sobie znać...po przeczytaniu opinii tych którzy już upiekli, oczywiście wprowadziłam pewne zmiany. Początkowo miały dotyczyć tylko mąki, ale w trakcie przystąpienia do wyrabiania dołożyłam swoje 'pięć groszy' i do reszty składników...
Po prostu miałam ochotę upiec chleb 'mocniejszy' w wyrazie :) Zamieniłam mąkę pszenną razową na orkiszową 2000, część mąki chlebowej zastąpiłam żytnią, dodałam garść rodzynek, troszkę rozpuszczonej kawy i przypraw...(Atinko wybacz mój brak pokory!)

Otrzymałam w związku z tym chlebek nieco zbliżony do 'Tureckiego', nie tak słodki i lekki, ale w smaku podobny. Powiem tylko na swoje usprawiedliwienie, że wyszedł pyszny!

Po raz kolejny przekonałam się że warto czasem puścić wodze fantazji w kuchni:)))
Efekt niejednokrotnie może nas zaskoczyć...




MÓJ PUMPERNIKIEL jak 'TURECKI'

Składniki na 2 małe bochenki:

* 280 g mąki żytniej
* 175 g mąki orkiszowej 2000
* 50 g mąki chlebowej pszennej
* 65 g mąki żytniej razowej
* 1,5 łyżeczki soli
* 15 g drożdży świeżych
* 1 łyżka ciemnego brązowego cukru
* 90 g melasy
* 1 łyżka oleju słonecznikowego
* 380 ml ciepłej wody
* 1 łyżeczka kawy rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłej wody
* 1/2 łyżeczki pieprzu białego
* 1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
* 1/4 łyżeczki mielonego imbiru
* garść rodzynek (wg. uznania)

Drożdże rozpuścić w 1/4 szklanki letniej wody, dodać szczyptę cukru i łyżkę mąki pszennej. Odstawić pod przykryciem na 15 minut.
W misce wymieszać mąki, dodać sól, cukier i wymieszać. Wlać drożdżowy rozczyn, melasę, olej i wodę - dozując w trakcie wyrabiania. Wyrobić przez ok. 10 minut.
Ciasto będzie lekko klejące, lecz gładkie i elastyczne.
Przykryć, pozostawić w cieple do podwojenia objętości (około 1,5 h).

Ciasto wyjąć na blat, chwilę wyrobić i podzielić na pół. Dwie foremki keksówki (małe) o wymiarach dolnych 9 x 18 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Każdą porcję uformować w bochenek pasujący do foremki. Chlebki przykryć, pozostawić w cieple kolejny raz, około 30 minut, do podwojenia objętości.

Piec w temperaturze 200ºC przez około 30 minut, aż będzie brązowy i postukany od dołu wyda głuchy dźwięk. Ostudzić na kratce, zawinąć w papier do pieczenia i podawać po 24 godzinach.

Metoda dla maszynistów:

W maszynie umieścić składniki w kolejności: płynne, sypkie, na końcu drożdże. Nastawić program do wyrabiania i wyrastania ciasta 'dough' (około 1,5 h). Po tym czasie ciasto wyjąć, krótko wyrobić, dalej postępować wg powyższego przepisu.

* chlebek najlepiej pokroić po upływie 1 doby.








7.02.2010

Murzynek w wersji galowej.




Murzynek to ciasto, które pierwszy raz jadłam będąc dzieckiem (wierzcie mi,czasy naprawdę zamierzchłe). Byłam wtedy na feriach zimowych u mojej Cioteczki, która była świetną kucharką.
Codziennie jedliśmy (ja i trójka jej dzieci) podwieczorek, na który serwowała pyszne leguminy, galaretki z owocami lub wspaniałe ciasta. Pamiętam pyszne serniki, makowce z kruszonką, babki piaskowe, drożdżowe placki...to były czasy!
Murzynek wydawał mi się wówczas, niesamowicie wykwintnym ciastem. Może dlatego że kakao i czekolada nie należały do powszednich artykułów. A murzynek to było ciasto 'prawie' czekoladowe. Minęło wiele lat nim sięgnęłam po przepis by sama go upiec...i wyszedł mi zakalec :(...i znowu minęło sporo czasu, zanim upiekłam go ponownie. I co? Stwierdziłam że to ciasto łatwe, szybkie i bardzo smaczne. Piekłam już różne wersje tego ciasta, wszystkie cieszyły się dużym powodzeniem. Bo jeśli jest puszyste i zarazem wilgotne, zawiera kakao i polane jest słodką lśniącą polewą, to czegóż chcieć więcej?

To upieczone dzisiaj jest z warstwą kokosową wewnątrz, jest pyszne...a pochodzi z blogu Arabeska.
Gorąco polecam!

MURZYNEK Z KOKOSEM

Ciasto:
- 1 kostka margaryny
- 2 szkl. cukru
- 1/2 szkl. wody
- 3 płaskie łyżki kakao
- 4 jajka (białka oddzielnie)
- 2 szkl. mąki
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- aromat waniliowy

Masa kokosowa:
- 4 białka
- 20 dag cukru
- 20 dag wiórków kokosowych
- ew. 1 łyżeczka soku z cytryny



Wykonanie masy:
Ubić pianę z białek, dodać pod koniec ubijania cukier. Do piany dodać wiórki kokosowe i sok z cytryny i delikatnie wymieszać.

Ciasto:
Margarynę , wodę , cukier i kakao zagotować w garnku , do momentu , aż cukier się rozpuści. Z tego odlać 1/2 szkl. na polewę. Resztę lekko przestudzić i dodać żółtka , a następnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i aromat. Na koniec dodać pianę z 4 białek , delikatnie wymieszać. Połowę ciasta wyłożyć do blaszki (u mnie 20 x 30 cm) wyłożonej pergaminem. Na tym rozłożyć łyżką , kupka przy kupce , masę kokosową. Na wierzch wylać resztę ciasta i równo rozsmarować. Piec około 50 minut w temp. 200 st.C. Jeszcze lekko ciepłe polać odlaną wcześniej polewą (ciasta nie trzeba wstawiać do lodówki , polewa i tak zastygnie).


* Upiekłam w formie 26x22cm, ale można też upiec w dużej tortownicy.






4.02.2010

Drożdżowe rogaliki i bułeczki z dżemem.




Karnawał trwa, lecz nie piekłam jeszcze ani pączków, ani faworków.
Wczoraj miałam zamówienie na pączki, obiecałam więc usmażyć.
Ale w ciągu dnia przyszła odwilż. Co ma odwilż do pączków? U mnie ma dużo...jestem tzw. meteoropatką, w związku z tym wszystkie kości i kosteczki (nawet te najdrobniejsze, a może szczególnie te najdrobniejsze np. w dłoniach) wykręcane miałam przez niewidzialną moc o 180st.
Jeśli ktoś z Was ma podobną wrażliwość na zmiany aury, to doskonale wie o czym mówię.

Tak więc wracając do tematu: smażenie pączków łączy się u mnie z kilkugodzinnym staniem w kuchni (muszę zrobić co najmniej 50 szt)...ale z powyłamywanymi dłońmi i kolanami zginającymi się w przeciwnym kierunku to raczej trudne:))
Nie mogłam jednak nie upiec nic, przecież obiecałam...a że właśnie otrzymałam zamówioną książkę Mirabbelki "Drożdżowe Wypieki", z wielką ochota zabrałam się (bardziej robot niż ja:)) za wypróbowanie jednego z przepisów. Na pierwszy ogień wybrałam "Drożdżówki z dżemem", bo (powiedzmy) podobne do pączków, a pracy zdecydowanie przy nich mniej.
Zarobiłam (czytaj: mój kochany robot zarobił) ciasto z kilograma mąki (co bym nie była posądzona nie daj Boże o lenistwo, albo co gorsze sknerstwo), jak to u mnie w zwyczaju.
Upiekłam bułeczki i rogaliki, a nadziałam miksem: dżemu brzoskwiniowego i powideł śliwkowych.
Nadzienie w sam raz nie za słodkie i nie za kwaśne, a bułeczki wyszły PYSZNE!
Polecam!




Przepis podaję z moimi zmianami (niewielkimi), po oryginalny zerknijcie do książki:
"Drożdżowe Wypieki"
autor: Małgorzata Zielińska
wydawca: Olimp Media Sp. z o.o.
2009r.



BUŁECZKI, ROGALIKI Z DŻEMEM

na 30 bułeczek:

ciasto:
1kg maki
30g drożdży świeżych
120g masła
1/2l mleka
150g cukru
3 jajka
2 łyzki cukru z wanilią
1/4 łyżeczki soli

nadzienie: gęsty dżem

glazura: 1 roztrzepane jajko

lukier:
1 białko
3/4 szkl. cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny

1) Drożdże rozpuścić w kilku łyżkach ciepłego mleka, z dodatkiem szczypty cukru. Pozostawić na 5-10 minut do wyrośnięcia.

2) Mleko podgrzać, wymieszać z masłem, cukrem i solą. Kiedy lekko przestygnie połączyć z jajkami i dodać do mąki. Wyrobić gładkie ciasto. Pozostawić szczelnie przykryte w temperaturze pokojowej do podwojenia objętości na 1-1,5 godziny.

3) Ciasto wyłożyć na blat, rozwałkować na placek gr. 1/2 cm.
Jeśli robimy rogaliki, należy pokroić w 15 cm paski a następnie pociąć na trójkąty.
Posmarować nadzieniem i zwinąć rogaliki.
A jeżeli bułeczki, ciasto posmarować nadzieniem, zwinąć w rulon i pokroić na 3 cm kawałki.

4) Bułeczki lub rogaliki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując spore odstępy. Bułeczki lekko docisnąć i spłaszczyć dłonią.
Pozostawić pod przykryciem na 30 minut.

5) Posmarować jajkiem i wstawić do upieczenia na ok. 15 minut w temp. 200stC.

6) Z białka, cukru i soku z cytryny utrzeć lukier i po lekkim ostudzeniu posmarować bułeczki.









2.02.2010

Łatwe i pyszne: Bułeczki i chleb z płatkami owsianymi czyli zadanie w WP po godzinach cz. II.



Luty zaczął się mrozem i śniegiem...gdzieś słyszałam że tegoroczna zima potrwa do końca marca...i to ma być globalne ocieplenie?
Żeby nieco przyspieszyć wiosnę, zdjęliśmy czym prędzej zimową dekorację na werandzie, schowałam ją głęboko w czeluściach piwnicy...i zaczęłam podlewać intensywniej przechowywane tam rośliny...może 'ruszą' szybciej...























Koty grzeją się obok pieca...psy śpią jakby dłużej i głębiej, a moja polarna (podobno) Kama zrobiła się psem kanapowym...czyżby przeczuwały że wiosna jeszcze 'w lesie'?
Za to dnie znacznie dłuższe, słońce (o ile świeci) jest już wyżej na niebie, a domowe storczyki kwitną i energetyzują ... jeszcze tylko miesiąc, może dwa i zakwitną pierwsze kwiaty... lubię czekanie na wiosnę, a jeszcze bardziej lubię wiosnę...nie, nie lubię, ja WIOSNĘ UWIELBIAM!

Wróćmy na ziemię, wróćmy do zimy, wróćmy do kuchni...

Przeczuwałam że pieczone dzisiaj bułeczki i chleb będą mi smakowały. Przepis podany przez Tatter z Weekendowej Piekarni po godzinach.
Bułeczki są pyszne! Przepis nieskomplikowany: wyrabianie, formowanie i pieczenie powiedziałabym bezstresowe. Gorąco polecam!







CHLEB I BUŁKI OWSIANE

750g białej pszennej mąki chlebowej (wysokoglutenowej np. Manitoba)*
250g mąki pszennej razowej (100%)
166g płatków owsianych
626g wody (o temp. 24C)
100g mleka
66g płynnego miodu
66g oleju roślinnego
22g soli
3 łyżeczki drożdży instant

1. Mieszanie i zagniatanie

Na początek płatki owsiane zalać ciepłą wodą i zostawić na 20 minut. Gdy zmiękną, dają się łatwo rozgnieść pomiędzy palcami. Do płatków dodać resztę składników i wszystko dokładnie wymieszać. Następnie zagnieść średnio luźne ciasto, delikatnie lepkie od miodu.

2. Fermentacja główna

Miskę z ciastem zakryć folią, zostawić na 45 min na kuchennym stole, po czym włożyć ją na noc do lodówki (4C).

Pobyt w chłodzie pozwala ciastu wzbogacić smak jak również przedlużyć późniejsze przechowywanie pieczywa. Zimne ciasto kilkakrotnie odgazowywać w trakcie wyrastania (pierwsze kilka godzin).

3. Dzielenie i kształtowanie ciasta

Następnego dnia, po ogrzaniu (1-2 godz. w temperaturze pokojowej) podzielić ciasto na 12 równych części (86g), lekko ukształtować, ułożyć zlepieniami w górę, zakryć i zostawić na 20 minut. Uformować sprężyste bułeczki, wierzchy maczać w wodzie, a następnie w rozsypanych na tacy płatkach owsianych. Ułożyć na blasze.

4. Ostatnia fermentacja

1 - 1 1/2 godziny w 24C

5. Pieczenie

Piec w 240C przez 15 minut, zmniejszyć temperaturę do 220C i dopiekać jeszcze 10-15 minut.


***Ja upiekłam z podwojonej ilości składników, wyszło 14 bułeczek i chleb.








1.02.2010

Sałatka z fasolką. Bułeczki z gwiazdką.




Zimowy czas sprzyja przesiadywaniu w kuchni, (no może nie zupełnie przesiadywaniu...) pieczeniu pachnącego chleba lub bułeczek, ogrzewając przy okazji zmarzniętą powierzchowność...
A że ostatnie dni obfitowały w niekończące - zdawałoby się, pitraszenie i co za tym idzie ucztowanie, praktycznie większość dnia spędzałam właśnie obok piekarnika :)... i muszę przyznać że było mi z tym dobrze!
Dzisiaj odpoczywam od kuchni...rano, jak co dzień, wyruszyliśmy na spacer, zmierzyliśmy się z zimowym arktycznym powietrzem i takim krajobrazem. Po powrocie z przyjemnością wypiłam gorącą kawę...zimowe powroty do domu są najwspanialsze pod słońcem!

Psy domagały się ciepłej miski, koty z niecierpliwością czekały na swoją kolej
...za oknem słońce ubrało w kolor śniegowy ogród...a Kuba poszedł na zimowy rekonesans po okolicy... przyjdzie napuszony z zimna i głodny jak wilk...a jak nasyci brzuszek ułoży się na oknie i zapadnie w sen zimowy...

A na śniadanie była sałatka z pyszną bułeczką... smakowało wspaniale.





SAŁATKA Z FASOLKĄ

kapusta pekińska
1 papryka czerwona
puszka kukurydzy
puszka fasolki czerwonej
pęczek dymki lub szczypiorku
pęczek rzodkiewek
1 długi ogórek
4 ogórki kiszone

sos:
2 łyżki majonezu
3 łyżki jogurtu bałkańskiego
1 łyżka musztardy z Dijon
pieprz

Warzywa umyć i pokroić o paski lub plasterki, dymkę posiekać.
Fasolkę i kukurydzę odsączyć z płynów.

Wymieszać składniki sosu i polać warzywa, wymieszać.

W wersji light, polać tylko jogurtem.




Bułeczki są łatwe, szybkie i bardzo smaczne...

BUŁECZKI Z GWIAZDKĄ

na 20-25 bułeczek:
700g mąki pszennej typ 650 lub innej
30g drożdży świeżych
2 łyżki oliwy
2 łyżeczki cukru
1 łyżka soli
ok. 400-450ml letniej wody

na wierzch:
1 jajko + 2 łyżki mleka
mak

W wodzie (300ml) rozpuścić drożdże. Do większej miski wsypać mąkę, sól, cukier i dodać oliwę.
Wlać wodę z drożdżami i wyrabiać, dolewając wodę w miarę potrzeby. Ciasto ma być miękkie, aby łatwo dało się wyrabiać (ok 10 minut). Można je wyrabiać w robocie.
Włożyć lekko naoliwione ciasto do miski, przykryć i odstawić w cieple na 2 godziny. W międzyczasie składać trzy razy. Formować okrągłe bułeczki (zbierając i napinając ciasto jak sakiewkę), ułożyć w wyłożonej papierem blasze zlepieniem na dół i przykryć ściereczką. Pozostawić na 30 minut do podrośnięcia. W ty czasie nagrzać piekarnik do 190stC.
Posmarować jajkiem rozmąconym z mlekiem i posypać makiem.
Nożyczkami naciąć bułeczki na krzyż i wstawić do piekarnika na 20-25 minut do zrumienienia.
Polecam!







Już lutowy spacer...

29.01.2010

Weekendowa Cukiernia -Torcik marchewkowy - Ciasto urodzinowe dla...



Ciasta z dodatkiem marchwi są wyjątkowe...wilgotne jak żadne inne, a z kremem np. serowym stanowią wspaniały duet tworząc bardzo smaczne połączenie smakowe.

Goś z blogu 'Sweet Art' jako gospodyni Weekendowej Cukierni zaproponowała przepis na Torcik Marchewkowy. A że miałam właśnie upiec coś na urodziny Tomka, to nadarzyła się świetna okazja do wypróbowania przepisu.

Wykonanie ciasta nie przysparza najmniejszych problemów. Krem robi się bardzo szybko. Potem tylko przełożyć, odczekać (lub nie) i zajadać!
Ciasto jest bardzo smaczne, delikatne, aromatyczne, nie za słodkie, wyśmienite do kawy.
Gorąco polecam!






TORCIK MARCHEWKOWY

Składniki na ciasto:

• 250 g mąki pszennej
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• 200 g cukru
• 1 cukier waniliowy
• 400 g startej marchewki
• 1 płaska łyżeczka soli
• 3 łyżeczki cynamonu
• 200 ml oleju słonecznikowego
• 4 jaja
• 100 g rodzynek

Składniki na masę serową:

• 500 g twarożku śmietankowego lub białego sera (dałam 'Mój ulubiony' z Wielunia)
• 100 g cukru pudru
• 200 g masła
• 2 łyżki cukru z wanilią
• skórka otarta z 1 cytryny


• ok. 50 g czekolady gorzkiej do dekoracji


Ciasto:
Wymieszać w misce mąkę, proszek do pieczenia, cukier, cukier waniliowy, cynamon i sól. Dodać olej i ucierać mikserem, dodając do ciasta kolejno po jednym całym jajku. Dodać startą na drobnej tarce marchewkę, rodzynki. Dokładnie wymieszać. Ciasto przełożyć do tortownicy o średnicy 24 cm ( u mnie 26cm) wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec około 60 minut w temperaturze 170stC.
Po upieczeniu ciasto dobrze wystudzić.

Masa serowa:
Stopić masło i wystudzić. Ser utrzeć razem z cukrem pudrem. Dodać skórkę cytrynową i cukier z wanilią. Nie przerywając miksowania (miksowałam 'żyrafą') cienkim strumieniem wlewać masło.
Ciasto przekroić na pół. Gotową masą serową przełożyć torcik, posmarować też wierzch i boki ciasta.
Można udekorować startą czekoladą i owocami.
Schłodzić (wstawiłam na noc do lodówki)...i Smacznego!



*

Styczniowy spacer...cdn.

Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...