gry online
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarty i pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarty i pizza. Pokaż wszystkie posty

27.07.2019

Tarta z porem i cukinią na cieście francuskim




Lato w pełni 😊  Mieszkając w rejonie kraju - zazwyczaj najcieplejszym, gotowanie i pieczenie nie zawsze jest wskazane.  Przy temperaturach powyże 30-tu stopni wolimy zjeść chłodnik niż rosół. Jednak są potrawy, które cieszą się powodzeniem także w lecie np pizza czy tarty.  Zresztą jedno i drugie smakuje również dobrze na zimno.

Tarta z gotowego ciasta francuskiego nie wymaga wiele zachodu a efekt końcowy murowany.
Farsz może być dowolny, świetnie smakuje z brokułem, kalafiorem, cukinią, pieczarkami, papryką albo porem.  Ja wybrałam kombinację pora z cukinią i papryką.
Polecam!









TARTA Z POREM  CUKINIĄ  I  PAPRYKĄ NA CIEŚCIE FRANCUSKIM
/forma do tarty o śr 30 cm/
temp pieczenia 200stC, czas ok 25 minut

*  1 op ciasta francuskiego
*  1 duży por
*  1 cebula
*  1 cukinia
*  1 mała papryka biała

*  4 jajka
*  5 łyżek gęstej śmietany 18%
*  sól
*  pieprz

*  100 g sera pleśniowego /u mnie złoty lazur/
*  200 g mozzarelli

Warzywa umyć i obrać.
Pora i cebulę pokroić w talarki, cukinię w półplasterki, paprykę w paski.
Na patelnię wlać kilka łyżek oleju rzepakowego, wrzucić pokrojone warzywa i podsmażyć na średnim ogniu aż staną się lekko szkliste.

W misce roztrzepać widelcem (nie ubijać!) jajka ze śmietaną, doprawić suto pieprzem i odrobiną soli.

Formę do tarty wysmarować masłem i wyłożyć ciastem francuskim - dno i brzegi.
Wyłożyć ostudzony farsz, równomiernie rozłożyć na dnie.  Posypać kawałkami sera pleśniowego, zalać miksturą jajeczno-śmietanową. Na wierzchu poukładać kawałki sera mozzarella.

Wstawić do nagrzanego do 200stC piekarnika, piec ok 25 minut.
Podawać na ciepło lub zimno, świetne danie na letni obiad lub kolację.
Smacznego!





*



12.10.2011

Na jesienną kolację - Pissaladière



W długi, ciemny i mokry jesienny wieczór chce mi się zjeść coś... na co niekoniecznie mam ochotę w lecie.
Lubię kiedy jesienne kolacje są ciepłe i przytulne:)
Częściej robię pizzę, zupę cebulową, tarty, zapiekanki...





Na wczorajszą kolację upiekłam 'Pissaladiere'.  To prowansalska potrawa, przypominająca pizzę.
Wytrawny placek drożdżowy przykryty warstwą podduszonej, karmelizowanej cebuli, a na to czarne oliwki i fileciki anchois... baaaardzo smaczne!
Ciasto może być cieniutkie jak na pizzę (i ja takie robię) lub nieco grubsze...wtedy danie będzie pożywniejsze:)
Kolacja w sam raz na 'zachlapaną' jesień:)***  Polecam!



PISSALADIERE
 /forma 25x35cm/

ciasto:
*  250g mąki
*  110-120g wody
*  1/2 łyżeczki soli
*  2 łyżeczki oliwy z oliwek
*  15g świeżych drożdży

wierzch:
*  1 kg cebuli czerwonej (u mnie pół na pół biała i czerwona)
*  1-2 ząbki czosnku
*  2 łyzki oliwy z oliwek
*  50g masła
*  1 łyżeczka tymianku
*  1 łyżeczka majeranku
*  1 łyżka octu balsamicznego
*  1 łyżeczka cukru
*  sól i pieprz

*  mała puszeczka filecików anchois
*  kilkanaście czarnych oliwek bez pestek

Wyrobić ciasto, włożyć do naoliwionej miski i przykryć. Powinno podwoić objętość.

W tym czasie przygotować obłożenie:
Cebulę obrać i pokroić w piórka (najpierw na pół, potem pokroić wzdłuż na cienkie paseczki)
Rozgrzać patelnię z oliwą, dodać masło i wrzucić poszatkowaną cebulę i zmiażdżony czosnek. Dodać tymianek, majeranek.
Dusić na małym ogniu, ciągle mieszając przez ok 45 minut. Nie dopuścić do zrumienienia!  Cebula powinna być miękka i lekko skarmelizowana. 
Dodać sól, pieprz i ocet balsamiczny. Poddusić jeszcze chwilę.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę, lekko rozwałkować i przenieść na naoliwioną blachę.
Rozprowadzić równomiernie cebulę, ułożyć fileciki anchois i oliwki.
Pozostawić na ok 30 minut do napuszenia.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 220stC.
Wstawić blaszkę na ok 20-25 minut.
Smacznego!

***Wspaniale smakuje z lampką dobrego, czerwonego wina:)




*


26.03.2011

Chleb wiejski z Genzano - WP#111



Tym razem miałam sobie odpuścić, znaczy pieczenia weekendowego miało nie być. Problem z nadgarstkiem właściwie uniemożliwia wyrabianie ciasta chlebowego...jedną ręką nie da rady:(  ale kusił mnie ten 'czarnuch' okropnie, zwłaszcza że podobno 'problematycznie' rzadkie ciasto - czyli wyzwanie które uwielbiam! 
Po namyśle, wieczorem przygotowałam zaczyn z podwójnej porcji**... zobaczę rano, może nastąpi jakieś cudowne ozdrowienie?   Nie nastąpiło... odpaliłam mikser i wyrabiałam 15 minut. Po czym wylałam (tak tak, wylałam!) ciasto na blat i za pomocą mojej lewicy i dużej  skrobki usiłowałam okiełznać tego 'potwora' :))) a niesforny był okrutnie!  Dalej jakoś się potoczyło, tylko po wyłożeniu na kamień nie poddał się moim prośbom i rozlał się 'potwór', chcąc uciec nie wiadomo gdzie:)) Nie spiekłam chleba - jak w przepisie - do koloru czarnego ale wypiekł się na tyle mocno, że skórka jest spieczona i wspaniale chrupiąca tak jak lubię. 
Następnym razem (jak tylko z ręką będzie lepiej) wyrobię jak trzeba i chleb będzie na pewno ładniejszy:)
W smaku... PYCHA!
Polecam, pieczcie kochani bo chlebek, mimo otrębowego sponiewierania kuchni, jest wart grzechu!!!

Przepis podaję za Szkutnikiem, który gospodarzy w ten weekend i chwała mu za to!


CHLEB WIEJSKI Z GENZANO  
(pane casaressio di Genzano)

Zakwas (9-12 godzin)
zagniatanie 10-15 minut
fermentacja 3h
wyrastanie 1.5 - 2
pieczenie 50+ min

Porcja na spory okrągły kosz 1.25kg w miarach Bogutyna, recepture przeliczylem na swoj koszyk odrobinę zmieniając: trochę mniej drożdży, inne wyrabianie i pieczenie w wyższej temperaturze. Starałem się uzyskać efekty saty

a) Zakwas (
biga naturale)
-starter 24 g (płynny lub gęsty)
-woda 120 g
-mąka chlebowa - najlepiej wysokoglutenowa - 171g

Wymieszać zakwas z wodą. Dodać mąkę. Wyrobić nieco. zostawić na 8-12 h w temperaturze pokojowej

b) ciasto właściwe
-zakwas - 315g
-woda - 342 g
-mąka - najlepiej wysokoglutenowa 428g
-droższe świeże - 5-6g
-sól - 12 g
-otrębów pół szklanki lub trochę mniej

Wyrabiamy ciasto dwuetapowo, czyli:
1. Łączymy wszystkie składniki używając 280g wody (resztę dodamy później). Wyrabiamy naprawdę solidnie, w zależności od talentu 8-12 minut. Kiedy ciasto jest wyrobione dodajemy powoli odłożone 62 g wody. Najlepiej powoli (po łyżce dwie) do wrobienia każdej porcji. Ciasto zacznie się robić luźniejsze. Jako, że używałem bardzo mocnej mąki, dolałem jeszcze dobre 30 gram wody. Jeśli używacie polskich mąk, nie radze, chyba że lubicie chleby talerze. Całe wyrabianie powinna zając 15-18 minut.

2. Teraz ciasto przykryte dojrzewa 3 godziny w temperaturze pokojowej. W połowie składacie, najlepiej w samej misce. Ciasto powinno być bardzo wyrośnięte, pełne wielkich bąbli, delikatne. W smaku lekko kwaskowe.

3. Formujemy okrągły bochen i wkładamy do kosza w którym umieściliśmy wcześniej szmatkę wysypaną mnóstwem otrąb. Szmatka jest ważna przy takiej hydracji, choć możecie zaryzykować bez niej. W zależności od tego jak mocną mieliście mąkę formowanie będzie albo proste i przyjemne, albo doprowadzi was do rozpaczy. Radze mieć sporo mąki na stolnicy (unikajcie wsypania maki do bochenka), metalową łopatkę (aka bench scraper) pod ręką. Staramy się nie nie porobić wielkich kieszeni z powietrzem, ale też nie odgazować bułki zupełnie. Pamiętajcie celem jest wielka pyszna ciabatta a nie wonderbread!

4. Chleb wyrasta 1-2 godziny. Trochę zależy od tego czy zacznie Wam wyłazić z kosza czy nie. Tak czy inaczej godzina to minimum. Ja bym stawiał na 1.5 celem odpowiedniego wyrośnięcia. To niestety też zależy od mocy mąki im mocniejsza tym chleb dłużej wytrzyma. Możecie od czasu do czasu zajrzeć do chleba podczas wyrastania i podsypać otręby na około (zmniejszycie szanse na przylgnięcie do szmatki).
Piec z kamieniem nagrzewamy do 260C. Mój nagrzewa się godzinę, więc włączam go w zasadzie tuż po uformowaniu.

5. Wykładamy delikatnie i szybko chleb na oprószoną kaszą manną lub semoliną lub otrębami łopatę. najlepiej sam bochenek wcześniej dosypać jeszcze po wierzchu otrębami, zwłaszcza jeśli wygląda wam na mokry. Teraz szybko bez nacinania do gorącego pieca. pół szklanki gorącej wody na blachę która nagrzewała się pod kamieniem.
Ustawiamy piec na 240C 10min
230C 20 min. obracacie bochenek o 180 stopni. Obniżacie (o ile chcecie) do 220C i zostawiacie na dodatkowe 20 minut. Chleb powinien być ciemno brunatny, lub jeszcze lepiej czarny, to ważne! Proszę nie wyjmujcie go z pieca póki nie jesteście przekonani, że się spalił.

6. Studzimy 2 godziny. Smacznego.Uwaga chleb bardzo brudzi w kuchni!



Pełnoziarnisty z Genzano (Pane lariano):

Bardziej zdrowa wersja chleba z Genzano z mniejszymi dziurami. Jeśli użyjecie przesianej mąki to otręby do posypania kosza będziecie mieć za darmo.
a) Mąkę wysokoglugenową w cieście właściwym zastępujemy pszenną 1100, czyli dobrze odsianą grubą mąką pszenną (wolę) lub mieszanką psz.1850 i psz. chlebowa 50-50.
b) wody o 8g więcej
c) teoretycznie dwa razy więcej drożdży, czyli byłoby 10-12g. Nie zauważyłem żeby były potrzebne, więc odradzam.
d) finalne wyrastanie 1-1.5 godziny.
e) teoretycznie pieczony krócej ogólnie i krócej w wysokiej temperaturze. W praktyce identycznie jak poprzedni. Znów, ma być czarny.




PIZZA Z GENZANO  
(pizza alle patate di Genzano):





Po prostu kwadratowa pizza na blasze obłożona cieniutko pokrojonym surowym ziemniakiem, cebulą, świeżym rozmarynem i polana oliwą.
Ciasto rozpłaszczamy od razu w blaszce (wysmarowanej oliwą) starając się nie porwać go straszliwie - pomaga tłuszcz na dłoniach. Powinno mieć ok 1cm grubości. Obkładamy ziemniakami (700g) cebulą (60g), posypujemy rozmarynem (5g) i solą (1.5g)
Czas pieczenia 20 minut w piecu rozgrzanym do 270C. 






** Wieczorem będzie pizza na kolację, nie wiem jednak czy uda mi się pstryknąć fotkę :))...i udało się!





*


1.11.2010

Pizza


Czy pieczecie w domu pizzę?
Jeśli tak, to na pewno macie swoje sprawdzone przepisy na ciasto.
Ja też mam ulubione ciasto na pizzę... ale kiedy zaczynałam przygodę z jej pieczeniem (a było to ponad 20 lat temu), i zanim ciasto zaczęło przypominać to, które piekę dzisiaj, było sporo prób - mniej , bardziej lub całkiem nieudanych , zanim znalazłam a raczej wynalazłam  TEN przepis.  
Dodam, że wówczas nie było internetu, książki kulinarne drukowane były na  papierze prawie gazetowym , a pizza w Polsce była mało znana.
Pierwszy kawałek pizzy zjadłam w małym barze przy sopockim molo, podczas wakacji, zaraz po maturze... to było nowe doznanie smakowe,  pizza była pyszna!...albo tak mi się wtedy wydawało :)

No i zaczęłam eksperymenty po przyjeździe do domu, w celu odtworzenia ciasta idealnie pasującego do moich wspomnień.  Oj,  było trochę tych podejść...było  sporo prób i błędów... a właściwie  większość błędów...aż w końcu upiekłam, taką jaką chciałam. Nie wiedziałam wtedy, czy prawdziwa oryginalna włoska pizza tak właśnie smakuje.  Czułam jednakże,  że ta pieczona przeze mnie jest cudownym odkryciem kulinarnym... i chociaż zapewne daleko jej było do ideału, to wzbudzała zachwyt wśród tych , którzy ją jedli :))... a ja nie kryłam dumy:)

Potem było już tylko lepiej, a pizza stała się daniem serwowanym przy różnych okazjach i bardzo lubianym...
Teraz robię ją mimochodem, 'na oko', i zawsze wychodzi!  Podobnie mam  z chlebem pszenno-żytnim , który piekę bardzo często -  nie zaglądam do przepisu., nie wyjmuję wagi.. przepis mam go w głowie, wagę w dłoniach,... i nie zdarzyło się, żeby się nie udał.

Cieniutka, chrupiąca z wierzchu , miękka i 'dziurawa' w środku.  Nie korzystałam z podpowiedzi (czyt. książek lub czasopism), ciasto było moim dziełem.
Jakież było moje zdumienie, kiedy po latach okazało się, że przepis właściwie nie jest mój.  Większość  kulinarnych guru poleca podobne proporcje ciasta na pizzę w swoich książkach:) 
Wniosek:  moje poszukiwania poszły w dobrym kierunku:)

A co na cieście?
Wierzch pizzy (mojej pizzy!) to dzieło przypadku, czyli to co lubię najbardziej w kuchni - improwizacja.
Można ją upiec prawie ze wszystkim, o czym kiedyś nie wiedziałam i szukałam pomysłów na 'obłożenie' ciasta w mądrych książkach kucharskich.  Z czasem przekonałam się, że jeżeli użyję tego co lubimy ,to mamy pewność że pizza będzie smaczna.

Moja ulubiona? ... to najprostsza, czyli 'Margarita'.
Czasem dodaję do niej plasterki salami, cukinii lub cebuli, oliwki albo prosciutto... i to jest mój ideał.
Niech żyje prostota, wszak to proste danie, a nadmiar składników może zniweczyć efekt końcowy (przekonałam się o tym kilkakrotnie).
Polecam na długie, jesienne i zimowe wieczory...pycha!



PIZZA JAKĄ LUBIĘ

/2 blaszki prostokątne z piekarnika/

*  60dag maki pszennej 
*  2 łyżki oliwy z oliwek
*  1,5  łyżeczki soli
*  szczypta cukru
*  2dag świeżych drożdży
*  ok 40-45dag wody

Drożdże rozpuścić w letniej wodzie. Do miski wsypać mąkę, dodać sól i cukier, wlać wodę z drożdżami. Wyrobić ok 5 minut, po czym dodać oliwę i wyrabiać kolejne 5 minut. Ciasto powinno być elastyczne i gładkie.


Uformować kulę, posmarować dookoła oliwą i umieścić w misce. Przykryć i pozostawić w cieple na ok 30-40 minut do wyrośnięcia.
Powinno podwoić objętość.

Po tym czasie odpowietrzyć i złożyć ciasto.  
Podzielić na pół i uformować placki.  Można zrobić to dłońmi lub takim wałeczkiem, który bardzo ułatwia pracę.

Brzegi placka powinny być trochę wyższe, tak aby sos dobrze 'zagnieździł się' i nie wypływał. 

Rozprowadzić sos pomidorowy**, ułożyć plasterki mozzarelli,  plasterki pomidora, listki bazylii, posypać suszonym oregano i.... do pieca!


Uwaga:
Piekarnik musi być dobrze nagrzany, to warunek udanej pizzy.
Włączam go na co najmniej 30 minut przed pieczeniem (najlepiej z kamieniem) ustawiając temperaturę na 250stC. Zsuwam  placek z łopaty na rozgrzany kamień. 
Albo (tak robię najczęściej) ciasto rozciągam  na blaszce wyłożonej papierem i wstawiam do gorącego pieca na 10-13 minut.

Wyjmuje gorącą.... pachnącą południem,  dojrzewającymi na słońcu pomidorami, zieloną bazylią, aromatycznym oregano... pyszną pizzę!


Smacznego!





**Najprostszy sos to:  pulpa  pomidorowa z dodatkiem koncentratu pomidorowego, zmiażdżonego czosnku, oregano, bazylii, soli, pieprzu...
   W sezonie letnim, przygotowuję sos ze świeżych, dobrze dojrzałych pomidorów. Obrane ze skórki, pokrojone w kostkę - duszę na małym ogniu bez przykrycia, do momentu aż się 'rozpadną' i odparują. Doprawiam świeżymi ziołami, solą, pieprzem i dużą ilością czosnku...




19.02.2010

Chleb z mąką gryczaną i pyszny 'produkt uboczny'... czyli WP#63




Kolejny tydzień, kolejny weekend, kolejne zadanie i kolejny, ciekawy chleb do upieczenia.
Tym razem przepis podała Gospodarna Narzeczona z blogu Na kruchym spodzie.
Wybrała dla 'weekendowych piekarek' bardzo smaczny chleb z dodatkiem mąki gryczanej czyli 'Pain Breton oraz Flamiche (z pozostałej części 'Pate Fermente' o którym pisze obszernie Tatter).
Obie propozycje są autorstwa Richarda Bertineta, toteż wyrabiałam ciasto właśnie Jego metodą.

Chleb jest bardzo smaczny, mięciutki i sprężysty. Nie czerstwieje szybko, dzisiaj jest tak samo dobry jak wczoraj po upieczeniu. Przepis nieskomplikowany, ciasto ładnie rośnie i szybko się piecze(ja piekłam 35 minut). Polecam!




A 'Flamiche'...no cóż, pyszna zapiekanka w typie 'białej pizzy', wspaniała na ciepłą kolację...aromatyczna i pożywna. Upiekłam dwie blaszki, jedną bez zmian a drugą z dodatkami. Posypałam z wierzchu odrobiną bazylii a do śmietanowo-jajecznej masy dodałam 2 ząbki czosnku... i ta wersja smakowała nam bardziej.

Gorąco polecam oba wypieki, są pyszne!

Dziękuję naszej Gospodyni-Gospodarnej Narzeczonej za wspaniałe propozycje na ten weekend w piekarni!





Przepis podaję za Gospodynią:

PAIN BRETON
R. Bertinet

Proporcje na dwa duże bochenki. Proponuje upiec z połowy porcji.

Pate fermentee

Przepis na około 900g, czyli dużo więcej niż potrzebujemy. Cierpliwości, nic się nie zmarnuje.

* 10g świeżych drożdży
* 500g mąki
* 10g soli zwykłej
* 350g wody

W misce mieszamy mąke i drożdże, dodajemy sól i wodę. Wyrabiamy ciasto metodą Bertineta. Wyrobione ciasto wkładamy do miski, przykrywamy wilgotną ściereczką i odstawiamy do wyrastania w temperaturze pokojowej na 6 godzin lub w lodówce na noc (maksymalnie na 48 godzin). Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Jeśli ciasto dojrzewało w lodówce należy je wyjąć na godzinę przed wyrabianiem chleba.

Ciasto na chleb

* 15g szarej soli
* 700g wody
* 750g mąki pszennej chlebowej
* 200g mąki gryczanej (do kupienia w sklepach eko, można tez zmielić kaszę krakowską lub inna niepaloną gryczaną)
* 50g mąki żytniej razowej
* 300g pate fermentee
* 10 świeżych drożdży
* semolina do wysypania łopaty i biała mąka do podsypywania (u mnie krupczatka)

Ha! Na wstępie Bertinet radzi, by zacząć nagrzewać piekarnik, z włożonymi do środka dwoma kamieniami: na górę i na dół. Kogo stać na taką rozrzutność?

Grubą sól rozpuszczamy w odrobinie wody (z tej uprzednio odmierzonej). Gdy sól się rozpuści, w dużej misce mieszamy wszystkie składniki. Kiedy ciasto będzie jednolite, wykładamy je na suchy blat i wyrabiamy metodą Bertineta (można też wyrabiać po swojemu). Gdy ciasto będzie wyrobione (gładkie, elastyczne, z dobrze rozwiniętym glutenem) wykładamy je na oprószony mąka blat i formujemy kulę. Ponownie wkładamy do miski i przykrywamy wilgotną ściereczką, odstawiamy na 45 minut. Ponownie wykładamy ciasto na oprószony mąka blat, odgazowujemy i ponownie formujemy kulę. Odstawiamy i tym razem na 45 minut.
Po tym czasie, jeśli robiliśmy z całej porcji, dzielimy ciasto na pół. Formujemy okrągłe bochenki. I wkładamy, złaczeniami do góry, do omączonych koszyków. Zostawiamy do wyrastania na 90 minut. Chleb powinien podwoić objętość.
W tym czasie, praktycznie, rozgrzewamy piekarnik do 250 st. C.
Łopatę obsypujemy semoliną. Wykładamy wyrośnięty chleb, nacinamy w kratkę. Wlewamy wrzątek na naczynia wstawione na sam dół piekarnika (u nas jest tam blacha z żeliwną fajerką, która ładnie wytwarza parę, aż bucha). Wkładamy chleb. Po pięciu minutach obniżamy temperaturę do 210 st. C i pieczemy kolejne 15-20 minut.
Początkowo miałam zastrzeżenia do krótkiego czasu pieczenia, ale spróbowałam. Chleb wyszedł co prawda z dość miękka skorka, ale upieczony. Hamelman chleby o tej wadze piecze około 35-40 minut.
Studzimy na kratce.

Z pozostałego pate fermentee możemy zrobić Flamiche. Na przykład wtedy, gdy chleb wyrasta. To rodzaj "białej pizzy" z okolic Szampanii i Lotaryngii, podobno dużo starszy od słynnej włoskiej siostry.






FLAMICHE
R. Bertinet

600g ciasta powinno nam starczyć na wielki placek, którym pożywi sie osiem osob.

Dużą formę do pizzy lub formę do tarty (minimim 35 cm srednicy) smarujemy oliwą. Ciasto spłaszczamy i wykładamy nim formę . Na wierzch wykładamy przygotowane z przepisu poniżej nadzienie, zostawiając wolne brzegi. Pieczemy w temperaturze 230 st.C przez 15-20 minut. Można w trakcie obrocić formę o 18o stopni. Ciepły wykładamy na kratkę, chwile studzimy. Kroimy i jemy.

Nadzienie:

* 1 łyżka oliwy
* 100g boczku lub pancetty w plasterkach
* 2 średnie pory
* 2 jajka
* 200g gęstej śmietany
* sol, pieprz, gałka muszkatołowa
* ewentualnie starty gruyere na wierzch

Pory kroimy na cienkie plasterki, boczek na paseczki. W rondlu rozgrzewamy oliwę i na gorącą wrzucamy boczek. Kiedy się przyrumieni, wykładamy go na talerz, a do rondla wrzucamy pory, kiedy nabiorą koloru i zmiekną, zdejmujemy z ognia. W misce roztrzepujemy jajka ze śmietaną, dodajemy przestudzony boczek i pory. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką. Wykładamy na ciasto, posypujemy po wierzchu tartym gruyerem.

Według mnie nadzienia wychodzi trochę za dużo, ale ja nie lubie przeładowanych pizzy. Zróbcie wedle uznania. A warto, bo jest pyszne.




Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...