12.11.2009

Czy listopad da się lubić? Rogaliki orzechowe.



No właśnie...czy można lubić tą szaro-burą, deszczową i mglistą, listopadową aurę?...otóż MOŻNA! Chyba narażę się wielu z Was, przyznając się do tego że lubię listopad,i lubię szaro-burą pogodę, i mgliste poranki...
Jest w tym tajemniczym listopadowym krajobrazie coś z Hitchcock'a (którego uwielbiam!) lub starych, angielskich kryminałów... Rano podczas spaceru, z nadodrzańskich oparów wyłania się raz po raz pies, prawie jak Baskerville'ów...ale nie, to tylko mój pies:)..lubię te klimaty i już!
Chociaż listopad zaczyna się Świętem Zmarłych, potem Zaduszki, i zaraz 11-listopadowe święto, to potem jest już coraz weselej...moje urodziny, potem imieniny, potem jeszcze czyjeś...no i już zaczyna się grudzień...czyli ciąg wspaniałych świąt!

Wczoraj nie upiekłam rogali Marcińskich, którymi delektowaliśmy się w zeszłym roku. Upiekłam rogaliki krucho-drożdżowe z nadzieniem orzechowym. Kruche, delikatne, mocno orzechowe, małe ciasteczka do kawy lub herbaty. Polecam!




ROGALIKI Z ORZECHOWYM NADZIENIEM

ciasto:
500g mąki pszennej (pół na pół tortowej i krupczatki)
200g masła
50g świeżych drożdży (dałam 30g)
1/3 szklanki śmietany 18%
1 jajko
cukier waniliowy
1/4 szklanki drobnego cukru

Drożdże zasypać łyżką cukru i łyżką mąki i odstawić na 15 minut żeby ruszyły.
Mąkę przesiać, posiekać z masłem, dodać drożdże, śmietanę cukier i cukier waniliowy oraz jajko. Zagnieść szybko ciasto, włożyć do miski i umieścić w lodówce na 4 godziny.
W tym czasie przygotować nadzienie.

orzechowy farsz:
1 szklanka zmielonych orzechów włoskich
1/2 szklanki zmielonych migdałów bez skórek
2 łyżki słodkiej śmietanki 30%
1 jajko
1/3 szklanki cukru pudru
kilka kropli zapachu migdałowego

na wierzch:
1 jajko rozkłócone
płatki migdałowe lub posiekane orzechy

Mielone orzechy i migdały utrzeć w misce z żółtkiem i śmietanką, dodając połowę cukru. Białko ubić w osobnej misce na sztywno, na końcu dodać resztę cukru.
Do masy orzechowej dodać białko i delikatnie połączyć.

Wyjąć ciasto z lodówki, odkroić 1/3 i rozwałkować placek w kształcie koła, na grubość 3-5mm, podzielić na 8 części (przecinając przez środek). Każdy trójkąt posmarować nadzieniem i zwijać rożki. Tak samo postąpić z pozostałym ciastem. Wierzch posmarować rozkłóconym jajkiem i posypać płatkami migdałowymi.
Piec w 180stC przez 10-20 minut, w zależności od wielkości rogalików. Można posypać po upieczeniu cukrem pudrem. Smacznego!



16 komentarzy:

  1. Dla mnie jedynym jaśniejszym punktem listopada są właśnie rogaliki... Moja Siostra piecze na Marcina właśnie orzechowe. Pyszne są a Twoje pięknie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a dla mnie kazda pora roku ma cos w sobie interesujacego,jak to sie tutaj popularnie mowi- "nie ma zlej pogody,mozna byc tylko zle ubranym".....rogalikow nigdy nie jadlam i nie pieklam,w przyszlym roku sie zbieram....,a wygladaja pysznie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Narazisz? Coś Ty! Ja też uwielbiam listopad (choć być może latem mówiłam co innego ;))! Mgliste poranki, zmrok zapadający już o czwartej, wilgoć i dym w powietrzu. Uwielbiam to - naprawdę :).
    A rogaliki piękne. Ja piekłam wczoraj te marcińskie :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kass, poczęstowałam się jednym ,mniam

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś chciałam polubic listopad, nawet bardzo się starałam, ale nie wyszło :( Może gdyby ciśnienie było na w miarę normalnym poziomie?
    Za to rogaliki lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też bardzo lubię listopad, zimny i mglisty na zewnątrz, a ciepły i pachnący w kuchni... Zabiorę sobie jeden z tych cudownych rogalików na imieniny;-)
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  7. Grażyna dziękuję i pozdrawiam.

    Gosiu ja mam podobne podejście do pór roku, choć przyznam że jeśli chodzi o miesiące to bezkonkurencyjny jest jednak maj!

    Olalala bardzo się cieszę że mam sojusznika!

    margot proszę, jeszcze parę zostało.

    Ori to tak jak ja, lubię zimny na zewnątrz a ciepły w środku...skojarzyło mi się z rogalikami, co to były niby zimne ale jeszcze ciepłe :) a częstować się można zawsze!!!

    Pozdrawiam listopadowo zatem!

    Mafilko szkoda że nie lubisz, jest taki poetycki...a ciśnienie trzeba regulować, np. kawą, koniaczkiem lub spacerem...

    OdpowiedzUsuń
  8. Poprzestawiały mi się komentarze, pozdrowienia miały być na końcu i dla wszystkich :)) Jeszcze raz buźka dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  9. W celu lepszej regulacji wzbogaciłam się ostatnio o super ekspres do kawy ;) Koniaczkiem nie mogę, bo dzieci małe ;) A ze spacerami chwilowo musze uważać, bo mam cewnik w sobie ;) Tak więc listopadowa tragedia ;))
    Ale serdeczności ślę ciepłe :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Mafilko nie wiedziałam żeś taka bidulo unieruchomiona...przepraszam za te rady, ale jak wydobrzejesz to pewno i spacery będą...pozdrawiam i życzę zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja listopad lubię - mam same miłe wspomnienia - w listopadzie poznałam przyszłego męża, w listopadzie brałam ślub i synka mam też z listopada! Poza tym mam imieniny, mąż urodziny, a później ja mam urodziny ... uff... tyle tego! Wszystkie te okazje bym uczciła takimi rogalikami!

    OdpowiedzUsuń
  12. Listopad moglabym polubic chyba tylko dzieki takim rogalikom ;) Ogolnie natomiast listopadowa aura srednio mi sprzyja... Z cala pewnoscia wole grudzien i styczen ;)

    Pozdrawiam! Listopadowo ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz Kass ja tez lubie jesien, ale pod jednym warunkiem - jak nie pada codziennie... Wiem wiem po trzech latach mieszkania tutaj powinnam sie juz przyzwyczaic i przestac narzekac, ale nijak mi to nie wychodzi :)
    A no i jeszcze zeby nie wialo tak ze glowe urywa :)
    Rany ale jestem wymagajaca :D
    Super rogaliki pewnie mega chrrrrrrrupiace ;)

    Sciskam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja lubie wszystkie pory i miesiace w roku :) Kazdy ma w sobie jakis urok :) Nawet tak nielubiany przez wiele osob listopad. Rogaliki wygladaja przepysznie. Moge sie poczestowac? :))

    OdpowiedzUsuń
  15. kasiac to tak jak ja, listopad to piękny i dobry miesiąc...to imieniny mamy w jednym czasie, fajnie!

    Beo to dobrze że chociaż te inne ciemne miesiące lubisz, ale wtedy zazwyczaj już jest śnieg i od razu jaśniej się robi...pozdrawiam!

    Poleczko to fakt deszcz i wiatr to już nieciekawa para, też nie przepadam jak mocno wieje, no chyba że nad morzem w lecie :), i wiesz że nie ty jedna nie możesz się przyzwyczaić do tamtejszego klimatu, znam wiele osób które dlatego wracają do kraju...całuski!

    majka oczywiście częstuj się, zostało tylko parę ale dla dziewczyn blogujących zawsze się coś znajdzie...pozdrawiam cieplutko i listopadowo!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kass, pożycz mi trochę tej sympatii do listopada :) i tych rogali też poproszę :)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly