07.03.2010

Łatwe 'ciabattowe' bułeczki. Ori potrzebuje wsparcia!





U mnie już jest wiosna!

Wiem, że często tu marudzę o wiośnie, ale jak ostatnio pisałam, mam ją w głowie...a teraz i w wazonie!...kwitną gałązki forsycji, kwitną pomysły na ogród, na dom, na kuchnię, i na pomoc dla Domu Tymianka, bo Ori i jej zwierzyniec pilnie potrzebują pomocy!

Jeśli ktoś jeszcze nie zna tego miejsca, tzn blogu "Pełnia lata w domu Tymianka" to koniecznie musi pójść do domu wypełnionego miłością, a ujrzy cudowne i wesołe zwierzaki, które przygarnęła Ori, ratując je z rąk bezdusznych i okrutnych ludzi (czy to są ludzie?)... wesołe bo KOCHANE przez Ori i Pana Tymianka.

Miłość jednak to nie wszystko, pyszczki trzeba nakarmić, leczyć (po okrutnym traktowaniu przez poprzednich właścicieli)...a to wymaga środków... Ori jest wspaniałą osobą, dobrą i skromną.
W ostatnim poście napomknęła o założeniu sklepiku, z którego zyski będą przeznaczane na potrzeby zwierzaków. Kilka blogerek zaoferowało pomoc, podarowało swoje dzieła, artystyczne drobiazgi, które można obejrzeć na blogu i kupić. Wszystko na rzecz pyszczków!
Ja także chcę wspomóc Dom Tymianka...tymczasem odsyłam zainteresowanych do tego Magicznego Miejsca...Dziękuję w imieniu pyszczków!






A teraz o bułeczkach...
Ciabattę piekę bardzo często, bo to jeden z naszych ulubionych chlebów pszennych. Najczęściej robię dwie lub trzy ciabatty, które piekę na kamieniu. Przepisów na ciabattę jest dużo, ja wypróbowałam kilka, jedną z nich pokazałam tu...najczęściej jednak robię według własnej receptury (łatwej i wielokrotnie sprawdzonej). Ciasto wyrabiam wieczorem w przeddzień pieczenia, rano lekko odgazowuje, formuję i po godzinie piekę. Czasem dla urozmaicenia robię bułeczki. Nie wymagają formowania, nie muszą być równiutkie i jednakowe, wręcz przeciwnie...mają być niedbałe, o wyglądzie rustykalnym, w końcu to 'ciabatta'. Polecam!


MOJE 'CIABATTOWE' BUŁECZKI

/na kilkanaście 'ciabattek'/

* 450g mąki pszennej 650
* 6g świeżych drożdży
* 330g wody
* 1/2 łyżki soli
* 1 łyżka oliwy z oliwek

Wieczorem:
Drożdże rozpuścić w wodzie, wlać do miski z mąką, dodać sól i łyżkę oliwy. Wszystko wymieszać i szybko wyrobić. Wystarczy 1-2 minuty, do połączenia składników. Przykryć szczelnie i odstawić na noc w temperaturze pokojowej.
Następnego dnia:
Przełożyć ciasto na omączoną stolnicę, omączonymi dłońmi odgazować, złożyć i rozpłaszczyć, tworząc prostokąt. Podzielić ciasto na paski (robię to szeroką łopatką-skrobką ale można nożem) o dowolnej szerokości, następnie pociąć na mniejsze kawałki. Oprószyć mąką i przykryć ściereczką do napuszenia na godzinę. W tym czasie nagrzać piekarnik z kamieniem (ok 30-45 minut), lub z blachą do pieczenia (wtedy wystarczy 15-20 minut) do 240stC. Naparować piekarnik i ułożyć bułeczki na kamieniu lub nagrzanej blasze.
Piec ok 15 minut (długość pieczenia zależy od wielkości bułek) do lekkiego zrumienienia.














8 komentarzy:

  1. Śliczne bułki! Już od jakiegoś czasu chodzą za mną ciabatty...

    OdpowiedzUsuń
  2. bułki śliczne
    lecę czytać Domu Tymianka,

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdaje się, że dziś wieczorem je zrobię zatem...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę tej wiosny, bo u mnie za oknem wciąż leży śnieg :) I bułeczek też zazdroszczę, bo wyglądają pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę porównać ten przepis z moim ciabattowym, bo jakiś podobny i też chyba posta zamieszczę o ciabattach i o Ori ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe te bułeczki! Już od dawna chodzi za mną ciabatta, a jeszcze nigdy jej nie robiłam.
    Pozdrawiam Kass:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Forsycje?! O rany, gdzie?
    U mnie tylko badyle za oknem. Ale już niedługo do wiosny.
    Kass, serdeczności Ci ślę :)

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly