gry online
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polskie smaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polskie smaki. Pokaż wszystkie posty

23.02.2015

Kluski ciepane vel kładzione




Ciepane znaczy rzucane - to po śląsku, w innych miejscach naszego kraju kluski nazywa się kładzionymi co oznacza kulturalniejsze ich traktowanie:)   Ale mnie nazwa 'ciepane' bardzo się podoba i takiej używam choć jestem tylko dolnoślązaczką.
Moja mama serwowała je najczęściej z mięsnym sosem, czasem po prostu ze skwareczkami z cebulką lub na słodko z serem, cynamonem, tartym jabłkiem i oczywiście cukrem.  Wszystkie wersje są  pyszne!

KLUSKI CIEPANE vel KŁADZIONE
/na 3-4 osoby/

*  1/2 kg mąki 
*  woda
*  1/4 łyżeczki soli

Do miski wsypać mąkę i szczyptę soli, dolewając wodę mieszać.  Konsystencja powinna być dosyć zwarta, dlatego trzeba wodę dozować i wyrabiając obserwować gęstość ciasta.  Powinno być elastyczne i gładkie.
Pozostawić do odpoczęcia na 15 minut, w tym czasie zagotować osoloną wodę do gotowania klusek.
Czystą łyżkę zanurzyć we wrzątku, nabierać po kawałku ciasta (ok 1/4 łyżki) i wrzucać (czyli ciapać) do garnka.  Trzeba robić to energicznie do wyczerpania ciasta, po czym gotować przez kilka minut aż zrobią się szkliste i miękkie.  Wyjąć łyżką cedzakową i od razu podawać.  
Smacznego!



*


...a świat wokół piękny jak na złość...

1.02.2014

Polska zupa fasolowa z polskiej fasoli 'Piękny Jaś'



Pisałam ostatnio o kampanii TRZY ZNAKI SMAKU , majacej na celu popularyzowanie polskich produktów posiadajacych unijne oznakowania.  O znakach mówiłam w poprzednim poście.  Pora przedstawić jeden z produktów, który otrzymał znak 'Chroniona nazwa pochodzenia' - FASOLA WRZAWSKA.  
Ponieważ do niedawna niewiele wiedziałam o tej fasoli - poza tym że jest baaardzo smaczna - pozwólcie że zacytuję notkę o niej ze strony kampanii:


Fasola wrzawska – czyli fasola tyczna „Piękny Jaś” zaliczana do fasoli wielokwiatowej (Phaseolus multiflorus), uprawiana w północnej części Kotliny Sandomierskiej, w widłach Wisły i Sanu. Nazwa pochodzi od wsi Wrzawy, która stanowi centrum tego fasolowego zagłębia. Odmiana ma bardzo duże (1000 sztuk to 2,1-2,9 kg!), nerkowate i lekko spłaszczone nasiona, charakteryzujące się słodkawym smakiem i delikatną konsystencją, całkowicie pozbawioną mącznego posmaku. Właśnie smak wyróżnia fasolę wrzawską wśród innych odmian, choć nie tylko. Fasola wrzawska ma o 20% cieńszą skórkę i większą zdolność pochłaniania wody, a także gotuje się krócej o ok. 10 min, niż odmiany wielokwiatowe pochodzące z innych miejsc. Sprawia to, że jest ona ulubioną fasolą wielu kucharzy. 



Za wybitną jakość fasoli wrzawskiej odpowiadają wysokiej klasy gleby madowe oraz występujący w Kotlinie Sandomierskiej łagodny mikroklimat, któremu obce są gwałtowne wahania dobowe temperatury i który cechuje stosunkowo długi okres wegetacji. Jednak korzystne warunki naturalne to oczywiście nie wszystko: ważna jest także wiedza i doświadczenie uprawiających fasolę rolników, zachowanie zasad tyczenia i ręczny zbiór nasion – sukcesywnie, w miarę ich dojrzewania. Jak istotną rolę odgrywa fasola w życiu mieszkańców Wrzaw i całego obszaru przy ujściu rzek, świadczy choćby fakt, że co roku, w drugą lub trzecią niedzielę sierpnia (czyli w okolicach Matki Boskiej Zielnej) organizują oni fasolowe święto, pod stałą już nazwą „W widłach Wisły i Sanu”. Jest to doskonała okazja, by spróbować wielu przepysznych dań z tej niezwykłej odmiany fasoli. 



Dzięki swoim specyficznym cechom, 13 stycznia 2012 r. nazwa „fasola wrzawska” została wpisana do rejestru Chronionych Nazw Pochodzenia (ChNP). Odtąd nazwą tą mogą być opatrzone tylko suche nasiona fasoli wielokwiatowej tycznej pochodzące z upraw na ściśle określonym obszarze powiatu tarnobrzeskiego czyli z miejscowości Wrzawy, Gorczyce, Motycze Poduchowne, Trześń, Zalesie Gorzyckie w gminie Gorzyce; powiatu stalowowolskiego czyli z miejscowości Skowierzyn, Zaleszany, Majdan Zbydniowski, Motycze Szlacheckie w gminie Zaleszany; z miejscowości Dąbrówka Pniowska, Pniów, Nowiny, Witkowice, Chwałowice, Antoniów i Orzechów w gminie Radomyśl nad Sanem. Cały wymieniony obszar znajduje się w województwie podkarpackim.

Taką zupę fasolową gotował mój Tata, dodatkowo dodawał do niej zacierki (ja nie dałam).



27.01.2014

Trzy znaki smaku czyli cudze chwalicie...



...swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie:)
To stare przysłowie jest wciąż aktualne, zwłaszcza jeśli chodzi o polskie jedzenie.
Niedawno ruszyła kampania  TRZY ZNAKI SMAKU,  której celem jest propagowanie dobrej polskiej żywności.  Wytwarzane od dawna w Polsce produkty, często będące chlubą regionu, warte są uhonorowania znakiem, który informowałby nas o jego wyjątkowości.

Szukajmy na półkach sklepowych żywności oznaczonej jednym z trzech europejskich znaków:

 Chroniona Nazwa Pochodzenia (ChNP) 


 Chronione Oznaczenie Geograficzne (ChOG)


Gwarantowana Tradycyjna Specjalność (GTS)

O znaczeniu każdego z oznakowań oraz listę polskich produktów, które je posiadają można poczytać TU-klik.  Już ok 30 polskich produktów posiada unijne oznakowanie.  




Każde z oznaczeń jest gwarancją jedynej w swoim rodzaju jakości i specyfiki danego regionu.  Polska posiada sporo wspaniałych produktów, które zasługują na promocję.  Kampania - która ruszyła w ubiegłym roku - ma charakter informacyjny.  Warto poznać polską ofertę, naprawdę mamy się czym szczycić:)

W najbliższym czasie ugotuję coś z produktów posiadających znak unijny. 




4.04.2013

Gulasz z żołądków drobiowych




Były to 'trudne' lata.  
O mięsie wieprzowym z 'lepszej' części zwierza (jak schab czy szynka) czy wołowym  (polędwica, antrykot, udziec), można było tylko pomarzyć.  Pamiętam z tamtych czasów pewien epizod, który miał miejsce w domu handlowym  SDH 'Feniks' we Wrocławiu.  Pośrodku sali sprzedaży, na parterze, znajdowało się wtedy duże stoisko mięsne.  Obok niego były schody ruchome, wiozące klientów na piętro.  
Kiedyś poszliśmy do SDH-u na rekonesans, wchodząc od razu zobaczyliśmy, że wokół wspomnianego stoiska stał tłum ludzi, natomiast nie widac było co tam sprzedają.  Weszliśmy na przylegające schody, kiedy wjeżdżaliśmy na górę,  w połowie piętra - mogliśmy ogarnąć wzrokiem całe stoisko i otaczającą je chmarę ludzi.  Dopiero z góry mogliśmy zobaczyć co tam 'dają':))  W pojemniku leżała  sterta świńskich ogonów!... nic poza tym nie było, puste półki i lady, były tylko ogony.  Łatwo się domyśleć jakie słychać było komentarze -  ludzie jadąc schodami wołali z góry: 'Hej! a gdzie reszta wieprzków?' ... takie były czasy:)

 


Wtedy częściej można bylo trafić w sklepie na podroby, ogony, głowy itp niż na jakiekolwiek mięso.  Jadało się pasztetówki, salcesony, kiełbase o niewiadomym składzie i wdzięcznej nazwie  'serwolatka' albo dostojną serdelową (nie serdelki tylko kiełbasę serdelową z metra!).  Wynalazki komuny:)
Teraz nie kupuję zbyt często podrobów.  Nie, żebym ich nie lubiła, ale jakoś era mięsnych erzaców mocno dała się nam we znaki.  Chyba że zatęsknię...i wybiorę się w podróż sentymentalną...:)
Danie niedrogie, smaczne i sycące.   Polecam!




GULASZ Z ŻOŁĄDKÓW DROBIOWYCH

*  1 kg żołądków
*  1 marchewka
*  2 średnie cebule
*  6 pieczarek
*  kilka suszonych grzybków leśnych
*  1 łyzka pokruszonej suszonej kani ( można dodac pastę grzybową )
*  1/2  pora
*  sól, pieprz
*  1 papryczka pepperoni
*  sos sojowy
*  sok z cytryny

Żoładki opłukać, dodać pokrojoną drobno marchewkę, pora, grzybki, suszoną kanię, zalać zimną wodą i gotować na małym ogniu, pod przykryciem, do momentu aż będą prawie miękkie.
Na patelni podsmażyć posiekaną cebulę i pieczarki.  Żołądki wyjąć z wywaru i pokroić w paski.  Wrzucić do wywaru, dodać podsmażoną cebulę z pieczarkami oraz pokrojoną w cienkie paseczki papryczkę pepperoni, wcześniej pozbawioną pestek (jeśli wolimy ostrzejsze dania papryczkę kroimy razem z wnętrzem).  Całość dusimy na małym ogniu do całkowitej miękkości żołądków.  Jeśli trzeba podlać w trakcie gotowania odrobiną wrzącej wody.  Na końcu doprawić sosem sojowym, solą, pieprzem i sokiem z cytryny.  Podawać z kaszą gryczaną lub pęczakiem i pikantną surówką. 
Smacznego!




*


29.10.2012

Jak to ze ślimakami było i...poczciwe 'leniwe'



Dawno temu, kiedy byłam młoda... no powiedzmy młodsza:) buntowałam się, kiedy Mama na obiad podawała  np. kopytka z sosem i sztuką mięsa, pierogi leniwe,  ruskie, kotlety mielone... itp itd...
Planowałam wówczas, że kiedy będę prowadziła swoją kuchnię, to na pewno będę gotowała inaczej znaczy: zdrowiej, ciekawiej, wykwintniej...w każdym razie nie tak pospolicie:).

Pierwszą książką kulinarną jaką wtedy nabyłam, była 'Potrawy z różnych stron swiata' M.Halbańskiego.  No i rozpoczęłam moją przygodę z gotowaniem.
Na różnego typu okazje przygotowywałam np: ryż po egipsku, gulasz węgierski, ślimaki po francusku, wołowinę po burgundzku, meksykańskie buritos... wymyślałam cuda, nigdy nie mogło być tak zwyczajnie i po polsku... musiało być koniecznie oryginalnie... i było (a musicie wiedzieć że, były to trudne zaopatrzeniowo czasy).  
Mijały lata, a ja powoli zaczęłam doceniać rodzime produkty, 'nasze' potrawy,  od których stroniłam i uporczywie uciekałam.  Musiało minąć trochę czasu, nim doceniłam sprawdzone  mamine lub ciocine przepisy i stwierdziłam że są naprawdę wspaniałe.  Jest w nich tyle prostoty, zdrowych dodatków, klasycznego smaku. i pokłady nieocenionego domowego ciepła! 
Teraz świat stoi przed nami otworem, nie ma problemu ze zdobyciem jakiegoś egzotycznego produktu czy przyprawy.  Łatwość zdobycia ich, sprawia że...na ironię, wcale nie są już takie atrakcyjne.




A kiedyś...żeby przygotować np ślimaki, musiałam najpierw pojechać za miasto, nazbierać winniczków, potem (wciąż żywe!) przegłodzić, (okropnie piszczące!... pewno z głodu) wrzucić na wrzątek, ugotować, po czym wypatroszyć i odciąć maleńki jadalny ogonek wielkości paznokcia, umieścić w wyszorowanej muszli wraz z masłem czosnkowym i zapiec w piekarniku.... ufffff.... nawet nie wyobrażacie sobie ile pracy i samozaparcia wymagało przygotowanie takiejgo dania:))) ... nawiasem mówiąc, do dziś mam w uszach pisk tych głodujących, cierpiących stworzeń...:( , wtedy postanowiłam nigdy już ich nie jeść!
Dla mojego widzimisie dziesiątki ślimaków torturowałam (siebie również) , pastwiłam się nad nimi, tylko po to, by było wykwintnie i by stały się maleńką przystawką dla kilku osób...

Lubię eksperymenty i poznawanie nowych smaków, jednak...
Teraz już nie jestem fanką oryginalnych za wszelką cenę potraw,  często poprzestaję na dobrym, domowym jedzeniu...leniwych, kopytkach, mielonych, śledzikach w oleju, jajkach w sosie tatarskim...:)  Mamy bardzo dużo świetnych potraw, którym przypisano hasło:  niezdrowe i niemodne, i ich po prostu nie jemy - a szkoda!


LENIWE PIEROGI - przepis mojej Mamy

/proporcje dla 4 osób/

*  6 ugotowanych ziemniaków
*  3 szkl mąki pszennej
*  3 duże jajka
*  60 dag sera twarogowego tłustego
*  szczypta soli

Ziemniaki i ser rozgnieść widelcem, dodać resztę skladników  /makę dosypywac partiami , może jej być trochę więcej lub mniej/.
Zagnieść dość lepkie ciasto, podsypując mąką.  Podzielić na 5-6  części, z każdej uformować wałek.  Lekko spłaszczyć nożem, tempą stroną ostrza 'narysować' kratkę i pokroić ukośnie na kopytka - ok 3 cm.
Gotować w osolonym wrzątku kilka minut od wypłynięcia na powierzchnię.  Nie gotować zbyt długo bo bedą zbyt 'rzadkie'.
Podawać polane stopionym masłem, posypane cynamonem i cukrem.
Smacznego!


10.03.2012

Pierogi ruskie




Są jednym z lepszych wspomnień kulinarnych mojego dzieciństwa.  Jadłam je wtedy dosyć często, nie tylko w swoim domu, czasem u koleżanki mieszkającej po sąsiedzku.  Jej mama robiła bardziej ziemniaczane... moja natomiast wersję bardziej serową... smakowały mi i jedne i drugie. Zawsze musiały być okraszone skwareczkami... co jako dziecko niekoniecznie lubiłam :)  Dopiero po latach przekonałam się do towarzystwa skwarek z cebulką i teraz inaczej 'ruskie' mi już nie smakują.
Później, często jadałam je na obiad w barze mlecznym... i tam też smakowały inaczej.  Bo pierogi ruskie choć takie oczywiste, wcale nie są jednoznaczne.  Na ich smak wpływają proporcje sera i ziemniaków, ale też użyte przyprawy do nadzienia.  Próbowałam różnych kombinacji i doszłam do wniosku, że ta poniższa odpowiada mi(nam) najbardziej.  Ach, zapomniałam jeszcze o jednym: o formowaniu.  Ułatwiam sobie pracę i rzadko wykrawam kółka, najczęściej kroję płat ciasta radełkiem w prostokąty... moje pierogi są może nie takie 'pokazowe' , bardziej rustykalne, ale... czy domownicy to zauważają?  Kiedy będę je lepiła na konkurs, na pewno zrobię jak należy.
Podaję proporcje na taką ilość, jaka jest konieczna do zaspokojenia apetytów mojej rodziny:). 
Teraz już wiadomo dlaczego nie robię ich zbyt często...  


RUSKIE  PIEROGI
 /ok 100 szt/

 ciasto:
*  6 szkl maki pszennej
*  2 jajka
*  2 łyżki oleju roślinnego
*  2 szkl gorącej wody
*  szczypta soli
 
Wszystko wyrobić mikserem na niskich obrotach, na gładkie i jednolite ciasto.  Przełożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką i odczekać 15 minut.  Po tym czasie można wałkować ciasto, wykrawać i lepić pierogi. 

nadzienie:
*  80dag ugotowanych ziemniaków (dzień wcześniej)
*  1kg sera białego - półtłustego (lepiej jeśli jest lekko kwaśny)
*  2-3 duże cebule
*  2 łyżeczki czarnego pieprzu
*  sól do smaku
*  1/2  łyżeczki suszonej mięty

Ziemniaki przecisnąć przez praskę.  Na oliwie podsmażyć posiekaną cebulę, lekko zrumienić.
Ser przetrzeć przez metalowe sito lub rozgnieść widelcem.  Połączyć ze sobą składniki, doprawić solą i pieprzem i dobrze wymieszać.  

omasta:
*  20dag słoniny
*  1 duża cebula
*  1/2 łyżeczki majeranku
*  szczypta soli

Pokroić słoninę w drobną kostkę i na małym ogniu stopić.  Wrzucić na końcu posiekaną cebulę,majeranek i sól.  Poddusić do momentu aż cebula zacznie się rumienić.

Podzielić ciasto na 4 części, każdą rozwałkować cienko na prostokąt o grubości 2 mm.  Pokroić radełkiem na prostokąty o wym ok. 5cm na 7cm, lub jeśli lubimy bardziej eleganckie - wykrawać krążki.  Nakładać na każdy kawałek ciasta łyżeczkę nadzienia, lekko zwilżyć brzegi wodą i zlepić.  Ułożyć na omączonej stolnicy.

Wrzucić do wrzącej i osolonej wody, zamieszać ostrożnie drewnianą warzechą.  Kiedy wypłyną na powierzchnię, zmniejszyć płomień i pogotować ok 2 minuty.  Wyjąć łyżką cedzakową na talerz, polać skwarkami z cebulką lub podać z kwaśną śmietaną.
Smacznego!




*

W wiosennym słońcu:)


14.10.2011

Zapiekanka wiejska - ziemniaczana



W moim domu nazywało się to danie 'pieczonymi ziemniakami', bowiem w tej potrawie ziemniaki grają pierwsze skrzypce i stanowią zdecydowana większość składnikową.  Dodatki do ziemniaków nie powinny ich  zdominować.
Zapiekanka może być uzupełnieniem obiadu lub zaistnieć samodzielnie.  Z dodatkiem surówki z kiszonej kapusty lub kiszonych ogórków smakuje wybornie.  To jedna z potraw 'szarych czasów peerelu' , tzw. 'awaryjna',  mimo prostoty (a może właśnie dzięki niej) zachwycająca smakiem:)
Należę do osób, które ziemniaki lubią tylko i wyłącznie w wersji 'młodej'.  W momencie, kiedy skórka ziemniaków nie nadaje się do zeskrobania, ja kończę swoje nimi zauroczenie:)  Tak już mam... zapewne po moim tacie...
Ale 'pieczone ziemniaki' zawsze lubiłam i jadłam z apetytem, bo one smakują zupełnie inaczej.
Przygotowuje się tą zapiekankę ekspresowo, jest tania, sycąca i bardzo smaczna.
Polecam na ciepłą kolację lub obiad jesienny!


ZIEMNIAKI PIECZONE 
czyli 
NAJPROSTSZA ZAPIEKANKA Z ZIEMNIAKÓW

/składniki na 4 osoby/
*  12 średnich ziemniaków
*  2 cebule
*  4-6 łyżek oleju roślinnego*
*  kilka plasterków wędzonego boczku - niekoniecznie!
*  3-4 liście laurowe
*  sól i świeżo zmielony pieprz

Ziemniaki i cebulę obrać i pokroić w cienkie plasterki.
Przygotować garnek o grubszym dnie z pokrywką.

Wlać na dno olej i układać warstwy ziemniaków na przemian z cebulę i kawałkami boczku, soląc i pieprząc każdą partię ziemniaków. Wierzch mają stanowić ziemniaki.  Liście laurowe powtykać po bokach garnka.  Polać odrobiną oleju i przykryć.  Garnek wstawić na większy ogień.  W momencie jak usłyszymy 'pyrczenie' potrawy, zmniejszyć ogień i piec ok 30 minut do momentu aż ziemniaki będą miękkie.  Nie mieszać i nie zdejmować pokrywki.  Ziemniaki powinny przywrzeć do dna i mocno się od dołu przypiec (nie przypalić!)- co można sprawdzić widelcem.



*Nie skąpić oleju bo ziemniaki się przypalą!





*
Już jesień...




3.10.2010

Kartoflanka, jesienna kartoflanka...




Kartoflanka to jak śpiewał Młynarski, pyszna zupa i to nie tylko w biurze:).
Bardzo dobra, treściwa, rozgrzewająca i bardzo polska!
Mam w domu fanów takich zup, co to służyć mogą za cały obiad:)






Gąski zielonki dodają kartoflance charakteru, grzyby te mają bowiem specyficzny smak. Tak więc gotuję taką zupę tylko o tej porze, kiedy kupię (niestety nigdy nie trafiłam w lesie na nie) gąski na targu, czyli w październiku lub na początku listopada.
Gąski zielonki to  grzyby, które trudno pomylić z innymi, tak więc są bezpieczne.  Jeśli nie znacie tych grzybów, możecie użyć np. koźlarzy lub podgrzybków - zupa tez będzie pyszna.
Zachęcam do gotowania polskich, pysznych zup... są idealne na jesienną słotę w naszym klimacie! 




KARTOFLANKA Z 'ZIELONKAMI'

/na 2 l zupy/

*  1/2 kg gąsek zielonek (kapelusze!)
*  4 ziemniaki
*  kawałek korzenia selera+ kilka listków naci
*  1 pietruszka
*  1 marchewka
*  1 cebula
*  2 łyżki masła
*  1 łyżka śmietany
*  kilka ziaren pieprzu czarnego
*  sól, pieprz mielony, majeranek,
*  pęczek natki pietruszki
*  pęczek koperku

Gąski oczyścić, odciąć korzonki i bardzo starannie wypłukać, po czym pokroić w paski.  Połowę grzybów  udusić na maśle.
Do garnka wlać wodę (ok 1,5l), włożyć pietruszkę , seler (korzeń i nać)  oraz pokrojoną w plasterki lub kostkę marchew i posiekaną cebulę, oraz ziarenka pieprzu.  Po kilku minutach wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki (a raczej kartofle:) i pokrojone surowe grzyby. Po kilkunastu minutach dodać podduszone gąski, majeranek i połowę posiekanej natki pietruszki i koperku.
Gotować przez 30-40minut aż grzyby będą miękkie. Pod koniec dodać śmietanę, doprawić pieprzem i solą.
Po nałożeniu na talerz posypać suto zieleniną.
Smacznego!





Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...