16.11.2009

Mrówkowiec.


Jeszcze trochę o listopadzie...bo czyż nie pięknie zaczyna się dzień listopadowy?
Ostatnie słoneczne i pogodne dni (zupełnie nietypowe w listopadzie) mają wyjątkowo piękny początek.
Mgły unoszą się znad ziemi, a wschodzące słońce cudownie podświetla krajobraz, tworząc malarskie kompozycje.

Podziwiając te barwne pejzaże o wschodzie, przywołuję w pamięci obrazy Williama Turner'a, (którymi od zawsze zachwycałam się) uważanego za prekursora 'Impresjonizmu'.


Niesamowite!

Patrząc na te zmieniające się co chwilę kompozycje kolorystyczne, wiem co 'napędzało' impresjonistów. Przypuszczam, że każdego poruszy takie piękno! A my patrząc na te 'cuda', jesteśmy tacy mali ze swoimi problemami...

No dobrze, koniec zachwytów...wróćmy na ziemię, będzie o Mrówkowcu...






Postanowiłam upiec coś łatwego i nie wymagającego myślenia:)...w końcu niedziela, dzień odpoczynku i luzu...i upiekłam ciasto, które jest w pewnym sensie 'awaryjnym', w każdym razie piekę je wówczas, gdy ogarnia mnie 'niemoc kulinarna'. Przepis bardzo stary, przed laty zaczerpnięty z 'Poradnika Domowego'. Ponieważ ciasto zawsze wychodzi (pewno wiele osób je doskonale zna), a nie wymaga specjalnych umiejętności kulinarnych (jedynie trochę siły w rękach lub sprawnego miksera) postanowiłam przypomnieć przepis na nie. Na jesień 'Mrówkowiec' i 'Zebra' (a ja tak kocham zwierzaki :)) to ciasta , które piekę w sytuacjach awaryjnych i wspomnianej powyżej 'niechcicy'(nawiasem mówiąc chyba nie przypadkowo dopadająca mnie jesienią i w niedzielę). Piekłam Mrówkowiec już niezliczoną ilość razy, czasem dodaję do niego orzechy, innym razem żurawinę lub rodzynki, bardzo dobrze smakuje także z pokrojonym w kostkę ananasem






Tym razem dodałam rodzynki. Przepis podaję w oryginalnym brzmieniu:

MRÓWKOWIEC

składniki na większą keksówkę:

6 jajek
2 szkl mąki pszennej
3/4 szkl suchego maku
1 i 1/2 szkl cukru drobnego lub pudru*
250g masła lub margaryny**
kilka kropli aromatu migdałowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Do miski włożyć margarynę i cukier, utrzeć. Dodawać po jednym jajku i po trochę mąkę, wciąż ucierając. Na koniec wsypać mak i aromat, dokładnie wymieszać i przełożyć ciasto do wysmarowanej i wysypanej bułką foremki. W łożyć do nagrzanego piekarnika do 180stC na ok. 60 minut. Wyjąć na kratkę i ostudzić. Można posypać cukrem pudrem (ja tego nie robię bo ciasto jest bardzo słodkie).

*Można zmniejszyć ilość cukru, ja daję 1 i 1/4 szklanki.
**Ponieważ o tej porze roku masło bywa twarde i trudne do utarcia, piekę często z 'Kasią'.



14 komentarzy:

  1. O! A u mnie to ciacho funkcjonuje pod nazwą Srokacz :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kass - zdjęcia błękitnych różowości są zachwycające!Propagujmy urodę listopada!:-)
    A ja sie zabieram po cudnym spacerze za ciasto jescze prostsze - jogurtowe;-) pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  3. wczoraj piekłam pod nazwą
    "Makowa Panienka :)
    zdjęcia magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To ciasto mojego dzieciństwa, nawet nie wiedziałam, że to mrówkowiec :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię "mrówkowca" :) u mnie to ciasto nazywa się "piegusek". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo sympatyczne ciasto :) U nas sie pieklo cos podobnego, ale tylko na bialkach i nazywalo sie to 'Pieguskiem' :)
    Twoja wersje tez sobie zapisuje :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. PS. Cudne te listopadowe poranki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. też sie nie dziwię impresjonistom... piękny wschód słońca! Przy ładnej pogodzie i jak akurat "trafię", to mam cudowny widok wschodu słońca z okna w kuchni - słońce wschodzi nad lasem umilając mi poranną kawę:)
    Mrówkowca znam z widzenia. Nigdy nie piekłam, ale tak mnie zachęciłaś, że nie mam wyjścia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Turner, faktycznie! A mrówkowiec vel piegusek to takie ciasto, którego ja nie znoszę, dopóki nie spróbuję... Potem okazuje się zaskakująco pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonale znam to ciasto, zawsze pieklam dla mojego taty bo to jest jego ulubione. Przepis mam rowniez z poradnika domowego. Jak fajnie czasami powspominac...

    OdpowiedzUsuń
  11. ale udany piegusek , pięknie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  12. Kass, w takim plenerze to i listopad wygląda cudownie, a potem jeszcze ciacho to już bajka normalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No i jak to się człowiek całe życie uczy... ;) Nigdy nie wiedziałam, ze wcinam mrówkowca ;)
    Lubie Twoją "niechcicę", bardzo... :*

    OdpowiedzUsuń
  14. To jeden z moich ulubionych ciast - sucha babka z makiem :) Uwielbiam i mam jej dwie wersje - z całymi jajkami i na samych białkach. A widoczki cudne :)

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly