12.03.2010

Panmarino - WP # 66.





Mam dosyć zimy!
Uważam, że w tym roku trochę 'przegina'....
Rano padał 'kapuśniaczek', w połączeniu z drobnym śniegiem, temperaturą poniżej zera i wiatrem, tworzył wyjątkowo nieprzyjemną w odczuciu pogodę... to nie było fajne - ...rano przemierzając swoją codzienną trasę, szłam pod wiatr, co chwilę wyrażając - delikatnie mówiąc - niezadowolenie (dobrze że Kama nie rozumiała i nikt nie słyszał tego co mówiłam)...*

W połowie marca powinniśmy czuć wiosnę w powietrzu, a ja wciąż czuję zimę :( ... Poranne spacery z psami nie należą do relaksujących, z przyjemnością wracam do ciepłego domu.
W ogrodzie wszystko zatrzymało się jak w stop-klatce i czeka na odrobinę słońca i ciepła. Dzisiaj (jak co roku o tej porze) urwałam kilka gałązek wierzbowych, prawie łysych...nie wiem kiedy pojawią się na nich bazie...zaczynam wątpić czy zima się kiedykolwiek skończy.
Mam pogodowego doła...a jutro ma być zimniej!

* Uwaga: ze względu na dobro ogółu, moje uwagi dotyczące aury wyraziłam bardzo łagodnie...rzeczywistość jest dużo gorsza, a moje opinie bardziej drastyczne!







Cóż robić, poszłam do kuchni i wzięłam się do pracy:
1) ulepiłam około setki pierogów ruskich,
2) upiekłam Chleb z rozmarynem i Grissini
3) oraz Chleb żytni z zaparką...
...rozgrzałam się a w domu cudownie pachniało... popatrzyłam na kwitnące gałązki forsycji stojące na stole i świat nabrał rumieńców, nie jest źle!

O pierogach nie będę pisała, a o chlebie żytnim napiszę w następnym poście.
Zapakowałam go tymczasem w papier (jak było w przepisie), czeka do jutra na sesję fotograficzną i degustację.

Tymczasem przedstawiam 'Chleb z rozmarynem' i 'Grissini rozmarino'.
Upiekłam z podwojonej ilości składników, wyszły dwa chleby (jeden pieczony w foremce a drugi 'wolnostojący') i trochę paluchów. Nie mając świeżego rozmarynu, użyłam suszonego. Smak chleba dzięki niemu ma bardzo 'włoski' smak. Miąższ jest delikatny o równiutkiej strukturze, mięciutki i bardzo smaczny. Chleb ma bardzo smaczną skórkę, przyjemnie chrupiącą, elastyczną ale nie twardą. To lekki chleb pszenny, doskonały do wyrazistych w smaku dodatków np. pikantnych serów lub sałatek. Polecam!

Podaję przepis za Anią:


PANMARINO - CHLEBEK Z ROZMARYNEM
biga:
65 g letniej wody
2 g drożdży instant
100 g zwykłej mąki pszennej

Składniki bigi mieszamy dokładnie, przykrywamy i zostawiamy na 1 godzinę w temperaturze pokojowej. Następnie wkładamy do lodówki na 8-16 godzin.

ciasto właściwe:
cała biga
300 g letniej wody
5 g drożdży instant
500 g zwykłej mąki pszennej
65 g oliwy z oliwek
10 g świeżego rozmarynu, grubo posiekanego
15 g soli

Mieszamy składniki ciasta i wyrabiamy około 13-15 minut aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przekładamy do naoliwionej miski na 1 i 1/2 - 2 godzin (przykryte) aż ciasto podwoi objętość.
Dzielimy następnie ciasto na 2 równe części, formujemy podłużne bochenki około 25 cm długości, kładziemy je równolegle na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Zostawiamy między bochenkami około 8 cm odstępu. Przykrywamy i zostawiamy aż podwoją objętość - około 45 - 60 minut.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 C. Wyrośnięte chlebki wkładamy do piekarnika i pieczemy około 30-40 minut.
Następnie studzimy na kratce.

Możemy też ciasto wykorzystać do zrobienia "Grissini rosmarino" czyli rozmarynowych włoskich paluszków.
W tym celu przygotowujemy sobie miseczkę z wodą i osobną z grubą solą oraz pędzelek.
Wyrośnięte ciasto rozpłaszczamy w formie kwadratu 2-3 cm grubości. Przykrywamy i zostawiamy na 10 minut. Tniemy na paseczki, każdy rozciągamy na długość blachy i układamy na blasze przykrytej papierem do pieczenia (pamiętamy by zostawić odstępy między nimi około 1-2 cm). Smarujemy po wierzchu wodą i posypujemy solą.
Pieczemy w temperaturze 170 C przez 15-20 minut.
Studzimy na kratce.
Smacznego!











7 komentarzy:

  1. Och, Kass, jaki piekny ten Twój chlebek i jeszcze grissini! Mniam,mniam!

    Ja też tęsknie za wiosną, a za oknem mam znowu śnieg, który spadł wczoraj wieczorem.

    Pozdrawiam CIę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale śliczne paluchy! No chleb też, ale Kass jesteś pierwsza, która zrobiła też grissini!
    Co do aury mam podobne odczucia, aż z domu nie chce się wychodzić, a przecież to połowa marca!!! Normalnie powinniśmy cieszyć oczy krokusami i promykami słońca! Ale ponoć to już na dniach!
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  3. majanko dziękuję...czyli mamy podobne zdanie, pozdrawiam weekendowo!

    Aniu ja zawsze piekę hurtowo, postanowiłam i paluchy upiec...wyszły bardzo smaczne, zreszta juz ich nie ma...
    byle do wiosny!!! Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu, cudne paluchy masz ;)) Nie robiłam z braku grubej soli, ale zrobię, bo mi familia dziurę wierci w brzuchu o pieczywo rozmarynowe... wielbiciele się znaleźli ;)
    No i widzę, ze hurtowe pieczenie to nie tylko moja specjalność ;)
    No i u mnie na Kujawach tez zero wiosny... aura jak w listopadzie a nie marcu :(

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas , jak Majanka już pisała leży świeży śnieg, a już widziałam kostkę na chodniku! Jedyna pociecha, to taka, że jest coraz więcej światła, to i samopoczucie lepsze:)
    Dobrze, że wszystkie spragnione wiosny mamy ciepłe kuchnie w domu, które pomagaja przetrwać ten czas:)
    Chlebe ma piękne nacięcia, a paluchy - palce lizać;)

    OdpowiedzUsuń
  6. tak , tak zima powinna sobie pójść i to natychmiast
    a chlebek i paluchy takie ,że ślinka cieknie , przepiękne

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam nie piec tego chleba, ale teraz to już sama nie wiem - Twój bardzo apetyczny! I jaki wyrośnięty!
    Paluchy bardzo lubię pogryzać, więc może do hurtowego pieczenia dołożę i to ;)

    A marzec - niech się skicha, listopad przy nim to piękny miesiąc!
    Mam ochotę brać antydepresanty, bo deprecha wiosenna murowana, jeśli nic się nie zmieni...

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly