gry online

16.11.2009

Mrówkowiec.


Jeszcze trochę o listopadzie...bo czyż nie pięknie zaczyna się dzień listopadowy?
Ostatnie słoneczne i pogodne dni (zupełnie nietypowe w listopadzie) mają wyjątkowo piękny początek.
Mgły unoszą się znad ziemi, a wschodzące słońce cudownie podświetla krajobraz, tworząc malarskie kompozycje.

Podziwiając te barwne pejzaże o wschodzie, przywołuję w pamięci obrazy Williama Turner'a, (którymi od zawsze zachwycałam się) uważanego za prekursora 'Impresjonizmu'.


Niesamowite!

Patrząc na te zmieniające się co chwilę kompozycje kolorystyczne, wiem co 'napędzało' impresjonistów. Przypuszczam, że każdego poruszy takie piękno! A my patrząc na te 'cuda', jesteśmy tacy mali ze swoimi problemami...

No dobrze, koniec zachwytów...wróćmy na ziemię, będzie o Mrówkowcu...






Postanowiłam upiec coś łatwego i nie wymagającego myślenia:)...w końcu niedziela, dzień odpoczynku i luzu...i upiekłam ciasto, które jest w pewnym sensie 'awaryjnym', w każdym razie piekę je wówczas, gdy ogarnia mnie 'niemoc kulinarna'. Przepis bardzo stary, przed laty zaczerpnięty z 'Poradnika Domowego'. Ponieważ ciasto zawsze wychodzi (pewno wiele osób je doskonale zna), a nie wymaga specjalnych umiejętności kulinarnych (jedynie trochę siły w rękach lub sprawnego miksera) postanowiłam przypomnieć przepis na nie. Na jesień 'Mrówkowiec' i 'Zebra' (a ja tak kocham zwierzaki :)) to ciasta , które piekę w sytuacjach awaryjnych i wspomnianej powyżej 'niechcicy'(nawiasem mówiąc chyba nie przypadkowo dopadająca mnie jesienią i w niedzielę). Piekłam Mrówkowiec już niezliczoną ilość razy, czasem dodaję do niego orzechy, innym razem żurawinę lub rodzynki, bardzo dobrze smakuje także z pokrojonym w kostkę ananasem






Tym razem dodałam rodzynki. Przepis podaję w oryginalnym brzmieniu:

MRÓWKOWIEC

składniki na większą keksówkę:

6 jajek
2 szkl mąki pszennej
3/4 szkl suchego maku
1 i 1/2 szkl cukru drobnego lub pudru*
250g masła lub margaryny**
kilka kropli aromatu migdałowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Do miski włożyć margarynę i cukier, utrzeć. Dodawać po jednym jajku i po trochę mąkę, wciąż ucierając. Na koniec wsypać mak i aromat, dokładnie wymieszać i przełożyć ciasto do wysmarowanej i wysypanej bułką foremki. W łożyć do nagrzanego piekarnika do 180stC na ok. 60 minut. Wyjąć na kratkę i ostudzić. Można posypać cukrem pudrem (ja tego nie robię bo ciasto jest bardzo słodkie).

*Można zmniejszyć ilość cukru, ja daję 1 i 1/4 szklanki.
**Ponieważ o tej porze roku masło bywa twarde i trudne do utarcia, piekę często z 'Kasią'.



14.11.2009

Chleb z orzechami czyli Weekendowa piekarnia#51 i Orzechowy tydzień w jednym..



Chleb który upiekłam, to propozycja zapracowanej Małgosi. Ale jeszcze przed pójsciem do pracy zdążyła zarządzić Weekendową piekarnią w tym tygodniu! Upiekłam chleb, bardzo smaczny, pachnący, o lekko wilgotnym wnętrzu i skórce wartej grzechu! Nie zdążyłam się przekonać czy dłużej utrzymuje świeżość, po prostu zniknął tak szybko jak powstał:) Zachęcam do upieczenia, chlebek jest fantastycznie dobry!
Przepis w całości skopiowany od gospodyni:


CHLEB NA ZAKWASIE Z ZIEMNIAKAMI I ORZECHAMI

wg przepisu Zorry
proporcje na 1 spory bochenek

270g aktywnego zakwasu (używałam pszennego)
7g świeżych drożdży (dawałam 1 łyżeczkę instant)
1 ugotowany ziemniak (+/- 200g) – dobrze rozgnieciony
450g białej mąki pszennej
150g mąki pszennej razowej
ok. 330g wody
14g soli
75g orzechów włoskich, grubo pokrojonych
75g orzechów laskowych, grubo pokrojonych


Rozpuścić drożdże w 50g wody. Rozrobić zakwas w pozostałej wodzie (280g). Wszystkie składniki, oprócz soli, włożyć do misy miksera. Wyrabiać ciasto ok. 4 min. na niskich obrotach. Dodać sól i wyrabiać kolejne 4 min.
Przykryć misę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięta na 60-75 min. Co 30 min. odgazowywać i składać ciasto.
Uformować ciasto w podłużny bochenek, włożyć do koszyczka, przykryć i pozostawić do ponownego rośnięcia na 60min.
Rozgrzać piekarnik do 240 st.C. Bezpośrednio przed wyłożeniem bochenka do piekarnika – zrobić kilka nacięć.
Piec przez 10 min. w temp. 240st.C. Następnie otworzyć na krótką chwilę drzwiczki piekarnika by wypuścić parę. Obniżyć temperaturę do 220 st.C. i piec kolejne 10 min. Znów na moment otworzyć drzwiczki i zredukować temperaturę do 200 st.C. i w niej piec kolejych 20 min.
Studzić chleb na kratce.

12.11.2009

Czy listopad da się lubić? Rogaliki orzechowe.



No właśnie...czy można lubić tą szaro-burą, deszczową i mglistą, listopadową aurę?...otóż MOŻNA! Chyba narażę się wielu z Was, przyznając się do tego że lubię listopad,i lubię szaro-burą pogodę, i mgliste poranki...
Jest w tym tajemniczym listopadowym krajobrazie coś z Hitchcock'a (którego uwielbiam!) lub starych, angielskich kryminałów... Rano podczas spaceru, z nadodrzańskich oparów wyłania się raz po raz pies, prawie jak Baskerville'ów...ale nie, to tylko mój pies:)..lubię te klimaty i już!
Chociaż listopad zaczyna się Świętem Zmarłych, potem Zaduszki, i zaraz 11-listopadowe święto, to potem jest już coraz weselej...moje urodziny, potem imieniny, potem jeszcze czyjeś...no i już zaczyna się grudzień...czyli ciąg wspaniałych świąt!

Wczoraj nie upiekłam rogali Marcińskich, którymi delektowaliśmy się w zeszłym roku. Upiekłam rogaliki krucho-drożdżowe z nadzieniem orzechowym. Kruche, delikatne, mocno orzechowe, małe ciasteczka do kawy lub herbaty. Polecam!




ROGALIKI Z ORZECHOWYM NADZIENIEM

ciasto:
500g mąki pszennej (pół na pół tortowej i krupczatki)
200g masła
50g świeżych drożdży (dałam 30g)
1/3 szklanki śmietany 18%
1 jajko
cukier waniliowy
1/4 szklanki drobnego cukru

Drożdże zasypać łyżką cukru i łyżką mąki i odstawić na 15 minut żeby ruszyły.
Mąkę przesiać, posiekać z masłem, dodać drożdże, śmietanę cukier i cukier waniliowy oraz jajko. Zagnieść szybko ciasto, włożyć do miski i umieścić w lodówce na 4 godziny.
W tym czasie przygotować nadzienie.

orzechowy farsz:
1 szklanka zmielonych orzechów włoskich
1/2 szklanki zmielonych migdałów bez skórek
2 łyżki słodkiej śmietanki 30%
1 jajko
1/3 szklanki cukru pudru
kilka kropli zapachu migdałowego

na wierzch:
1 jajko rozkłócone
płatki migdałowe lub posiekane orzechy

Mielone orzechy i migdały utrzeć w misce z żółtkiem i śmietanką, dodając połowę cukru. Białko ubić w osobnej misce na sztywno, na końcu dodać resztę cukru.
Do masy orzechowej dodać białko i delikatnie połączyć.

Wyjąć ciasto z lodówki, odkroić 1/3 i rozwałkować placek w kształcie koła, na grubość 3-5mm, podzielić na 8 części (przecinając przez środek). Każdy trójkąt posmarować nadzieniem i zwijać rożki. Tak samo postąpić z pozostałym ciastem. Wierzch posmarować rozkłóconym jajkiem i posypać płatkami migdałowymi.
Piec w 180stC przez 10-20 minut, w zależności od wielkości rogalików. Można posypać po upieczeniu cukrem pudrem. Smacznego!



8.11.2009

Chleb żytni z rodzynkami - Weekendowa piekarnia#50



Wczoraj, trochę mimochodem, trochę od niechcenia, (miałam kuchenną niechcicę) zabrałam się za pieczenie Chleba żytniego z rodzynkami, który zaproponowała Paulina, będąca gospodynią Weekendowej piekarni#50...już 50-ej edycji!
Pomimo braku twórczej weny, chleb wyszedł nadwyraz dobry!
Upiekłam w dużej keksówce, z potrojonej iloci składników (po przeczytaniu uwag szybszych piekarek). Nie wiem czy nie za dużo rodzynek w chlebie, bo dzięki nim jest słodki, trochę przypominający 'chlebek turecki'. To nie jest absolutnie wada, chleb jest pyszny. Żytniosc jest w tym chlebie jakby zlagodzona przez ten dodatek.
Na sniadanie zjadłam sam chleb z masłem...jakos szkoda było mi psuc dodatkami jego smak...:)

Przepis podaję za Pauliną:

CHLEB ŻYTNI Z RODZYNKAMI

zaczyn:

■50 g zakwasu żytniego
■60 g mąki żytniej (typ 2000)
■120 g wody
ciasto właściwe:

■zaczyn jw
■190 g mąki żytniej chlebowej
■80 g wody
■15 g melasy
■1 łyżka cukru muscavado
■1 łyżeczka soli
■1/2 szklanka rodzynek
Są to proporcje na niewielką keksówkę ok 20 x 10, na keksówke dużą wszystkie składniki należy przemnożyć przez dwa ;)

Zaczyn odstawić pod przykryciem na 12 godzin. Rodzynki zalać ciepłą wodą i zostawić do napęcznienia.

Rodzynki wysuszyć na ściereczce by nie miały za dużo wody wokół siebie. Wszystkie składniki ciasta wymieszać w misce dokładnie (również odsączone rodzynki). Ciasto będzie dosyć gęste, ale można je bez problemu mieszać łyżką (łatwo robi się to zewnętrzną stroną łyżki).

Przełożyć do keksówki i przykryć folią i/lub ściereczką a następnie odstawić na 2-5 h aby wyrosło. Ciasto powinno wyrosnąć do brzegów keksówki, przynajmniej 3/4 wysokości (po wypełnieniu będzie sięgać niewiele ponad połowę).

(PS: dla zaganianych druga metoda to wstawić na ok 18 h do lodówki i po wyjęciu trzymać w temp. pokojowej 1 h. Efekt bardzo podobny)

Po tym czasie wstawić keksówke do nagrzanego piekarnika do 230 C na 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 200 i piec jeszcze 50 minut. Jeśli wierzch rumieni się zbyt mocno to przykrywam folia aluminiową.

Kroić po ok 20 h.



7.11.2009

Kruche ciasteczka



Nie mogłam czekac do swiąt z upieczeniem tych ciasteczek...to znaczy z upieczeniem ciasteczek swiątecznych to nawet muszę poczekac, ale z upieczeniem ciasteczek z foremek swiątecznych to czekac nie mogłam :)...brzmi to zawile, ale myslę że też tak czasem macie...kupicie jakąs foremkę lub innego 'przydasia' i zaraz macie ochotę go wypróbowac...ja jestem niecierpliwa i muszę jak najszybciej użyc to co kupię:). Tak też było po otrzymaniu od córki foremek-zwierzaków z Ikea. I tak wczoraj upiekłysmy (z córką własnie) ciasteczka z kilograma mąki...pyszne, kruche ciasteczka, których dawno u nas nie było...dzieci już z nich wyrosły:)
Kiedy moje dzieci były małe (a czasy były odległe i ciężkie:)) poswięcałam jeden dzień, raz na 2-3 tygodnie, na pieczenie drobnych, kruchych ciastek. Robiłam ich tyle by starczyło na dłużej, zawsze były pod ręką, kiedy zachciało się dzieciakom czegos słodkiego, poza tym wiedziałam co jedzą moje dzieci. Piekłam je także przed wyjazdem na wakacje, pakowałam do papierowej torby lub pudełka i zabierałam ze sobą. W domu przechowuję je w kamionkowym garnku lub blaszanym pudełku, ale można też w tekturowym wyłożonym papierem sniadaniowym. Dobrze przechowane, długo zachowują kruchosc...polecam!


Przepis dostałam od przyjaciółki mojej mamy, Pani Reni. Ciasteczka nie są zbyt słodkie, pyszne do kawy lub jako przegryzka w podróży.

Podaję przepis oryginalny, nie zmieniając ilosci,ale można oczywiscie upiec z połowy lub z 1/4 porcji, jesli pieczemy na bieżące potrzeby.


KRUCHE CIASTKA PANI RENI

1 kg mąki krupczatki
1 kg mąki poznańskiej, wrocławskiej
1 kostka masła (250g)
1 kostka margaryny (250g)
1 kostka smalcu (250g)
2 budynie waniliowe lub 3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 proszek do pieczenia (na 1 kg mąki)
2 cukry waniliowe
sok z 1 cytryny i skórka otarta z niej
1/2 kg cukru
1 szkl. gęstej smietany 18%
2 jajka
8 żółtek

do smarowania:
1 jajko

do posypania:
cukier
orzechy posiekane
mak
sezam


Mąkę przesiac, posiekac z tłuszczem (masłem, margaryną, smalcem), dodac resztę składników i zagniesc ciasto. Zlepic w kulę i owinąc folią spożywczą, po czym włożyc do lodówki na 1 godzinę.
Odkrawac po plastrze ciasta, rozwałkowac na gr. 1/2 cm lub tak jak lubimy i wykrawac ciasteczka.
Posmarowac roztrzepanym jakiem i posypac wg. uznania, ja użyłam orzechów włoskich, maku i brązowego cukru karmelizowanego.
Pieczemy w temp 180stC przez 10-12 minut, az będą rumiane.
Studzimy i zimne wkładamy do pudełka. Smacznego!





A w ogrodzie resztki kwiecia...






UWAGA PROSBA !!!
Pomóżmy umierającym z zimna, głodu i chorób KOCIAKOM, które mieszkają w opuszczonych stoczniach: szczecińskiej i gdyńskiej...
BĄDŻMY LUDŻMI I POMÓŻMY ZWIERZĘTOM CZEKAJĄCYM NA NASZĄ POMOC!
Tu znajdziecie szczegóły.

5.11.2009

Ciasto czekoladowo-migdałowe.



W ten słotny, zimny czas mam częsciej (niestety!) ochotę na słodkoci...a najbardziej na wszelkiego rodzaju wypieki do gorącej herbaty lub kawy. Bo nic tak nie rozgrzewa duszy, jak kawałek pysznego ciasta i ciepło futrzanego zwierzaka na kolanach!

CIASTO CZEKOLADOWO-MIGDALOWE

ciasto:
1 kostka (200g) miękkiego masła lub margaryny (np'Kasia')
1 szkl mąki tortowej
1 szkl mąki migdałowej
7 jaj
1 niepełna szkl cukru pudru

2 łyżki ciemnego kakao
2 łyżki mąki migdałowej

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka kropli esencji migdałowej

100g posiekanych migdałów (dałam orzechy włoskie)
50g drobnych sułtanek lub koryntek

na polewę:
100g gorzkiej lub deserowej czekolady
1 cukier waniliowy
1 łyżka miękkiego masła


W misce ubic masło z cukrem pudrem do białosci, dodawac po 1 żółtku i po łyżce mąki z proszkiem do pieczenia (na przemian pszenną i migdałową), ucierac do wyczerpania mąk. Z białek ubic sztywną pianę, dodac do masy i delikatnie połączyc. Podzielic ciasto na pół, do jednej częsci dodac 2 łyżki kakao, do drugiej 2 łyżki mąki migdałowej i ostrożnie wmieszac aby nie rozbic piany.
Do częsci czekoladowej wsypac posiekane orzechy,a do jasnego ciasta dodac rodzynki i zapach migdałowy.
Tortownicę z kominem, wysmarowac maslem i przełożyc ciemne ciasto. Wyrównac powierzchnię i przykryc jasnym ciastem.
Piec 50-60 minut w piekarniku nagrzanym do 180stC.
Lekko wystudzic, wyjąc z formy i posmarowac rozpuszczoną czekoladą z maslem i cukrem waniliowym. Można posypac orzechami lub migdałami.
Polecam!


3.11.2009

Bułeczki na pogodę i niepogodę.



Upiekłam bułki, wiem że dopiero co były dyniowe, wiem...ale czasem tak mam. Nie piekę długo, a potem nadrabiam i raz po raz piekę...oczywiscie inne za każdym razem, ale bułki. Częsciej jednak zabieram się za chleb, może dlatego że wciąż czekają na swoją kolej przepisy...a jest ich sporo. I pomyslec że od kilku lat piekę chleb w domu i wciąż nowe receptury testuję, a mimo to długa lista przepisów wciąż jest przede mną i czeka na realizację...czy kiedys będę mogła powiedziec że jestem na bieżąco?...chyba nie, bo wciąż przybywają nowe pomysły na wypieki...a odkrywam ich całe mnóstwo! Do tego cotygodniowe weekendowe pieczenie...to jest fantastyczne, że jest tyle do powiedzenia w kwestii chleba, że twórczosc piekarska rozwija się i zaskakują mnie wciąż nowymi, wspaniałymi przepisami na chleby, chałki, bułki itp.


Rano, obowiązkowy spacer brzegami Odry, dostarczający psom koniecznej dawki swobody (tylko czemu to musi byc o wschodzie?). Witamy ciepłe, choc listopadowe, leniwie wyłaniające się zza choryzontu słońce. A wokoło oszronione trawy i zamglone nabrzeża...jedynie kaczki wstają wczesniej od nas i pluskają się tak ochoczo jak w lecie.







Psy spotykają koleżanki i kolegów, a ja ich opiekunów - przymusowe ranne ptaszki, jak ja...
Przed wyjsciem ubieram ciepłą kurtkę, czapkę, zakładam rękawiczki i nieprzemakalne, wygodne traperki i w drogę...i codziennie przed wyjsciem narzekam (w myslach...) że też muszę wychodzic z ciepłego domu i wędrowac w pogodę i niepogodę, w slońce i deszcz, w czasie mrozów, roztopów...i codziennie po powrocie do domu, jestem fantastycznie 'rozruszana', 'pooddychana', rozgrzana i zadowolona!
Człowiek (a może kobieta!)jest istotą przekorną i nieodgadnioną :)))...
Te poranne rozgrzewki, to mój czas, na mysli, rozważania, plany...wtedy obmyslam co upiekę lub ugotuję, co przesadzę w ogrodzie, jaki wydziergam sweter...lubię ten czas.
W domu już parzy się kawa...czasem czeka sniadanie...jest ciepło i przytulnie...lubię ten mój czas!





BUŁKI NA NIEPOGODĘ - ODRYWANE

składniki na 20 bułek:

800g mąki typ 650
30g swieżych drożdży
1 jajko
60g masla rozpuszczonego
1,5 szkl. ciepłego mleka
3/4 - 1 szkl. letniej wody
2 łyżki cukru
3/4 łyżki soli morskiej

na wierzch:
1 jajko
mak lub sezam

Drożdże rozpuscic w 1/2 szkl. mleka, dodac 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżkę mąki, wymieszac. Przykryc i odstawic na 20 minut aż drożdże 'ruszą'.
Do miski miksera wsypac mąkę, dodac cukier i sól, wbic jajko i dodac podrosnięte drożdże oraz resztę mleka i włączyc mikser na wolnych obrotach. Dozując wodę zwiększyc obroty i wyrabiac 1 minutę, po czym wlac ostudzone masło i wyrabiac jeszcze 7-8 minut. Ciasto powinno byc gładkie i elastyczne, nie powinno się kleic, musi odstawac od scianek miski. Przełożyc do naoliwionej miski do wyrastania, przykryc folią i odstawic aby podwoiło objętosc. Większą formę wyłożyc papierem lub wysmarowac masłem. Z porcji ciasta formowac okrągłe bułeczki i układac na blasze, zachowując centymetrowe odstępy na podrosnięcie.
Przykryc sciereczką i odstawic do napuszenia - na ok. 30 minut. W tym czasie nagrzac piekarnik do 190stC. Przed pieczeniem posmarowac bułeczki rozkłóconym jajkiem i posypac makiem, można lekko naciąc.
Wstawic do upieczenia na 20-25 minut, aż będą rumiane. Polecam, są mięciutkie i bardzo smaczne, doskonałe na jesienne kolacje i sniadania... Smacznego!


29.10.2009

WP#49 & Festiwal Dyni...





W kuchni cieplo, pachnąco i przytulnie...za oknem szaro, deszczowo i nieciekawie...piekę buleczki dyniowe, które są propozycją Gospodarnej narzeczonej w tym tygodniu.
I tak powstal wypiek Weekendowej Piekarni#49 i jednoczesnie dyniowe danie na Festiwal Dyni Bey.

Chlebów ostatnio upieklam dużo, (bo zakochalam się w tym oto Francuzie:))) i pieklam go codziennie zmieniając proporcje mąk...i powiem tylko, że efekty tych kombinacji przerosly moje oczekiwania...tak więc skusilam się tym razem na buleczki. Wyszly mięciutkie (o 'chalkowym' srodku), pachnące o delikatnym miąższu i pięknym kolorze. Slodkie, ale bardzo dobrze smakują z serami lub twarożkiem, z samym maslem, a i bez dodatków są pyszne!
Ponieważ to dyniowe buleczki, postanowilam posypac pestkami dyni zamiast sezamem... to moja jedyna modyfikacja.




PAN DE CALABAZA
Sefardyjski chleb z dynią

Czas wymagany do produkcji to 5 godzin

Składniki na dwa półkilogramowe bochenki lub 16 bułeczek:
-115 g lub ½ szkl. dyniowego pure
-7 g lub 2i1/4 łyżeczki drożdży instant lub 21g świeżych (dałabym mniej)
- po 1/2 łyżeczki mielonych kardamonu i imbiru
-500g (3 i 3/4 szkla.) mąki chlebowej
-140g lub 2/3 szkl. ciepłej wody
-70g lub 1/3 szklanki cukru
-8g lub 1i1/2 łyżeczki soli
-55g lub ¼ szkl. oleju
-1jajko plus ew. do posmarowania
- ziarna sezamu po posypania

Wykonanie:
Dzień przed pieczeniem przygotowujemy puree z dyni. Obieramy, usuwamy pestki, kroimy na duże kostki i wykładamy na posmarowaną oliwą blachę. Pieczemy w temp. 190 st. C przez 1 godzinę. Potem przepuszczamy przez praskę i zostawiamy na noc na sitku, by pozbyć się jak największej ilości płynu.
Następnego dnia w misce mieszamy niedbale. drożdże, kardamon, imbir z 90g czyli 2/3 szkl. mąki i ciepłą woda. Zostawiamy bez przykrycia na 10-20 minut. Powinny pojawić się pierwsze bąbelki.
Do miski z bąbelkującym zaczynem dodajemy cukier, sól,olej, jajko, dynię, dobrze mieszamy. Dodajemy pozostałą mąkę. Kiedy ciasto przypomina kulę, wykładamy je na stolnicę oprószoną mąką i wyrabiamy. Myślę, że około 6-7 minut. Ciasto powinno być dość twarde, ale dające się łatwo ugniatać, nie powinno się kleić. Miskę po cieście myjemy i namaczamy w gorącej wodzie. Wyrobione ciasto przekładamy do ciepłej miski, przykrywamy folią i zostawiamy do wyrastania na 2-3 godziny. A gdyby tak je dwukrotnie złożyć po każdej godzinie? Ciasto powinno potroić swoją objętość.
Przygotowujemy blachy do pieczenia, wykładamy je pergaminem lub smarujemy olejem. Ciasto dzielimy na dwie część i formujemy dowolne bochenki.
Bochenki przenosimy na blachę. Przykrywamy folią i zostawiamy do wyrastania na 60-90 minut, aż do potrojenia objętości.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C
Wyrośnięty chleb smarujemy rozkłóconym ze szczyptą soli, Posypujemy sezamem. Pieczemy około 40-45 minut. A bułeczki przez 25 minut. Studzimy na kratce.
Smacznego!



28.10.2009

Festiwal Dyni czas zacząc!




Jak w tytule - w 2009 ja także dolączam się do zabawy, którą zapoczątkowala Bea.
Nie tak dawno napisalam, że fanką dyni to ja nie jestem...
ODWOŁUJĘ! Od dzisiaj jestem FANKĄ DYNI! Przyznaję że nie jadlam jej zbyt często...



A bylo tak:
Pierwsza potrawa z dynią, jaką jadlam byla mdla, slodko-nijaka zupa - brrrr...chociaż to nie dynia byla winna, tylko kucharka, która skutecznie zniechęcila mnie do tego warzywa...i pomyslec że kabaczki, cukinie, patisony...wszystkie dyniowate uwielbiam!...a dyni nie dalam szansy by pokazala swoje prawdziwe oblicze...moja wina, wiem!
Beo dziękuję za festiwal, takie wspaniale akcje czasem otwierają oczy, zwracają uwagę na nieznane lub niedoceniane...DZIĘKUJĘ!
Podobno lepiej późno niż wcale :)))

Mój festiwalowy debiut zaczynam bardzo skromnie, prostą i malo odkrywcza salatką z pieczoną dynią i pomidorami...nie jest to wyszukane danie, lecz zapewniam że polączenie bardzo smaczne i dla mnie bylo ODKRYWCZE:) ...mielismy pyszną kolację, z dodatkiem chleba na miodzie... pycha!
Slodka dynia bardzo dobrze harmonizuje z innywi warzywami i ostrym sosem...Polecam!



SALATKA Z PIECZONEJ DYNI I POMIDORÓW

2 pomidory
1 ogórek swieży
1 kg surowej dyni (wypeskowanej i obranej)
1 mala cebula czerwona
2 ząbki czosnku

sos:
lyżka oliwy z oliwek
1/2 lyżki octu winnego
czarny mielony pieprz
szczypta pieprzu cayenn
sól



Dynię pokroic w plastry, później w kostkę i ulożyc na naoliwionwj blasze. Piekarnik rozgrzac do 190stC, wstawic dynię na 1/2 godziny aż będzie miękka i podpieczona.
Pomidora umyc, obrac ze skórki i pokroic w ósemki, ogórek obrac i pokroic w plasterki. Cebulę natomiast w cienkie piórka a czosnek w plasterki lub male slupki.
Ulożyc na talerzu : pomidory, ogórki, dynie i posypac piórkami cebuli i czosnkiem.

Z powyższych skladników wymieszac sos, doprawiając wedlug uznania.
Polac salatkę sosem i gotowe! Smacznego!



25.10.2009

Francuski chleb wiejski - Weekendowa piekarnia#48




Wieczorem wyjęlam z piekarnika Francuski chleb wiejski. Od rana czekalam na niego...zaczęlam wyrabiac ok.9-ej, potem 2,5 godz. wylegiwania w misce , później w koszyku do godz.18-ej...i do nagrzanego piekarnika na 40 minut... ok. 19-ej chleb studzil się na kratce. Dlugie oczekiwanie (bo pracy przy tym chlebie nie ma dużo!) rekompensuje wspanialy smak chleba...warto bylo czekac!



Dzięki Atinie, upieklam wspanialy chleb ze strony Mirabbelki, pszenny na zakwasie - Francuski chleb wiejski.





FRANCUSKI CHLEB WIEJSKI

Składniki na zaczyn 270g:

•30g zakwasu
•140g maki pszennej
•10g maki żytniej
•90g wody
Składniki na ciasto chlebowe 1700g:

•800g mąki pszennej
•50g maki żytniej
•450g wody
•1 łyżka soli
•270g zaczynu jw.
Z tej ilości składników wychodzi ogromny, wiejski bochen. Aby otrzymać mniejszy można składniki podzielić na pół, pamiętając jednak, że do zakwaszenia zaczynu potrzebne jest zawsze nie mniej niż 2 łyżki zakwasu (20-25g).

Składniki zaczynu wymieszać, odstawić przykryte na 12-14 godzin w temperaturze pokojowej.

Następnego dnia wymieszać mąkę z wodą do całkowitego połączenia składników. Odstawić w przykrytej misce na ok. 1 godzinę.

Dodać sól, jeszcze raz krótko zagnieść i połączyć z zaczynem. Zagniatać przez kilka minut, ewentualnie skorygować jeszcze ilość mąki lub wody; ciasto powinno być średnio ścisłe. Ciasto powinno odpoczywać przykryte ok. 2 do 2,5 godzin. W trakcie odpoczynku, kilkakrotnie w odstępach czasowych co ok. 60 minut należy je odgazować, aby uzyskać gładką i równą powierzchnię. W tym celu rozpłaszczamy kulę ciasta lekko uderzając w jego powierzchnię, następnie z każdej strony zawijamy na szerokość ok. 1/3 płat ciasta do środka . W ten sposób napinamy dolną część, która potem będzie tworzyła wierzch bochenka.

Uformować jeden duży bochenek (bądź dwa małe), posługując się metodą zawijania jak wyżej, tak aby uzyskać gładką powierzchnię chleba, wkładamy go delikatnie (zlepieniem do góry) do koszyka do wyrastania. Czas wyrastania ok. 2 do 2,5 godzin w temperaturze pokojowej. W chłodzie (10°C) można ten czas przedłużyć do 8 godzin, w lodówce (ok. 6°C) do 18 godzin.

Przed włożeniem do pieca zalecana jest próba, czy chleb jest dobrze wyrośnięty. Kiedy po naciśnięciu palcem ciasto wraca natychmiast do pierwotnego kształtu jest jeszcze za wcześnie; gdy potrzebuje trochę czasu zanim wyrówna się jego powierzchnia jest gotowe do pieczenia.

Chleb wyjąć, delikatnie odwrócić, kilkakrotnie naciąć. Piec w lekko naparowanym piekarniku w temperaturze 240°C ok. 35-45 minut.

Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...