29.10.2009

WP#49 & Festiwal Dyni...





W kuchni cieplo, pachnąco i przytulnie...za oknem szaro, deszczowo i nieciekawie...piekę buleczki dyniowe, które są propozycją Gospodarnej narzeczonej w tym tygodniu.
I tak powstal wypiek Weekendowej Piekarni#49 i jednoczesnie dyniowe danie na Festiwal Dyni Bey.

Chlebów ostatnio upieklam dużo, (bo zakochalam się w tym oto Francuzie:))) i pieklam go codziennie zmieniając proporcje mąk...i powiem tylko, że efekty tych kombinacji przerosly moje oczekiwania...tak więc skusilam się tym razem na buleczki. Wyszly mięciutkie (o 'chalkowym' srodku), pachnące o delikatnym miąższu i pięknym kolorze. Slodkie, ale bardzo dobrze smakują z serami lub twarożkiem, z samym maslem, a i bez dodatków są pyszne!
Ponieważ to dyniowe buleczki, postanowilam posypac pestkami dyni zamiast sezamem... to moja jedyna modyfikacja.




PAN DE CALABAZA
Sefardyjski chleb z dynią

Czas wymagany do produkcji to 5 godzin

Składniki na dwa półkilogramowe bochenki lub 16 bułeczek:
-115 g lub ½ szkl. dyniowego pure
-7 g lub 2i1/4 łyżeczki drożdży instant lub 21g świeżych (dałabym mniej)
- po 1/2 łyżeczki mielonych kardamonu i imbiru
-500g (3 i 3/4 szkla.) mąki chlebowej
-140g lub 2/3 szkl. ciepłej wody
-70g lub 1/3 szklanki cukru
-8g lub 1i1/2 łyżeczki soli
-55g lub ¼ szkl. oleju
-1jajko plus ew. do posmarowania
- ziarna sezamu po posypania

Wykonanie:
Dzień przed pieczeniem przygotowujemy puree z dyni. Obieramy, usuwamy pestki, kroimy na duże kostki i wykładamy na posmarowaną oliwą blachę. Pieczemy w temp. 190 st. C przez 1 godzinę. Potem przepuszczamy przez praskę i zostawiamy na noc na sitku, by pozbyć się jak największej ilości płynu.
Następnego dnia w misce mieszamy niedbale. drożdże, kardamon, imbir z 90g czyli 2/3 szkl. mąki i ciepłą woda. Zostawiamy bez przykrycia na 10-20 minut. Powinny pojawić się pierwsze bąbelki.
Do miski z bąbelkującym zaczynem dodajemy cukier, sól,olej, jajko, dynię, dobrze mieszamy. Dodajemy pozostałą mąkę. Kiedy ciasto przypomina kulę, wykładamy je na stolnicę oprószoną mąką i wyrabiamy. Myślę, że około 6-7 minut. Ciasto powinno być dość twarde, ale dające się łatwo ugniatać, nie powinno się kleić. Miskę po cieście myjemy i namaczamy w gorącej wodzie. Wyrobione ciasto przekładamy do ciepłej miski, przykrywamy folią i zostawiamy do wyrastania na 2-3 godziny. A gdyby tak je dwukrotnie złożyć po każdej godzinie? Ciasto powinno potroić swoją objętość.
Przygotowujemy blachy do pieczenia, wykładamy je pergaminem lub smarujemy olejem. Ciasto dzielimy na dwie część i formujemy dowolne bochenki.
Bochenki przenosimy na blachę. Przykrywamy folią i zostawiamy do wyrastania na 60-90 minut, aż do potrojenia objętości.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C
Wyrośnięty chleb smarujemy rozkłóconym ze szczyptą soli, Posypujemy sezamem. Pieczemy około 40-45 minut. A bułeczki przez 25 minut. Studzimy na kratce.
Smacznego!



28.10.2009

Festiwal Dyni czas zacząc!




Jak w tytule - w 2009 ja także dolączam się do zabawy, którą zapoczątkowala Bea.
Nie tak dawno napisalam, że fanką dyni to ja nie jestem...
ODWOŁUJĘ! Od dzisiaj jestem FANKĄ DYNI! Przyznaję że nie jadlam jej zbyt często...



A bylo tak:
Pierwsza potrawa z dynią, jaką jadlam byla mdla, slodko-nijaka zupa - brrrr...chociaż to nie dynia byla winna, tylko kucharka, która skutecznie zniechęcila mnie do tego warzywa...i pomyslec że kabaczki, cukinie, patisony...wszystkie dyniowate uwielbiam!...a dyni nie dalam szansy by pokazala swoje prawdziwe oblicze...moja wina, wiem!
Beo dziękuję za festiwal, takie wspaniale akcje czasem otwierają oczy, zwracają uwagę na nieznane lub niedoceniane...DZIĘKUJĘ!
Podobno lepiej późno niż wcale :)))

Mój festiwalowy debiut zaczynam bardzo skromnie, prostą i malo odkrywcza salatką z pieczoną dynią i pomidorami...nie jest to wyszukane danie, lecz zapewniam że polączenie bardzo smaczne i dla mnie bylo ODKRYWCZE:) ...mielismy pyszną kolację, z dodatkiem chleba na miodzie... pycha!
Slodka dynia bardzo dobrze harmonizuje z innywi warzywami i ostrym sosem...Polecam!



SALATKA Z PIECZONEJ DYNI I POMIDORÓW

2 pomidory
1 ogórek swieży
1 kg surowej dyni (wypeskowanej i obranej)
1 mala cebula czerwona
2 ząbki czosnku

sos:
lyżka oliwy z oliwek
1/2 lyżki octu winnego
czarny mielony pieprz
szczypta pieprzu cayenn
sól



Dynię pokroic w plastry, później w kostkę i ulożyc na naoliwionwj blasze. Piekarnik rozgrzac do 190stC, wstawic dynię na 1/2 godziny aż będzie miękka i podpieczona.
Pomidora umyc, obrac ze skórki i pokroic w ósemki, ogórek obrac i pokroic w plasterki. Cebulę natomiast w cienkie piórka a czosnek w plasterki lub male slupki.
Ulożyc na talerzu : pomidory, ogórki, dynie i posypac piórkami cebuli i czosnkiem.

Z powyższych skladników wymieszac sos, doprawiając wedlug uznania.
Polac salatkę sosem i gotowe! Smacznego!



25.10.2009

Francuski chleb wiejski - Weekendowa piekarnia#48




Wieczorem wyjęlam z piekarnika Francuski chleb wiejski. Od rana czekalam na niego...zaczęlam wyrabiac ok.9-ej, potem 2,5 godz. wylegiwania w misce , później w koszyku do godz.18-ej...i do nagrzanego piekarnika na 40 minut... ok. 19-ej chleb studzil się na kratce. Dlugie oczekiwanie (bo pracy przy tym chlebie nie ma dużo!) rekompensuje wspanialy smak chleba...warto bylo czekac!



Dzięki Atinie, upieklam wspanialy chleb ze strony Mirabbelki, pszenny na zakwasie - Francuski chleb wiejski.





FRANCUSKI CHLEB WIEJSKI

Składniki na zaczyn 270g:

•30g zakwasu
•140g maki pszennej
•10g maki żytniej
•90g wody
Składniki na ciasto chlebowe 1700g:

•800g mąki pszennej
•50g maki żytniej
•450g wody
•1 łyżka soli
•270g zaczynu jw.
Z tej ilości składników wychodzi ogromny, wiejski bochen. Aby otrzymać mniejszy można składniki podzielić na pół, pamiętając jednak, że do zakwaszenia zaczynu potrzebne jest zawsze nie mniej niż 2 łyżki zakwasu (20-25g).

Składniki zaczynu wymieszać, odstawić przykryte na 12-14 godzin w temperaturze pokojowej.

Następnego dnia wymieszać mąkę z wodą do całkowitego połączenia składników. Odstawić w przykrytej misce na ok. 1 godzinę.

Dodać sól, jeszcze raz krótko zagnieść i połączyć z zaczynem. Zagniatać przez kilka minut, ewentualnie skorygować jeszcze ilość mąki lub wody; ciasto powinno być średnio ścisłe. Ciasto powinno odpoczywać przykryte ok. 2 do 2,5 godzin. W trakcie odpoczynku, kilkakrotnie w odstępach czasowych co ok. 60 minut należy je odgazować, aby uzyskać gładką i równą powierzchnię. W tym celu rozpłaszczamy kulę ciasta lekko uderzając w jego powierzchnię, następnie z każdej strony zawijamy na szerokość ok. 1/3 płat ciasta do środka . W ten sposób napinamy dolną część, która potem będzie tworzyła wierzch bochenka.

Uformować jeden duży bochenek (bądź dwa małe), posługując się metodą zawijania jak wyżej, tak aby uzyskać gładką powierzchnię chleba, wkładamy go delikatnie (zlepieniem do góry) do koszyka do wyrastania. Czas wyrastania ok. 2 do 2,5 godzin w temperaturze pokojowej. W chłodzie (10°C) można ten czas przedłużyć do 8 godzin, w lodówce (ok. 6°C) do 18 godzin.

Przed włożeniem do pieca zalecana jest próba, czy chleb jest dobrze wyrośnięty. Kiedy po naciśnięciu palcem ciasto wraca natychmiast do pierwotnego kształtu jest jeszcze za wcześnie; gdy potrzebuje trochę czasu zanim wyrówna się jego powierzchnia jest gotowe do pieczenia.

Chleb wyjąć, delikatnie odwrócić, kilkakrotnie naciąć. Piec w lekko naparowanym piekarniku w temperaturze 240°C ok. 35-45 minut.

24.10.2009

Bułeczki z Hotelu Parker House w Bostonie i Sliwki w czekoladzie II.





Weekend, a więc 'Weekendowa piekarnia' w mojej kuchni...chleb rosnie (trochę przydlugo), buleczki natomiast są szybkie i robi się je blyskawicznie!
Przepisy zaproponowala Atina, bo to wlasnie ona w ten weekend szefuje WP#48.
Przepisy pochodzą ze strony Mirabbelki. Buleczki pieklam już wielokrotnie i są na moim blogu tu. Ale ostatnio ich nie pieklam, postanowilam więc przylączyc się do wspólnego pieczenia i w tym zakresie, i na sniadanie mielismy pyszne, maslane, mięciutkie i lekko z wierzchu chrupiące, hotelowe pieczywko z ....takim oto smarowidelkiem.




Cytuję przepis za Mirabbelką:


BULECZKI Z HOTELU PARKER HOUSE W BOSTONIE

1 łyzeczka drożdży instant (10g świeżych)
125ml letniego mleka
30g płynnego masła
15g płynnego masła do smarowania
1 łyżka cukru
1 jajko
280g maki pszennej
1 łyżeczka soli


1.Drożdże rozpuścić w połowie mleka, odczekać 5 minut.
2.Resztę mleka rozmieszać z 30g masła, cukrem i jajkiem. Mąkę wymieszać z solą, dodać do niej rozpuszczone drożdże i resztę składników. Zagniatać aż powstanie gładkie, miękkie i elastyczne ciasto.
3.Włożyć do miski wysmarowanej masłem i odstawić przykryte do wyrośnięcia na 1 i pól godziny, do podwojenia objętości.
4.Ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach 20 x 40 cm. Prostokąt pociąć na 4 paski o szerokości ok. 5 cm. Każdy pasek zaś podzielić na 4 części. Powstanie 16 małych prostokątów.
5. Powierzchnie każdego posmarować płynnym masłem, złożyć na pół posmarowaną powierzchnia do srodka, nie całkiem dokładnie, lecz tak, aby wierzchnia częsc wystawała ok. 1 cm.
6.Kawałki układać na blasze dość luźno jeden za drugim, opierając następny na tym wysuniętym 1 cm.


Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na 30 minut. Całość jeszcze raz posmarować masłem i piec w nagrzanym do 220°C piekarniku 15-20 minut.



To ciasto można użyc do każdego rodzaju wypieków, bo świetnie się formuje. Często je robie w sposób uproszczony, tzn. wkładając w formę lekko rozpłaszczone bułeczki jedna za drugą, jak na zdjęciach powyżej.




A tu pysznosci ze strony Bey. To druga wersja sliwkowego powidelka, pierwsza byla tu - też pyszna.

SLIWKI W CZEKOLADZIE II

400 g suszonych śliwek (waga po wypestkowaniu)
50 ml rumu + 50 ml gorącej wody
900 g śliwek
250 g cukru (u mnie jasny trzcinowy)
1,5 łyżeczki cynamonu
0,5 łyżeczki imbiru w proszku
szczypta zmielonych goździków
2 łyżki kakao
50 g gorzkiej czekolady (o zawartości 70% kakao)

Suszone śliwki pokroiłam w małą kostkę i namoczyłam w rumie z wodą (przykryte folią i pozostawione na noc). Następnego dnia umyłam, wypestkowałam i pokroiłam śliwki, dodałam namoczone suszone śliwki i gotowałam na wolnym ogniu aż masa była dobrze rozgotowana i gęsta. Wtedy zmiksowałam wszystko ‘żyrafą’, jeszcze chwilę podgotowałam, dodałam cukier i przyprawy i pozostawiłam na wolnym ogniu regularnie mieszając, aż masa dobrze zgęstniała. Dodałam kakao i czekoladę, dokładnie wymieszałam, przełożyłam do wyparzonych słoików i zapasteryzowałam.



21.10.2009

Tarta czekoladowa i Julia Child.



Lubię piec tarty, i lubię je jesc. Ta o której pisalamn ostatnio (z gruszkami od An-ny),jest jak na razie hitem w moim domu. Wszystkim smakowala tak bardzo, że pieklam ją raz za razem przez kilka dni. Rzeczywicie jest pyszna!
Ale wczoraj inna tarta zawladnęla nami ...jest mocno czekoladowa, sycąca i...kaloryczna! Acha, i jest pyszna! No cóż, w jesienne chlody jest zapotrzebowanie na 'solidne' potrawy i kaloryczne desery, tak więc nie żalujmy sobie odrobiny przyjemnosci :)





Jakis czas temu przeczytalam o tarcie, którą zachwalala Nigra na swoim blogu.
Tarta czekoladowa, jak podaje Nigra, pochodzi z prestiżowej, farancuskiej szkoly kucharskiej Le Cordon Bleu. Tej samej, którą w 1951r ukonczyla Julia Child.*
Tarta jest godna polecenia, a w szczególnosci dla wielbicieli czekoladowych wypieków.










TARTA CZEKOLADOWA

na ciasto:

200G mąki
2,5 lyżki cukru
125g miękkiego masla (dalam 100g masla + 30g smalcu)
1 jajko raztrzepane
2 krople esencji waniliowej (dalam cukier z wanilią)
szczypta soli

Utrzec maslo z cukrem, dodac jajko, esencje i makę. Zagniesc szybko ciasto, zlepic w kule i wlozyc do lodówki na ok. 30 minut. Formę na tartę wysmarowac maslem, wylepic zimnym ciastem dno i brzegi. Nakluc widelcem ciasto i wlożyc do nagrzanego piekarnika do 180stC. na ok. 20 minut. Po upieczeniu ciasto wystudzic, w tym czasie wykonując nadzienie.



250g gorzkiej czekolady
4 żóltka
2 jajka
3 lyżki cukru
200g masla

Czekoladę pokruszyc i rozpuscic w misce nad parą. Kiedy będzie plynna, dodawac po kawalku masla i energicznie mieszac. Zdjąc czekoladę z garnka z gorącą wodą.
W dugiej misce wbic jajka i dodac żóltka oraz cukier. Miskę umiescic nad wrzącą wodą i ubijac, tak dlugo aż znacznie zwiększy objętosc (3-4 razy)i będzie bialą puszystą masą. Ciągle ubijając dodawac po lyżce czekolady i ucierac do wyczerpania masy czekoladowej.
Wylac na ostudzony spód i wyrównac powierzchnię. Posypac platkami migdalów lub posiekanymi orzechami i wstawic na 10 minut do piekarnika (180stC).
Wyjąc i ostudzic. Polecam!








* Piekąc to ciasto, mialam przed oczami filmowe scenki z Julią w roli glównej. Nawiasem mówiąc film "Julie i Julia" bardzo mi sie podobal, a Meryl Strip w roli samej Julii byla jak zawsze swietna.

19.10.2009

Śliwkowe powidła z czekoladą czyli "sliwka w czekoladzie".

Jeszcze są węgierki, pewnie ostatnie w tym roku. Pomyslalam ,że cos z nich trzeba zrobic na koniec sezonu sliwkowego...i przyszlo mi na mysl że tego jeszcze nie robilam.
Zachęcona pochwalami na forum Cincin, a także na blogu Bey, postanowilam i ja zrobic to nietypowe powidlo. 'Sliwki w czekoladzie' to nazwa powidla sliwkowego z dodatkiem ciemnego kakao i czekolady. Ostatnio Bea pisala o swiątecznych piernikach i pierniczkach, a ja myslę że to powidelko będzie swietne do przelożenia piernika staropolskiego, który piekę rok rocznie na Boże Narodzenie.
I tak też uczynilam...
Przepis cytuję z forum Cincin:


"ŚLIWKI W CZEKOLADZIE"

czyli czekoladowa wersja śliwkowej "nutelli" Janki z forum 'Smaczny.pl'.


Składniki:
2,5 kg wypestkowanych dojrzałych śliwek węgierek
około 700 - 800 g cukru ( ilość zależna od stopnia dojrzałości śliwek)
2 opakowania cukru z wanilią lub nacięta laska wanilii
50 - 100 g kakao Deco Morreno
1 tabliczka 100 g gorzkiej lub deserowej czekolady

Śliwki zemleć w maszynce do mięsa, smażyć, dodając cukier, do uzyskania pożądanej konsystencji. Pod koniec smażenia dodać kakao i połamaną czekoladę. Smażyć jeszcze kilka minut. Przekładać do wyparzonych słoiczków, zamknąć wyparzonymi pokrywkami i studzić powoli ustawione "do góry nogami" pod kocykiem.

Uwagi:
Podane powyżej proporcje są wyłącznie orientacyjne. Osobiście robię na oko i smak.
Powidła smażymy do odpowiedniej gęstości zgodnie z powszechnie znanymi zasadami. Mnie to zajmuje około trzech dni.
Ilość dodatków do powideł jest sprawą indywidualnego gustu. Można je dostosować do własnych upodobań smakowych.
Podany przepis jest po prostu bazą do własnych eksperymentów.




Tu kolejne etapy smażenia:









I do sloiczków...






Spróbowalam...jestem pod wrażeniem...Pycha!

16.10.2009

Święto chleba.



Dzisiaj, tj. 16 października obchodzimy Swiatowy Dzień Chleba, zapoczątkowany przez Zarę, i chwala Jej za to!

Mam cichą nadzieję, że propagowana przez większosc znanych mi osób, prowadzących blogi kulinarne, "wyższosc domowego chleba nad przemyslowym" sprawi, iż coraz częsciej będziemy jesc pyszne pieczywo z wlasnych piekarni.
Bardzo pozytywną rolę (dla jednych tylko zabawa, dla innych wspaniala szkola piekarzenia) odgrywa Weekendowa Piekarnia, czyli zbiorowe pieczenie pieczywa wszelkiej masci w weekendy. Dzięki Tatter i Margot wypróbowalysmy masę ciekawych przepisów, wybierając z nich te które pozostają domowymi specjalami.

Moja przygoda z pieczeniem chleba zaczęla się od momentu, kiedy weszlam na blog Mirabbelki: Chleb - Moja domowa piekarnia.. Znalazlam tam wszystkie potrzebne informacje dotyczące zakwasu, maki, przyborów piekarskich, pieczenia chleba, oraz dużo fantastycznych przepisów.
To skarbnica wiedzy piekarniczej.







Wspaniale chleby pieklam i piekę korzystając także z przepisów Liski. Wiele z nich weszlo na stalę do mojego repertuaru i piekę je systematycznie raz w tygodniu np.Mój ulubiony chleb - cudownie dobry, dlugo utrzymujący swieżosc...wspanialy!
Moglabym tu wymienic wiele chlebów, które często piekę i które nigdy mi się nie znudza, są po prostu PYSZNE!

Początkowo pieklam raz w tygodniu, teraz przynajmniej co drugi dzień a bywa że częsciej. Powiem tylko że takiego chleba, jaki piekę w swojej kuchni nie kupię w żadnej piekarni!
Zachęcam do pieczenia chleba w domu, to wspaniala przygoda, dostarczające niewiarygodnych emocji i dużo satysfakcji!




Ja uczcilam swięto, piekąc chleb na miodzie,przepis jest modyfikacją chleba Borodinsky, który pieklysmy w ostatni weekend i ciabettę.

CHLEB ŻYTNI NA MIODZIE

wieczorem przygotowac zaczyn:

150g mąki żytniej bialej typ 720
50g maki żytniej razowej typ 2000
200g letniej, przegotowanej wody
2 lyżki zakwasu żytniego

Wymieszac, przykryc i odstawic na blat kuchenny.

rano do zaczynu dodac:

400g mąki żytniej typ 720
10g soli
180g letniej wody
2 lyżki ciemnego miodu spadziowego
1 lyżeczka melasy

Miód i melasę rozpuscic w wodzie, polączyc z resztą skladników i zaczynem.
Wymieszac dokladnie i przelożyc ciasto do natluszczonej i wysypanej otrębami keksówki. Przykryc naoliwioną folią spożywczą i odstawic w cieple miejsce do wyrosnięcia o ok 75%. U mnie trwalo to 3 godziny.
Nagrzac piekarnik do 230stC i wstawic wyrosnięte ciasto.
Piec przez 15-20 minut, po czym obniżyc temperaturę do 200stC i dopiec przez 35 minut.
Wyjąc na kratkę i ostudzic. Kroic po calkowitym wystudzeniu. Polecam, jest bardzo smaczny!


14.10.2009

Pyszna tarta z gruszkami.



Dzień wyjątkowo bury, bardziej niż stara kotka Miska...deszcz, wiatr i przenikliwe zimno...po powrocie do domu z psami, chętnie sięgnęlabym po cos pysznego do gorącej kawy...
Kiedy zajrzalam do An-ny wiedzialam że zaraz pobiegnę do kuchni upiec Tartę z gruszkami. Ciasto inspirowane przepisem Neli Rubinstein.
Kruche (naprawdę kruche!) ciasto, gruszki, polewa w smaku przypominająca creme brulee...pycha! Polecam na jesienne smutki!




Cytuję przepis An-ny:

TARTA Z GRUSZKAMI

Ciasto:

20 dag mąki
10 dag miękkiego masła
2 żółtka
3 łyżki cukru
sól,


Nadzienie:

5 - 6 gruszek
2 łyżki soku cytrynowego
10 dag cukru
3 jajka
laska wanilii albo domowy cukier waniliowy
1/8 l śmietany (1/2 opakowania)

Sposób przyrządzenia: W misce łączę za pomocą łyżki miękkie masło z cukrem, solą i żółtkami, zagniatam dłonią i formuję kulę. Miękkim ciastem wykładam formę, rozciągając je palcami w natłuszczonej tortownicy, nakłuwam je widelcem i - jeśli mam czas - wkładam na chwilę do lodówki. Trwa to najczęściej tylko tyle, ile potrzebuję czasu na obranie i pokrojenie gruszek w cienkie plasterki. Obrane gruszki dzielę na połówki lub ćwiartki, nacinam do końca w cienkie plastry, ale nie rozdzielam cząstek i skrapiam sokiem z cytryny. Układam nacięte połówki owoców na lekko schłodzonym cieście i piekę ok. 30 min. w temperaturze 200 stopni. (Jeśli gruszki są zbyt soczyste i puszczą w trakcie pieczenia dużo soku, odlewam go po prostu i piekę dalej do zrumienienia. Ucieram jajka z cukrem na puszystą masę, dodaję śmietanę i ziarenka wanilii. Ciasto wyjmuję z piekarnika, chwilę studzę, jeśli piecze się w ceramicznej formie na tarty, polewam je ostrożnie i zapiekam około pół godziny (180 stopni), aż do ścięcia masy. Uważam, by się nie przypaliło, dlatego czasami wyłączam górną grzałkę w połowie pieczenia. Ma być złociste i ścięte.

I jest. Naprawdę.


*Dodatkowo posypalam z wierzchu orzechami wloskimi.



13.10.2009

Bajgle, Weekendowa Piekarnia#45



Pieklam je po raz pierwszy. Wielokrotnie przymierzalam się do upieczenia bajgli, ale dopiero wczoraj upieklam. To za sprawą Tatter, która zaproponowala ten wypiek na minioną Weekendową Piekarnię. Dziękuję Tatter za mobilizację!
U mnie weekend ostatnio przesuwa się na poniedzialek lub wtorek...w każdym razie piekarnia się przesuwa. Staram się w miarę mozliwosci nadrabiac zalegle propozycje.
Muszę przyznac, że bajgle są pyszne. Nie wiem czy dostatecznie wyrosly, czy 'gotowalam' odpowiednio krótko, czy moje są takie jak mają byc? W każdym razie nam bardzo smakowaly, będę je jeszcze piekla. Polecam te male , pyszne i chrupiące buleczki!




Przepis cytuję za Tatter:


BAGLES


15 swiezych drozdzy lub 1 1/2 lyzeczki instant
2 lyzeczki slodu diastatycznego w proszku
350g letniejwody
600g bialej pszennej maki chlebowej (mozna mieszac z Manitoba)
2 lyzeczki soli
4 lyzki oleju

2 lyzki syropu slodowego
1-2 bialka roztrzepane z 1 lyzka zimnej wody
mak, sezam do posypania

Drozdze rozprowadzam w wodzie. Do miski wsypuje make, slod i sol. Wlewam wode z drozdzami, mieszam, dodaje olej. Po dokladnym polaczeniu sie skladnikow, wykladam ciasto na stol i zagniatam je przez 8-10 minut, gluten ma byc mocno rozwiniety. Zostawiam na 1 godzine w temp 24C.

Wyjmuje ciasto na stol, dziele na 20 czesci (ok. 48g kazda) i z kazdej formuje ksztaltne okragle buleczki. Zostawiam je na 5-10 minut, po czym splaszczam je nieco i kciukiem robie dziurke w srodku kulki. Na palcu lub drewnianym trzonku obracam ciastem, az dziurka w srodku stopniowo sie powiekszy, a musi byc dosc spora (zmniejszy sie znacznie podczas rosniecia ciasta).

Zostawiam bagles do wyrosnecia na 10-15 minut. Rozgrzwam piec do 220C i na ogniu stawiam duzy garnek z woda i dodatkiem ekstraktu slodowego. Gdy woda zawrze, zmniejszam ogien odrobine i wkladam po kilka buleczek. Gotuje 1 minute i przekladam je na druga strone. Wyjmuje na czyste plotno po 30 sekundach. Gdy przestygna, ukladam je na naoliwionej blasze, smaruje bialkiem, posypuje makiem, sezamem, lub zostawiam "golaski". Pieke 30 minut.






12.10.2009

Ujmujący zapach kolendry czyli kolejna Weekendowa Piekarnia#45



Za oknem szaro, wietrzysko gna liscie, mży deszcz...pażdziernik.
W ogrodzie drzewa coraz bardziej gole, a trawnik przykrywa kolderka z kolorowych lisci. Natomiast w domu cieplo, z piekarnika wydobywa się przyjemny zapach pieczonego chleba.
Lubię dzień zaczynac pieczeniem chleba...wprawia mnie to w doskonaly nastrój.
Dzień zacząl się wspaniale!

A zaczęlo się 52 weekendy temu....
Minąl rok naszego, wspólnego pieczenia...wspanialy rok, wypelniony niesamowitą ilocią fantastycznych przepisów i wypieków z nich powstalych...pachnących sobót i niedziel, a wlaciwie to i piątków i czwartków jak się udalo. Kazdy gospodarz/gospodyni (a bylo ich wielu) proponowal/a swietne przepisy, kazdy inny i każdy oryginalny. Upieklymy dziesiątki chlebów, bulek, chalek, bagietek...pszenne, żytnie, razowe, z ziarenkami, bez nich, z dodatkiem owoców, warzyw, drożdżowych, na zakwasie...itp, itd...
Wszystko to sprawilo, że wiele/u z nas zaczęlo piec chleby w domu na dobre, i nie wyobraża sobie już jedzenia beplciowych produktów pieczywopodobnych ze sklepu. Bez zapachu pieczonego chleba dom już nam nie smakuje!





Ten weekend pachnial kolendrą, tymiankiem, serem kozim...
Tatter zaproponowala trzy propozycje: chleb, bagietki i bajgle. Przedstawiam pierwszy wypiek : Borodinsky, pyszny żytni chleb z kolendrą. Zarobilam ciasto chlebowe wieczorem, po godzinie wlożylam do lodówki, rano wyjęlam, wlączylam piekarnik i po godzinie wlożylam do nagrzanego pieca. A po następnej już chleb stygl na kratce kuchennej.
Powiem tylko ,że smak i zapach uwiódl mnie! Polecam!

Przepis podaję za Tatter:


BORODINSKY

450g zakwasu zytniego razowego 150%
380g maki zytniej jasnej
8g soli morskiej
160g letniej wody
35g molasy
20g slodu
7g mielonej kolendry
5g calych nasion kolendry

Wszystkie skladniki dokladnie mieszam. Bardzo lepkie i dosc rzadkie ciasto przekladam do wysmarowanej oliwa z oliwek i posypanej calymi ziarnami kolendry chlebowej blaszki (ciasto wypelnia nieco ponad polowe foremki). Przykrywam naoliwiona folia przezroczysta i zostawiam do wyrosniecia. Gdy ciasto wypelnia juz prawie cala foremke, rozgrzewam piec do 230 stopni.

Posypuje wierzch chleba ziarenkami kolendry. Pieke chleb przez 15 min w 230C, pozniej zmniejszam temprature do 200 C i pieke kolejne 40 min.

Z powyzszych skladnikow powstaje bochenek ponad kilogramowy, ciemny, delikatnie slodki, o mokrym i pieknie pachnacym wnetrzu i chrupiacej skorce.

Przepis otrzymalam mailem od Andrew Whitley(a), zalozyciela The Village Bakery i autora ksiazki "Bread Matters", za co przesylam mu moje nieustajace podziekowania! Ta , mate ;D



08.10.2009

Letni torcik na jesienną szarugę.



Wlasciwie to już oswoilam się z jesienią...nieuchronnie panuje i już!
Ale wciąż wspominam niedawne gorące dni oraz pyszne (koniecznie lekkie) - desery i ciasta. Mozna w zimie jesc lody... tylko że nie smakują już tak wysmienicie...choc wciąż są pyszne...
A jednak niektóre ciasta typowo letnie, lubię także w pochmurny, zimny, jesienny dzień...one są namiastką slonecznego, letniego popoludnia.
I zaraz życie staje się lepsze! Wypróbowalam, dziala!!!
Polecam!



LETNI TORCIK SMIETANOWY

/tortownica 28cm/

biszkopt:
6 jajek
3/4 szkl maki
1/2 szkl. cukru
1 cukier waniliowy
1 plaska lyżeczka proszku do pieczenia
2 lyżki zimnej wody

krem:
750ml smietany kremowej 30%
3 lyżki cukru
1 cukier waniliowy
4 lyżeczki żelatyny

dodatkowo:
1 galaretka jablkowa lub agrestowa
1 galarwtka malinowa lub porzeczkowa

garsc malin
maly sloiczek mandarynek z konfitury

wykonanie:
Z bialek ubic pianę, na koniec dodac 2 lyzki cukru.
Żóltka ubic z resztą cukru, dodac cukier waniliowy i wodę. Następnie po lyżce dodawac mąkę z proszkiem. Polączyc z pianą z bialek i delikatnie wymieszac. Tortownicę wysmarowac maslem i wysypac bulką tartą. Przelożyc ciasto i upiec w piekarniku nagrzanym do 170stC. Piec ok 30-40 minut. Ostudzic i przekroic na dwa blaty.
Galaretki rozpucic każdą osobno, w mniejszej ilosci wody niż podano, tj. w 1,5 szklanki gorącej wody i ostudzic. Zieloną wylac do plaskiego naczynia i wlożyc do stężenia do lodówki. Czerwoną tężejącą galaretkę wylac na spód biszkoptu (w tortownicy) wylożonego mandarynkami i wlożyc do lodówki do calkowitego stężenia.
Żelatynę rozpuscic w malej ilosci gorącej wody, ostudzic.
Zimną smietanę ubic, dodac cukier i cukier waniliowy, zmiksowac szybko z rozpuszczoną, letnią żelatyną. 1/3 bitej smietany posmarowac spód ciasta z czerwoną galaretką, polożyc drugi placek biszkoptu. Galaretkę zieloną pokroic w kostkę, częsc ulożyc na wierzch ciasta, na to wylożyc resztę kremu. Udekorowac pozostalymi kawalkami galaretki, malinami i mandarynkami.
Smacznego!




02.10.2009

Chleb z nasionami dyni.





Dopiero wczoraj upieklam chleb, który w ostatni weekend zaproponowala margot. Z 'przyczyn obiektywnych' (jak to się ladnie okresla) nie moglam wczesniej dolączyc do piekących tydzień temu, zapewniam jednak że zupelnie nie mialo to wplywu na smak chleba:)))

Z dwóch zaproponowanych przez margot przepisów, wybralam 'Chleb z nasionami dyni'. Lubię razowe pieczywo, a z dodatkiem nasion w szczególnosci. Wybór trafiony!
Chleb jest bardzo smaczny, lekko wilgotny, o mięciutkim miąższu i chrupiącej skórce. Na drugi dzień równie dobry jak w dniu upieczenia. Polecam!


CHLEB Z NASIONAMI DYNI

na dwa średniej wielkości bochenki

Składniki:

* 330 g nasion dyni
* 175 g mąki np. chlebowej, może być taka wysoko glutenowa
* 250 g mąki pszennej razowej
* 250 g grubo mielonej mąki żytniej –chodzi czyli o z pełnego przemiału , razowa
15 g cukru
* 8 g drożdży instant ( ja dałam 7g, bo tyle maja drożdże w Polsce najczęściej dostępne w jednej torebce)
* 15 g soli
* 150 g dojrzałego zakwasu - hydracja 100%- tu u Tatter jest to wyjaśnione
* 100 g niesolonego masła, pokrojonego w 1 cm kostkę i pozostawionego do zmiękczenia
* 525 g wody

Wykonanie:

1. Na suchej patelni i średnim ogniu prażyć pestki dyni ciągle mieszając, do momentu aż zaczną podskakiwać. Przełożyć je na talerz i odstawić aby całkowicie wystygły
2. Połączyć wszystkie składniki z wyjątkiem dyni w misce.. Wymieszać z grubsza ręką.
3. Wyłożyć ciastko na blat wysypany mąką i zagniatać rękoma około 10 minut, aż otrzymamy ciasto o średnio rozwiniętym glutenie. Pod koniec wyrabiania dodać pestki dyni. Zagnieść, aż równomiernie rozłożą się w cieście.
4. Umieścić chleb w natłuszczonym pojemniku np. misce. Przykryć i umieścić w lodówce na 2,5 godziny, po tym czasie powinno zwiększyć objętość dwukrotnie.
5. Lekko natłuścić dwie blaszki i wyłożyć papierem..
6. Wyłożyć ciasto na blat lekko oprószony mąką. Podzielić na dwie części, uformować bochenki i umieścić w blaszkach.
7. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę i 50* minut, do momentu aż chleby wyrosną do brzegu foremki i zrobić test palca.
8. W międzyczasie rozgrzać piekarnik do 190 stopni C.
9. Przed samym pieczeniem naciąć bochenki, trzymając ostrze prostopadle do ciasta.
10. Piec przez pierwsze 8 minut z parą i przez następne 37 minut bez pary.**
11. Wyciągnąć bochenki z foremek i ostudzić na drucianej siateczce.
*-ja już go piekłam i mój bochenki potrzebowały mniej czasu, wystarczyło im 1 godzina i 30 minut
** ja musiałam piec ok. 10 minut dłużej
Zapraszam


Dziękuję Alu za bardzo ciekawy przepis!

01.10.2009

Mufinki kokosowo-śliwkowe.



Pachnie dzisiaj u mnie...oj pachnie!
Kokosowy zapach mufinek juz od rana wypelnil dom...a niedlugo po nim rozgoscil się we wszystkich kątach, zapach chlebka z dynią, który zaproponowala Alicja do upieczenia w ubiegly weekend (podobno lepiej późno niż wcale).
O chlebku napiszę jutro, wlasnie stygnie...a o mufinkach (po których juz nie ma sladu!) już dzisiaj. Delikatne i aromatyczne ciasto z kokosem, w srodku pyszna, wilgotna i slodka 'węgierka'...polecam!




MUFINKI KOKOSOWO-SLIWKOWE
/skladniki na 12 babeczek/

1,5 szkl. mąki pszennej
3/4 szkl. wiórków kokosowych
1/2 szkl. cukru
3/4 szkl. mleka
2 jajka
1/2 szkl. oleju slonecznikowego
2 plaskie lyżeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy

6 sliwek 'węgierek'

Sliwki umyc, przeciąc nozem wzdluż, wyjąc pestki i podzielic na polówki.
W misce rozbeltac jajka, wlac mleko i olej i wymieszac. W drugiej misce wymieszac: mąkę z proszkiem do pieczenia, wiórkami kokosowymi, cukrem i cukrem waniliowym.
Do mieszaniny jajecznej wsypac suche skladniki i polączyc lyżka, niezbyt dlugo i niezbyt dokladnie. Formę na mufinki posmarowac maslem lub wylożyc papilotkami. Nakladac lyżką ciasto do polowy wglębienia, do kazdego wlozyc polówkę sliwki skórką do dolu i przykryc resztą ciasta.
Piec w nagrzanym do 180stC piekarniku okolo 25-30 minut, do zrumienienia (najlepiej sprawdzic patyczkiem). Wyjąc na kratkę i ostudzic, ale najlepsze jeszcze cieple!
Smacznego!




Printfriendly