gry online
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

6.09.2013

Koniec lata i keczup


Czy czujecie jesień?
Lubię schyłek lata - ciepły, słoneczny, bogaty... jeszcze w ogrodzie zielono chociaż to już inna zieleń niż ta majowa, światło wyjątkowo ciepłe i otulające, drzewa uginają się pod ciężarem owoców, które prosza o zerwanie... będzie dżem brzoskwiniowy, za chwilę nastawię pigwówkę...trzeba zawekować troche pomidorów, papryki... pracowity czas!




Obiecany keczup, o którym wspomniałam pisząc o hamburgerach.
Robiłam go już kilka razy, zawsze wychodził świetny.   Ostrzegam - jest dosyć pikantny!   Jeśli nie lubicie takich, co to palą jak licho (ja i owszem:)) zawsze możecie dodać mniej ostrej papryczki lub nawet wcale jej nie dodawać.  Jeśli natomiast lubicie ostrzejsze smaki, to ten jest dla Was:)



KECZUP PIKANTNY

*  2 kg mięsistych pomidorów
*  70 dag cebuli
*  2 strąki czuszki
*  2 główki czosnku
*  1 szkl octu winnego 6%
*  4 łyżki cukru
*  3 płaskie łyżeczki zmielonego pieprzu
*  1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego
*  1/2 łyżeczki goździków mielonych
*  1/2 łyżeczki cynamonu
*  1/2 łyżeczki imbiru
*  3 łyżki oleju
*  2 łyżeczki soli

Cebulę obrać, pokroić na ćwiartki, sparzyć i osączyć.  Czosnek obrać i pokroić w plasterki.  Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić drobno. Włożyć warzywa razem z obraną z pestek ostrą papryczką do rondla i gotować 50 minut ciągle mieszając - najpierw na dużym a potem na małym ogniu.
Przetrzeć przez sito pomidory, dodać przyprawy i gotować 30 minut.
Czosnek obrać.
Wlać ocet, olej i włożyć całe ząbki czosnku (czasem dodaję 2 ząbki zmiażdżone),  wymieszać, zdjąć z ognia, przykryć i odstawić na 15 minut.  Zagotować ponownie i wyjąć czosnek.
Wrzący keczup nakładać do wyparzonych, gorących słoiczków. Zakręcić, odwrócić do góry dnem.  Po 30 minutach odwrócić.  Gotowe!




*
Jeszcze trochę wrześniowych klimatów:)












Życzę wszystkim pięknego weekendu:)

30.08.2013

Konfitura z czerwonej cebuli


Szkoda, że nie zrobiłam jej wcześniej....ale w końcu jest!
Na pewno wejdzie na stałe do mojego repertuaru.  Bardzo smaczny dodatek do mięs, serów lub po prostu do chleba z masłem:)  Mowa o konfiturze z czerwonej cebuli, przepis pochodzi z...ale ponieważ jest przeze mnie zmieniony, więc nie podam źródła.




KONFITURA Z CZERWONEJ CEBULI 

*  1/2 kg czerwonej cebuli
*  2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju słonecznikowego
*  2 płaskie łyżki brązowego cukru demerara
*  1/4  łyżeczki soli
*  1/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
*  1/2 szkl wina czerwonego
*  1/3 szkl octu balsamicznego
*  1 łyżka drobnych rodzynek




Cebulę obrać i pokroić w piórka.
W rondlu (najlepiej żeliwnym lub innym z grubym dnem)  rozpuścić cukier, dołożyć cebulę.  Wymieszać, posolić i podgrzewać na średnim ogniu.  Ciągle mieszając, dusić przez kilkanaście minut aż cebula się zeszkli - uważać żeby jej nie przyrumienić.
Wlać wino i ocet balsamiczny, dosypać wypłukane rodzynki, zmniejszyć ogień i smażyć przez 40-50 minut, co chwilę mieszając.  Cebula powinna się skarmelizować a płyny odparować.
Przełożyć konfiturę do słoiczka, przechowywać w lodówce.  Można także zawekować i pozostawić na później:)
Smacznego!



*

/hibiscus/

20.06.2013

Sok i konfitura z truskawek




Zaczęłam przetwarzać truskawki, bo cena chyba już nie będzie niższa.  No i jest ich dużo, bo pogoda im wyraźnie sprzyja - mnie natomiast troszkę mniej:) 
Upały iście tropikalne, żar się z nieba leje.  Temperatury powyżej 30stC, to jak dla mnie nieco za dużo...ogarnia mnie wówczas totalne niemoc.   Nie byłoby to dokuczliwe gdzieś na żaglach czy pluskając się w morzu, ale w miescie...:(  Wstaję więc świtkiem, biegnę z psami , żeby mogły pochasać po jeszcze  chłodnej trawie.  Słońce jeszcze tak nie pali, więc można spokojnie wędrować brzegiem rzeki.  Myślałam, że po 5-ej to tylko tacy nawiedzeni osobnicy jak ja chodzą po parku, tymczasem sporo jest już o tej porze biegaczy i rowerzystów... no i są komary!  Wiadomo, że we Wrocławiu to nie nowość bo komary sa tu zawsze i wszędzie.  Ale teraz jest ich zdecydowanie więcej a są one wyjatkowo upierdliwe...jak to komary:(  Ale i tak o tej wczesnej porze spacer jest naprawdę świetny:)



Od lat robię sok i konfiturę z truskawek wg tego samego przepisu (?) - czy ja wiem... czy to jest przepis?  Powiem tak:  robię zawsze podobnie, zmieniając jedynie ilość cukru - raz jest go więcej a innym razem całkiem mało.   Zasada jest zawsze taka sama:  rozdrabniam truskawki tzn kroję na połówki lub jeśli sa duże - w ćwiartki i zasypuję cukrem, po czym odstawiam na dobę.  Potem odlewam sok a z reszty smażę konfiturę.  Proste i w miare szybkie.



SOK I KONFITURA Z TRUSKAWEK
na 1 kobiałkę truskawek - ok 2kg

*  2 kg truskawek
*  1 kg cukru**
*  laska wanilii
*  sok z 1 cytryny

Owoce po umyciu i obraniu, kroimy na mniejsze kawałki i wkładamy do większej miski.  Posypujemy cukrem, przykrywamy gazą i odstawiamy w temp. pokojowej na dobę.
Po ok 12 godzinach wymieszać warzechą i lekko ugnieść aby owoce były zanurzone w soku.

Odlać sok i zagotować na bardzo małym gazie.  Powinno sie podgrzewać ok 40-60 minut. Gorący sok przelewać od razu do wyparzonych butelek i zakręcać.  Ja nie pasteryzuję, ale jeśli ktoś boi się że  przetwory nie wytrzymają, to dla pewności można pasteryzować w temp 90st przez 25-30 minut.

Pozostałe owoce i rozciętą wzdłuż i zmiażdżoną laskę wanilii (w całości) wrzucić do garnka i mieszając podgrzewać na maleńkim ogniu przez godzinę.  Wyłączyć gaz, ostudzić, przykryć i odstawić do następnego dnia.  Powtórzyć czynność smażenia ciągle mieszając od spodu aby konfitura sie nie przypaliła.  Dodać sok z cytryny i po ok godzinie można przełożyć konfiturę do wyparzonych słoiczków.  Od razu zakręcać je i odwracać do góry dnem w celu zamknięcia.  Tak przygotowane konfitury nie trzeba pasteryzować.
Polecam!

** Jeśli stwierdzicie, że konfitura powinna być słodsza, w czasie smażenia dosypać jeszcze 200g cukru.




*


26.09.2012

Jabłuszka rajskie




Zabrałam się za przetwory z jabłuszek rajskich (jakby mało mi było własnych jabłek w ogrodzie !?), które są tak urocze, że nie sposób przejść obok nich obojętnie:) 
Jabłonie rajskie są nieduże, pięknie kwitną wiosną a jesienią mają gałęzie bardzo obficie obwieszone owocami.  W pobliskim parku - jak pamiętam -było takich drzewek kilka, posadzonych jeszcze przez niemieckich ogrodników.  Niestety, nie zostało ani jedno, wszystkie już uschły.
Moje owoce pochodzą z innego miejsca z jabłoni już 'powojennych'.  Drzewka te mają troszkę większe owoce od tych  poniemieckich.  Sa równie urodziwe i świetnie nadają się do zrobienia z nich przetworów.  Zdobyłam też inną odmianę 'rajską', maleńkich, żółtych, mniejszych od wiśni - są przeurocze!




Zastanawiałam się jednak,  czy na pewno sa one jadalne - różnie przecież bywa - ale po zjedzeniu jednego, jestem wśród żywych , a nawet piszę posta - znaczy że jadalne:)))
Okazało się (trochę później poczytałam),  że rajskie jabłuszka mają nie tylko czerwone owoce, są też odmiany żółte, pomarańczowe, karminowe, prążkowane, a ich wielkość od 1 do 3 cm.  
Jabłuszka rajskie mają 'konkretny' smak,  jakby ostrzejszy od 'normalnych' jabłek, lekko cierpkawy.  Nadają się do kandyzowania, dżemów i przecierów.  Zimą te maleńkie owoce będą stanowiły piękną dekorację do ciast i deserów.
Jeśli macie gdzieś taką rajską jabłoń w pobliżu, - która zazwyczaj jest sadzona jako drzewko ozdobne -  wykorzystajcie owoce na przetwory.  
Polecam!

RAJSKIE JABŁUSZKA KANDYZOWANE

*  1 kg jabłuszek rajskich
*  1 kg cukru
*  1 cytryna
*  1 laska wanilii
*  100 ml czystej wódki lub rumu

Jabłuszka wymyć, osuszyć i drewnianą wykałaczką ponakłuwać w kilku miescach -5-8 nakłuć).
Do plaskiego rondla wlać tyle wody, żeby tylko przykryła owoce, wrzucić laskę wanilii bez ziarenek (pozostawić je na póżniej np w małym słoiczku) i wlać sok z wyciśniętej cytryny.  Podgrzewać jabłuszka na małym ogniu (ma tylko lekko pyrczeć!), od chwili zagotowania przez 5-7 minut.  Po tym czasie łyżką cedzakową wyjąć owoce do miski.  W rondlu pozostawić ok 1l wody z gotowania, wsypać cukier i zagotować.  Włożyć do syropu jabłuszka i chwilkę pogotować - powinny być szkliste.  
Mozna czynność gotowania powtórzyć na drugi dzień, ale nie jest to konieczne.
Wyparzone słoiczki napełniać jabłuszkami, po czym zalać zalewą i do każdego dodać po łyżce wódki lub rumu.
Zakręcić słoiczki, odwrócić do góry dnem i studzić pod przykryciem - np pod grubym kocem.
Smacznego!




MARMOLADA Z RAJSKICH JABŁUSZEK

*  1 kg jabłuszek
*  3/4 kg cukru
*  1/2 szkl wody
*  sok z 1 cytryny

Jabłuszka umyć, oczyścić z pestek i ogonków (gniazda nasienne pozostawić - mają dużo pektyn) krojąc  na ćwiartki.  Do płaskiego rondla wlać wodę i wsypać cukier.  Dodać owoce i mieszając gotować na małym ogniu do całkowitego rozpadnięcia się owoców.  Zmiksować 'żyrafą' i dalej gotować dodając sok z cytryny, do uzyskania pożądanej gęstości.
Nakładać marmoladę do słoiczków, zakręcać i pasteryzować ok 10 minut.  Doskonały dodatek do szarlotek, deserów, ciasteczek.
Smacznego!



*



25.09.2012

Rajskie...


... piękne i dekoracyjne maleństwa:)
Zapraszam jutro!

28.08.2012

Malinowy...



...sok i dżem.... robię i podjadam:))


29.08.2011

Pomidory na zimowe sosy, zupy...



Pomidory w tym sezonie są piękne, okazałe i dojrzałe jak z włoskich plantacji.  Nie mogę przecież nie zrobić nic z nich na zimę... chociaż - przyznam bez bicia - ochoty za dużej nie miałam na kolejne przetwory...
Najczęściej pomidory przerabiałam do tej pory na przeciery  (sosy, zupy) lub zamykałam w słoikach całe w zalewie (które zimą wykorzystywałam np do pizzy).  W tym roku postanowiłam pójść na łatwiznę i tym razem zawekowałam kilkanaście słoików z 'uniwersalną sieczką pomidorową' :) ... może nie zupełnie sieczką bo pomidory pokroiłam w półplasterki (myślę że będą dobre i do sosu, i do zupy, i do pizzy).
Pomysł zapożyczyłam od znajomej, która przygotowuje tak pomidory  od dawna i bardzo sobie ten sposób chwali.  Niczym ich nie przyprawia, układa pokrojone w słoikach, zakręca i pasteryzuje.
Ja jednak dodałam odrobinę soli i oliwy z oliwek.  Myślę że nie zaszkodzi to pomidorom:)
Kilka lat temu robiłam podobne, dodatkowo z czosnkiem i tymiankiem - były pyszne!
Jednak do zupy wolę pomidory bez przypraw,  poprzestałam więc na soli. Jeżeli macie jeszcze w planach jakieś pomidorowe przetwory a niekoniecznie macie ochotę na mozolne przecieranie - to zachęcam do zrobienia takiej oto 'sieczki', takie pomidorki są naprawdę bardzo smaczne i uniwersalne w późniejszym ich zastosowaniu.
Polecam





POMIDORY W SOSIE WŁASNYM NA ZIMĘ

*  pomidory 'lima' lub malinowe (powinny być dojrzałe i mięsiste)
*  sól
*  oliwa z oliwek

Pomidory umyć, wrzucić na kilka sekund do gotującej wody.  Wyjąć i zanurzyć w zimnej wodzie.  Obrać ze skórki i pokroić w półplasterki. 
Układać w słoikach (nie ugniatać!) tyle ile się zmieści.  Wierzch polać łyżką oliwy z oliwek i odrobinę posolić - dosłownie szczypta soli.
Nie dokręcając pokrywek włożyć do garnka (na dnie ułożyć ściereczkę) z zimną  wodą (ma ona sięgać do 3/4 wysokości słoików) i podgrzewać. W momencie jak woda w garnku zacznie wrzeć, zmniejszyć ogień aby woda lekko bulgotała i pasteryzować przez 25 minut pod przykryciem.
Słoiki wyjąć, dokręcić wieczka i ułożyć do góry dnem na desce na ok 30-40 minut. Odwrócić i... zanieść do spiżarki:) a w zimie...Smacznego!




 *





16.06.2011

Likier orzechowy




Kolejna nalewka... zupełnie inna niż Ratafia.  A ponieważ w tym roku orzechy szybciej dojrzały - przynajmniej u mnie - to podaję przepis póki czas:)
Na przełomie czerwca i lipca zrywamy orzechy włoskie, które są jeszcze niedojrzałe, miękkie i nadające się idealnie do sporządzenia Likieru orzechowego.
Orzechówka to trunek z charakterem, będący po trosze lekiem na niedomagania żołądkowe.  Jest świetna przy problemach trawiennych np. po zjedzeniu ciężkostrawnej potrawy. Orzechy mają też działanie antyseptyczne, nalewka z nich ma zbawienny wpływ na bolące gardło czy przeziębienie. Do stosowania w celach leczniczych przygotowuje się nalewkę bez dodatków czyli orzechy zalewa się spirytusem, po kilku tygodniach zlewa do butelek i odstawia na ok 6 miesięcy. Po tym czasie nalewka może spełniać rolę zdrowotną:).




Jeżeli chcemy zrobić wersję 'deserową' czyli likier orzechowy, wtedy wzbogacamy nalewkę dodatkiem kory cynamonu, goździków i miodu lub cukru.  Orzechówka ma charakterystyczny smak, 'orzechowy', lekko gorzkawy, wyrafinowany i pyszny.
Zachęcam do zrobienia, pracy niewiele a jaki pożytek!:) 
Polecam!


 LIKIER ORZECHOWY

*  1l spirytusu 96%
*  250ml przegotowanej wody
*  500g zielonych, niedojrzałych orzechów
*  400g cukru lub 400g miodu
*  10 - 12 goździków
*  kawałek cynamonu


Do słoja wlewamy spirytus i wodę, dodajemy cynamon i goździki.
Orzechy (całe ze skórką) myjemy, wycieramy i kroimy w ćwiartki, wrzucamy do słoja. Zakręcamy - jeśli jest to słój typu 'twist ' lub szczelnie korkujemy - jeśli użyliśmy gąsiorka lub butli.
Odstawiamy w ciepłe miejsce na 3-4 tygodnie. Codziennie potrząsamy słojem.
Po tym czasie zlać nalew przez gazę do innego naczynia.
Cukier (lub miód) zalać szklanką wody i zagotować.  Do gorącego syropu wlać orzechowy nalew i starannie wymieszać. Zlać do butelek, szczelnie zamknąć i odstawić w ciemne i chłodne miejsce NA CO NAJMNIEJ ROK!
Początkowo nalewka ma soczysty zielony kolor, potem zmienia się w piękny ciemno-bursztynowy.
Likier ma lekko gorzkawy smak i jest bardzo smaczny! Warto poczekać:)

*
Groszek pachnący


13.06.2011

Pora nastawić ratafię




Jeśli macie ochotę na przygotowanie wspaniałej nalewki ratafii tutti frutti, to właśnie jest najlepsza pora aby ją nastawić.
Nalewka powstaje przez kilka miesięcy, do której w miarę dojrzewania, dodaje się kolejno sezonowe owoce.
Zaczynamy od pierwszych owoców czyli truskawek, potem czereśnie, wiśnie, maliny, porzeczki, agrest... itd
Niech nikogo to nie przeraża, po prostu od czasu do czasu wrzucamy do słoja lub gąsiorka garść owoców i zalewamy spirytusem, ot i cała filozofia:)  Poza tym wstrząsamy słojem co jakiś czas i ... czekamy końca sezonu.  Potem zlewamy i czekamy aż dojrzeje... a potem już tylko sama przyjemność:)


 * ten mały kieliszek na zdjęciu, to ostatek ratafii ubiegłorocznej...była pyszna!
-ale nowa (co widać) już jest nastawiona!


RATAFIA TUTTI FRUTTI

*  owoce sezonowe - po ok 20-35dag (w sumie ok 2,5kg)
*  3l spirytusu 96%
*  1,25 l wody
*  1,25kg cukru
*  35dag suszonych owoców (głogu, dzikiej róży, rodzynek, fig)
*  2-3 pomarańcze
*  2 cytryny


Do gąsiorka lub dużego słoja wsypywać po 20-35dag owoców w kolejności ich dojrzewania, zaczynając od truskawek a na późnych owocach (gruszki, jabłka) kończąc. Przed wrzuceniem owoce przebrać, opłukać i osączyć. Miękkie dajemy w całości (truskawki, maliny) a twardsze rozdrabniamy (jabłka, brzoskwinie, morele, śliwki). Usuwamy wcześniej pestki lub gniazda nasienne i kroimy (nie obieramy) na drobne kawałki. 
Każdą porcję owoców zalewamy ok 1 szkl spirytusu  (tak by owoce były zanurzone, czasem może być więc to trochę więcej niż szklanka) . Na samym końcu dodajemy owoce suszone i obrane i pokrojone w małe kawałki cytrusy. Za każdym razem gąsiorek szczelnie zakorkować i odstawiać.
Po skończeniu maceracji zlać nalew do innego naczynia.  Cukier zalać wrzącą wodą i mieszać do rozpuszczenia. Zalać syropem odsączony nalew i dobrze wymieszać. Odstawić na ok 1 tydzień, po czym przefiltrować i zlać do butelek. Odstawić na co najmniej 3 miesiące... a późną, zimną i ciemną jesienią delektować się owocowym  delikatesem:))

Smacznego!



*

11.12.2010

Pomarańczowo





O tej porze roku cytrusy są tanie i wyjątkowo smaczne.  Poza tym pachną i smakują 'świątecznie'.
To nie były smaki mojego dzieciństwa, czasu ubogiego w te owoce. Przed świętami przypływał statek z cytrusami, o czym komunikowano obywateli w Dzienniku TV.  Później wypatrywaliśmy w sklepach czy już rzucili cytryny lub pomarańcze... pamiętam jak stałam w długiej kolejce po przysługujący deputat...
Potem nastała era pomarańczy kubańskich, słodkich i pozbawionych aromatu, włóknistych i nadających się tylko na sok. Cieszyły jednak, chociaż była to tylko namiastka prawdziwych pomarańczy...ale lepszy rydz niż nic:)
Mandarynki pojawiały jeszcze rzadziej...
Kiedy udało się zdobyć pomarańcze, nikt nie myślał o ich przetwarzaniu... mama nie robiła dżemów ani konfitur z cytrusów, bo to były owoce luksusowe. Trzeba było delektować się nimi a nie profanować...
Nie to co teraz, wszystkie te delikatesy są na wyciągnięcie ręki i to niemal przez cały  rok.
Spowszedniały i nie są rarytasem, ale w okolicy świąt wciąż smakują wyjątkowo!
Wolę pomarańcze od  mało charakternych mandarynek... zresztą wszystko lubię z charakterem, i owoce, i chleby, i ciasta, i literaturę, i sztukę, i ludzi :))  Nie lubię jeśli coś lub ktoś są nijakie.
Zapewniam, że marmolada,  konfitura lub kandyzowane pomarańcze mają charakter:)







KONFITURA POMARAŃCZOWA


*  4 pomarańcze
*  sok z 1 cytryny
*  ok1/2 kg cukru
*  1 kieliszek (50ml) rumu, wódki (dałam pigwówkę)
*   szczypta imbiu
*  szczypta cynamonu

Pomarańcze dokładnie umyć w ciepłej wodzie.
Obrać ostrym nożem, najpierw obciąć 'czapeczki' z góry i dołu, po czym odcinać skórkę wraz z białą częścią dookolnie. Powycinać cząstki pomiędzy błonami (są włókniste i lepiej je usunąć).
Z cukru i 1/2 szklanki wody ugotować syrop (cukier powinien się zupełnie rozpuścić) i wrzucić do niego miąższ pomarańczy. Zmniejszyć ogień i gotować wciąż mieszając do zgęstnienia. Na koncu dodać , alkohol, sok z cytryny, imbir i cynamon.
Podgotowac jeszcze chwilę, po czym gorącą konfiturę przełożyć do wyparzonych słoiczków i mocno zakręcić.  Odwrócić do góry dnem i pozostawić na 20 minut do zamknięcia.





POMARAŃCZE  KANDYZOWANE

*  3 pomarańcze
*  1/2 kg cukru
*   woda
*  cukier do przesypania w słoju


Pomarańcze umyć, zalać w garnku wodą - aby całe były zanurzone - i doprowadzić do wrzenia.  Gotować ok 15 minut na małym ogniu. Wyjąć na talerz i ostudzić.
Pokroić pomarańcze w plastry o grubości 1/2cm.
W płaskim rondlu rondlu rozpuścić cukier w 1/2 skl wody, włożyć plastry pomarańczy i zagotować. Delikatnie obrócić plastry na drugą stronę i pogotować 3-5 minut na małym ogniu.
Odstawić garnek i powtórzyć gotowanie i przewracanie przez kolejne dwa dni. Następnie wyjąć plastry pomarańczy, odsączając z syropu,  na duży talerz wysypany cukrem. Po wierzchu też lekko posypać i pozostawić na dwa dni do obeschnięcia. Kilka razy dziennie obracać plastry żeby równomiernie je obsuszyć. Duży słój wyparzyć i wytrzeć do sucha. Układać w nim plastry pomarańczy przesypując cukrem. Zakręcic lub przykryć folią obwiązując dookoła sznureczkiem i do spiżarni.
Doskonałe do dekoracji ciast lub łasuchowania w zimowe wieczory:)


7.10.2010

Na słotę - pigwówka i spółka





Czas nastawić pigwówkę!
Zimna i słotna jesień (a później czas zimowy) to czas nalewek - nastawiania  i kosztowania nalewek  ( tych nastawianych poprzedniej słotnej jesieni).  Tą o której dzisiaj,  przygotowałam w ubiegłym roku.
Pewno znacie niejeden przepis na pigwówkę, prawda?  Ten nie będzie oryginalny (pochodzi z małej broszurki, dołączonej dawno temu do miesięcznika 'Kwietnik'), ale zamierzam namówić wszystkich  (którzy robią tą pyszną nalewkę)  do wykorzystania pigwowych 'odpadów' i zrobienia bardzo smacznej przegryzki lub nietypowego dodatku do ciast i deserów. Jest pyszna, łatwa do zrobienia i efektowna, jedynym minusem jest czas, bowiem pozostałe kawałki pigwy (u mnie pigwowca) wymagają długiego 'leżakowania' w cukrze i alkoholu.
A pomysł wykorzystania pozostałych z nalewki owoców, powstał zupełnie przypadkowo. Nie przypuszczałam,  że efekt będzie aż tak smaczny!
Spróbujcie, nie pożałujecie, polecam!





 NALEWKA PIGWOWA**

*  1 kg owoców pigwowca lub pigwy
*  1 kg cukru
*  1 l spirytusu 95%

Dojrzałe owoce umyć, pokroić i oczyścić z nasion (nie jest to czynność łatwa i przyjemna).  Umieścić w dużym słoju lub misce i zasypać cukrem.  Przykryć i odstawić na 10 -14dni.
Po tym czasie zlać syrop, połączyć go ze spirytusem i przelać do butelek. Nalewka powinna dojrzewać przez co najmniej 3 miesiące (zatem dobra będzie po nowym roku!) - wówczas staje się naprawdę smaczna i aromatyczna.
Pozostałe owoce można ponownie wykorzystać, zalać 1l wódki czystej.  Szczelnie przykryć i pozostawić w ciemnym i chłodnym miejscu na co najmniej pół roku.


PRZEGRYZKA Z PIGWY / PIGWA DO CIASTA*** 

Owoce po ponownym zalaniu wódką, zasypać 30dag cukru.
Potrząsnąć mocno słojem i odstawić w chłodne i ciemne miejsce (najlepsza będzie chłodna piwnica).

Moje drugie 'moczenie' trwało 9 miesięcy...po czym  urodziła się 'Pigwówka II' i ....

Po zlaniu nalewki,  pozostałe kawałki pigwy (jędrne i sprężyste, pomimo tylu przejść :) wymieszać z 20dag cukru.  Przykryć i pozostawić na 15-20 minut.  W tym czasie przygotować kilka słoików - wymyć ,  wyparzyć i wytrzeć do sucha.
Napełnić pigwą słoiki i zakręcić. Gotowe!



 Tak przygotowana pigwa nie jest kwaśna, ale i nie za słodka.  Świetna (jeśli lubicie twardsze dodatki!) do ciast, np keksów, mazurków, ciast czekoladowych, dekorowania tortów  itp.





**  Uwaga: mocna! .... i żeby było jasne: stosuje się  doraźnie...jako  rozgrzewacz... tylko doraźnie! ale...
Pigwa jest skarbnicą witaminy C, a nalewka z tych owoców polecana jest zwłaszcza osobom cierpiącym  na niedokrwistość i zaburzenia trawienia -  cofam więc poprzednie zdanie:)

*** Uwaga: jest pyszne i uzależnia:)





Printfriendly

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...