22.08.2013

Rozważania nad kromką chleba


Witam powakacyjnie:)
Jak widzę wszystko po staremu, poza pogodą, która przypomina że jednak mamy polskie lato! W zupełności wystarczą 24st, rano czuję się świeżo i rześko, a nie jak przysłowiowa dętka rowerowa...oczywiście  przebita:))


Rośliny wybujały, im zapewne pogoda tropikalna służyła... 

W czasie upalnego sierpniowego tropiku  praca w mojej kuchni ograniczała się do niezbędnego minimum...

Są momenty, w których szczególnie doceniam smak domowego chleba   Te momenty nie są zbyt częste, bowiem pieczenie weszło mi w krew i wpisało się już do zwyczajów mojego domu jako coś oczywistego.  Chleb domowy po prostu jest prawie zawsze.  
Ale... no właśnie, bywa że upiec nie mogę lub nie bardzo mam ochotę na dogrzewanie kuchni.  Tak też było w czasie kiedy temperatury dochodziły do 36stC w cieniu!!!   Nie miałam zapału do włączania pieca i chleb kupowaliśmy...


/malwy/

Moja  'awaryjna' piekarnia  (o której już kilka razy pisałam) była niestety w corocznym remoncie. Zaczęliśmy poszukiwania innej, w której chleb byłby  'zjadliwy' a najlepiej smaczny:)  Pobuszowałam w internecie, poczytałam opinie i natknęłam się na pewien ranking, w którym typowano nie tyle piekarnie , ile konkretny chleb jako najlepszy we Wrocławiu!  Ciekawe(?), na pierwszych miejscach pojawiły się chleby z piekarni (o dziwo nie z pl. Bema) mało mi znanych ale znajdujących się niedaleko mojego domu.  Zakupiliśmy przed weekendem kilka bochenków - część poszła do zamrażarki, jako że tropiki miały potrwać co najmniej przez kilkanaście dni.   Dwa bochenki  - kminkowy z piekarni przy ul.Barlickiego (rekomendowany jako najlepszy chleb w rankingu!?) oraz żytni z piekarni przy ul. Jagiellończyka (zajmujący drugie miejsce) - zostawiliśmy do jedzenia na już.   Nie mogłam doczekać się degustacji, skoro ok 450 zjadaczy opowiedziało się za pierwszym chlebem , a kolejne 400 za drugim, wybierając je spośród wielu, wielu innych, jako najlepsze chleby we Wrocławiu!
I co?   ...chyba zaczynam stawać się malkontentką, bo smakowały... a raczej nie smakowały mi wcale... gorzej, cała moja rodzina popada w malkontenctwo, orzekli że chleby są mierne:(



Czyżbym była juz tak zmanierowana własnym chlebem, zapatrzona w te swoje wytwory i ślepa na wszystko co wokół mnie sie piecze? ... na dodatek podobno ludziom smakuje?!    Sama nie wiem co myśleć.  A może to inni wiedzą lepiej a ja mam zwichrowane upodobania?  Może coś nie tak z moimi kubkami smakowymi?   Eeeee, chyba jednak nie!  Skoro wszyscy w domu czują podobnie to chyba jednak nie...


/nasturcje/

Powiem jedno:  od czasu kiedy sama piekę chleb, od kiedy dowiedziałam  się co nieco o procesie jego powstawania, poczytałam trochę mądrych opracowań i książek na ten temat, przestudiowałam dziesiątki przepisów - jestem bardziej świadoma!  To nie pozostaje bez wpływu na moje preferencje smakowe i skutkuje wyczuwaniem tandetnego pieczywa na kilometr:).  
Po latach 'ćwiczeń' wiem jak powinien pachnieć chleb pszenny a jak żytni, że różnią się kolorem, konsystencją , wyglądem wnętrza i oczywiście smakiem..   Znam zapach zakwasu, chleba upieczonego na nim, i - mówiąc wprost - nikt mi nie wciśnie ciemnoty, że to co czuję i widzę, to np chleb 'żytni na zakwasie' skoro ma jasne wnętrze, jest lekki i nie ma charakterystycznego zapachu, nie mówiąc już o smaku...:(.
To samo dotyczy chleba pieczonego na zaczynie drożdżowym. Wiem jak powinien pachnieć i smakować, i czy użyto do jego produkcji tzw 'polepszaczy'... a wcale nie jestem żadnym ekspertem, mam tylko pewną nabytą praktykę, wyczulony smak i wrażliwy nos... i tyle:)




Wszyscy, którzy znają chleb tylko ze sklepowej półki, nie zawsze mają tę świadomość i ich właśnie mami się deklaracjami: że np  piekarnia  wypieka chleb ze starych receptur i w  tradycyjny sposób.  Co z tych deklaracji wynika?  Po ukrojeniu kromki, powąchaniu jej,  obejrzeniu i skosztowaniu okazuje się, że to wcale nie jest pewne... nie może być to chleb jaki wypiekano przed kilkudziesięciu laty i już!
Pamiętam chleb z dzieciństwa... miałam szczęście wyrastać wczasach, kiedy jedzenie było 'normalne' i zdrowe... w pobliżu była dobra piekarnia. Był czas, kiedy cieszyła się dobrą sławą, a po chleb do owej piekarni  przyjeżdżali wrocławianie z innych zakątków miasta.   Piekarnia jest nadal, tyle że tamtego właściciela już nie ma, a ten nowy  'produkuje' chleb i po prostu robi biznes:(  ...po smaku tamtego chleba pozostało tylko wspomnienie... szkoda że jedzenie tak bardzo straciło na jakości i na smaku.  Gdzie podziała się uczciwość producentów?   Smutne, że wszystko (nie tylko jedzenie)  tak bardzo nastawione jest na komercję:(

A wracając do chleba, nadal twierdzę, że najlepsza (najuczciwsza!) piekarnia we Wrocławiu, to ta na pl. Bema. Tam chleb jest pieczony i smakuje tak samo jak przed laty i jest po prostu bardzo dobry!


/jeżówka purpurowa/





Miłego weekendu!:)

17 komentarzy:

  1. Doskonale Cię rozumiem, chociaż nie jestem tak dobrą piekarką jak Ty to jednak tez wolę swoje pieczywo nż to ze sklepu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy kto zakosztuje domowego chleba zaczyna krytycznie patrzeć na sklepowe pieczywo

      Usuń
  2. Podejrzewam że ludzie którzy głosowali na te chleby nigdy nie jedli chleba z "domowej piekarni"
    Piękny ten chleb z pierwszego zdjęcia,Ja ciągle robię ciemne ale w końcu muszę upiec pszenny.Popękany taki i z chrupiącą skórką ale najpierw muszę granitową płytę do pieczenia zakupić
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pszenny pieczony w garnku Jima Laheya, choć nie jestem fanką pszennego to ten mi bardzo smakuje, ja mam kamień do pizzy który od czasu nastania chlebów garnkowych, rzadziej wykorzystuję, pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Ech , że też u nas nie pieką takiego chleba.
    Myślę ,że kubki smakowe masz dobre
    a wielu ludzi nie zna smaku prawdziwego chleba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje roczniki znaja, młodsi rzeczywiście nie zawsze mieli możliwość posmakowania...

      Usuń
  4. Kasiu, jak dobrze, ze juz jestes..Ja własnie dzieki Tobie przekonałam sie do domowego pieczywa, ale o tym juz wiesz, zatem powiem tylko, ze zawsze bedziesz dla mnie chlebowym guru:) buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, Twój komentarz zawsze podnosi mnie na duchu i sprawia, że chce sie blogować, dziękuję i czerwienię się...pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Święta prawda! Właśnie wróciłam z Ukrainy, a tam każdy chleb jest smaczny. Odpowiednio ciężki, elastyczny i pachnący. Serio. Za to nasze chleby, nawet te z formy i z dodatkiem siemienia lnianego, żytnie rzekomo, są podejrzanie nadmuchane i się rozpadają. To ja już wolę pojechać po jakieś francuskie wypieki do Vincenta czy Charlotte, choćby były nie wiem jak drogie. Sama straciłam zapał do pieczenia z powodów takich jak Twoje, Kass :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu pogoda teraz już lepsza i nie ma wytłumaczenia, zakasuj rękawy i piecz! pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Kasiu u nas inny chleb ni ż domowy nie przejdziw ..... jakoś tak się też przyzwyczailiśmy:) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj po wakacyjnie.
    Mój dom też już nie chce jadać chleba ze sklepu, chociaż w nim różne chleby są.
    Ja w zasadzie piekę jeden rodzaj chleba, wyłącznie na zakwasie/ nie tak jak Ty/ a obecnie tylko mniej razowy z przewagą żyta i ten nam smakuje.

    Niestety chleb ze sklepu jest na spulchniaczach i nie wiadomo z czego, gdyż ponoć w nim mąki nie więcej niż 30 %. jest

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas jest rożnie! po prawie 2 latach muszenia pieczenia pieczywa domowego zachciało mi się tego ze sklepu. Oczywiście nie przypadkowego. Czytam składy i porównuję smaki. Teraz po 2 tygodniach jedzenia chleba ze sklepu we wsi mazurskiej znowu upiekę bochen :) zakwas odświeżony czeka już w misce :) piękne te Twoje bochny i ogród, i psina :)
    miło do Ciebie zajrzeć po wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też lubię chleb z Bema, ale czasem zdarza mi się kupować na rogu Pobożnego i Jedności Narodowej chyba się nazywa "Dobry chleb" nie dorównuje temu z Bema, ale jest naprawdę smaczny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też lubię chleb z Bema, ale czasem zdarza mi się kupować na rogu Pobożnego i Jedności Narodowej chyba się nazywa "Dobry chleb" nie dorównuje temu z Bema, ale jest naprawdę smaczny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ba, ale kiedy na to znaleźć czas.... Parę razy upiekłam , dzięki zakwasowi od Ali, ale potem wyniosłam się kontuzjowana na działkę i po pieczeniu, a teraz nie pozostaje nic innego jak szukać przyzwoitej warszawskiej piekarni, a to trudne , niestety.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly