08.01.2010

Pyszne bułeczki o bogatym wnętrzu.




Kiedy mróz szczypie w uszy i nosy, wracając do domu chętnie sięgamy po coś ciepłego i koniecznie kalorycznego. Przebywając dłużej w niskich temperaturach, spożywanie potraw 'energetyzujących' jest wręcz wskazane. Nie żałujmy wówczas sobie** i rodzinie, gorących pożywnych zup, potraw jednogarnkowych typu 'fusion' albo bułeczek o bogatym wnętrzu.







Wczoraj takie bułeczki gościły na moim stole, upieczone w duuużej blaszce (40x33x7cm), i aby nie czekać na nie zbyt długo, w wersji 'odrywanej'. I tak po 35 minutach mieliśmy od razu 30 sztuk. Można oczywiście formować kuleczki i układać na blasze każdą oddzielnie, ale wówczas czas pieczenia się wydłuża.

Nadziałam je 'śliwką w czekoladzie', czyli pysznym powidłem sliwkowo-czekoladowym. Możemy użyć zwykłych powideł lub innego nadzienia, np. wiśni z konfitury lub kompotu. Bułeczki są naprawdę warte grzechu. Gorąco polecam!







BUŁECZKI NADZIEWANE 'ŚLIWKĄ W CZEKOLADZIE'

ciasto na 30-35 bułeczek*:
* 800g maki tortowej
* 35g drożdży świeżych
* 2 jajka
* 2 żółtka
* 100g stopionego masła
* 1 szkl ciepłej wody
* 1,5 - 2 szkl ciepłego mleka
* 2/3 szkl cukru
* cukier waniliowy (u mnie 2 łyżki cukru z wanilią)
* szczypta soli

* 2 łyżki roztopionego masła

na wierzch:
* 1 rozbełtane jajko
* 2 łyżki cukru do posypania
* 2 łyżki płatków migdałowych

Drożdże rozpuścić w 1/2 szkl. mleka z 1 łyżeczką cukru i 1 łyżką mąki. Przykryć i odstawić na 10-15 minut do podrośnięcia.
Do miski robota wsypać resztę mąki, cukier, cukier waniliowy, sól i wymieszać.
Dodać zaczyn drożdżowy, jajka, żółtka, wodę i stopione, letnie masło. Włączyć mikser i dolewać powoli mleko. Płynów powinno być tyle, aby ciasto było dosyć luźne. Wyrabiać przez 8 minut.
Przełożyć ciasto do większej miski, szczelnie nakryć i odstawić w ciepłe miejsce na 30-45 minut do wyrośnięcia.
Po tym czasie ciasto odgazować i nabierać natłuszczoną łopatką kawałki ciasta. Dłonie też lekko natłuścić, bo ciasto jest dosyć lepkie (takie ma być!). Rozpłaszczyć, nałożyć 1 płaską łyżeczkę nadzienia i zlepić, zaginając brzegi w 'sakiewkę'. Układać na blasze zlepieniem w dół.
Jeśli pieczemy (jak ja) bułeczki 'do odrywania' to boki (nie górę!)smarujemy masłem. Wierzch posmarować rozbełtanym jajkiem, posypać cukrem i płatkami migdałów.
Wstawić do upieczenia w temperaturze 180stC na 20-25 minut jeśli są pieczone jako pojedyncze bułeczki, lub 35-40 minut jeśli są w wersji 'odrywanej'.

*Z połowy porcji wychodzi 15-18 bułeczek odrywanych, pieczonych w tortownicy o śr. 24cm.

** Proszę, nie pytajcie mnie czy je jadłam! :)

7 komentarzy:

  1. Chętnie bym sobie taką bułeczkę oderwała...

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, takie bułeczki są wspaniałe, szczególnie jeszcze ciepłe, a z tą konfiturą i płatkami migdałowymi to już bardzo bogata wersja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o są , są grzechu warte , pięknie się prezentują i maja kształt taki jakby bucht .A buchty jednoznaczniej mi się kojarzą jak coś pysznego

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne, cudowne! I naprawdę warte grzechu. Ja to najchętniej nadziałabym je czymś słodko-kwaśnym. Może powidła śliwkowe...?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne buly! az slinka leci na ich widok i reka sama sie po taka wyciaga...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. A próbowałaś, Kass?

    Oddam jeden pyszny i mało słodki rogalik za Twoją bułeczkę...

    Zapraszam do mnie, niespodzianka czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to się chyba naucze pomijac u Ciebie ostatnie zdjęcia... ;) zawsze mnie własnie ostatnie powala, choć wcześniej trwałam w postanowieniu, że będę twarda i bułeczkom się nie dam.... to chyba jednak kiedyś wymięknę ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly