
Upiekłam bułki, wiem że dopiero co były dyniowe, wiem...ale czasem tak mam. Nie piekę długo, a potem nadrabiam i raz po raz piekę...oczywiscie inne za każdym razem, ale bułki. Częsciej jednak zabieram się za chleb, może dlatego że wciąż czekają na swoją kolej przepisy...a jest ich sporo. I pomyslec że od kilku lat piekę chleb w domu i wciąż nowe receptury testuję, a mimo to długa lista przepisów wciąż jest przede mną i czeka na realizację...czy kiedys będę mogła powiedziec że jestem na bieżąco?...chyba nie, bo wciąż przybywają nowe pomysły na wypieki...a odkrywam ich całe mnóstwo! Do tego cotygodniowe weekendowe pieczenie...to jest fantastyczne, że jest tyle do powiedzenia w kwestii chleba, że twórczosc piekarska rozwija się i zaskakują mnie wciąż nowymi, wspaniałymi przepisami na chleby, chałki, bułki itp.

Rano, obowiązkowy spacer brzegami Odry, dostarczający psom koniecznej dawki swobody (tylko czemu to musi byc o wschodzie?). Witamy ciepłe, choc listopadowe, leniwie wyłaniające się zza choryzontu słońce. A wokoło oszronione trawy i zamglone nabrzeża...jedynie kaczki wstają wczesniej od nas i pluskają się tak ochoczo jak w lecie.


Psy spotykają koleżanki i kolegów, a ja ich opiekunów - przymusowe ranne ptaszki, jak ja...
Przed wyjsciem ubieram ciepłą kurtkę, czapkę, zakładam rękawiczki i nieprzemakalne, wygodne traperki i w drogę...i codziennie przed wyjsciem narzekam (w myslach...) że też muszę wychodzic z ciepłego domu i wędrowac w pogodę i niepogodę, w slońce i deszcz, w czasie mrozów, roztopów...i codziennie po powrocie do domu, jestem fantastycznie 'rozruszana', 'pooddychana', rozgrzana i zadowolona!
Człowiek (a może kobieta!)jest istotą przekorną i nieodgadnioną :)))...
Te poranne rozgrzewki, to mój czas, na mysli, rozważania, plany...wtedy obmyslam co upiekę lub ugotuję, co przesadzę w ogrodzie, jaki wydziergam sweter...lubię ten czas.
W domu już parzy się kawa...czasem czeka sniadanie...jest ciepło i przytulnie...lubię ten mój czas!
BUŁKI NA NIEPOGODĘ - ODRYWANEskładniki na 20 bułek:
800g mąki typ 650
30g swieżych drożdży
1 jajko
60g masla rozpuszczonego
1,5 szkl. ciepłego mleka
3/4 - 1 szkl. letniej wody
2 łyżki cukru
3/4 łyżki soli morskiej
na wierzch:
1 jajko
mak lub sezam
Drożdże rozpuscic w 1/2 szkl. mleka, dodac 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżkę mąki, wymieszac. Przykryc i odstawic na 20 minut aż drożdże 'ruszą'.
Do miski miksera wsypac mąkę, dodac cukier i sól, wbic jajko i dodac podrosnięte drożdże oraz resztę mleka i włączyc mikser na wolnych obrotach. Dozując wodę zwiększyc obroty i wyrabiac 1 minutę, po czym wlac ostudzone masło i wyrabiac jeszcze 7-8 minut. Ciasto powinno byc gładkie i elastyczne, nie powinno się kleic, musi odstawac od scianek miski. Przełożyc do naoliwionej miski do wyrastania, przykryc folią i odstawic aby podwoiło objętosc. Większą formę wyłożyc papierem lub wysmarowac masłem. Z porcji ciasta formowac okrągłe bułeczki i układac na blasze, zachowując centymetrowe odstępy na podrosnięcie.
Przykryc sciereczką i odstawic do napuszenia - na ok. 30 minut. W tym czasie nagrzac piekarnik do 190stC. Przed pieczeniem posmarowac bułeczki rozkłóconym jajkiem i posypac makiem, można lekko naciąc.
Wstawic do upieczenia na 20-25 minut, aż będą rumiane. Polecam, są mięciutkie i bardzo smaczne, doskonałe na jesienne kolacje i sniadania... Smacznego!