10.02.2010

Brytyjskie ciasto świąteczne czyli 'Christmas Cake'...i dlaczego dopiero w lutym.




No właśnie, już połowa lutego a u mnie Świąteczne Ciasto, dokładnie brytyjskie Christmas Cake:).
Zabrałam się za nie dość późno, tzn. mniej więcej na dwa tygodnie przed świętami. A wiadomo, że należy do tych 'leżakujących', które wymagają odpowiednio dużo czasu (ok. 5-6 tygodni) aby 'dojrzeć' i nabrać właściwego mu smaku i aromatu... no właśnie, aromatu! To bardzo aromatyczne ciasto, dzięki alkoholowi (u mnie: rum) i niesamowitej ilości bakalii. Nie przypomina naszego poczciwego keksa, ma bardziej zwartą konsystencję (zero puszystości), a bakalie smakują bardzo rumowo...już po zjedzeniu jednego kawałka jesteśmy nasyceni...





Po upieczeniu i wystudzeniu, nasączyłam rumem i zapakowałam odpowiednio szczelnie i odłożyłam do spiżarni aby się 'przegryzło'. Po tygodniu znowu napoiłam spragniony placek, zawinęłam w paczuszkę i znowu odłożyłam w zimne miejsce...nastały Święta, pomyślałam że ciast mamy pod dostatkiem, postanowiłam więc że osłodzi nam Nowy Rok. Ale upiekłam tort czekoladowo-orzechowy i znowu moje leżakujące ciasto pozostało nadal 'dziewicze'. Wtedy postanowiłam że urodziny Tomka (akurat 6 tygodni dojrzewania) będą wystarczająco doniosłą okazją by wreszcie spróbować tego brytyjskiego specjału. I wstyd się przyznać ale...zapomniałam o nim :)
W międzyczasie piekłam różne ciasta, zawsze kiedy przypominałam sobie o moim Christmas Cake było jakieś ciasto na stole. I tak do minionego weekendu...córka mnie pyta - Mamo a co z tym ciastem w spiżarce? Czy my je kiedyś wreszcie zjemy?....:)))
Doczekało się 'biedactwo' degustacji po 8-miu tygodniach! Myślę że mu to nie zaszkodziło, przeszło aromatem rumu, bakalie są mięciutkie i aromatyczne a ciasto lekko wilgotne od alkoholu.
Przyznam że jednak wolę polskie keksy...choć to bardzo oryginalne i smaczne ciasto. Polecam!







CHRISTMAS CAKE

Składniki (na foremkę 23-24 cm):

* 700 g sułtanek
* 350 g rodzynek
* 210 g orzechów laskowych posiekanych
* 150 g kandyzowanych skórek cytrusowych
* 120 ml brandy/rumu
* 210 g miękkiego masła
* 200 g brązowego cukru
* 1 łyżeczka otartej skórki pomarańczowej
* 1 łyżeczka otartej skórki cytrynowej
* 4 duże jajka
* 2 łyżki marmolady (u mnie z czarnej porzeczki)
* 1 łyżeczka esencji migdałowej
* 350 g mąki
* 1 łyżeczka przypraw korzennych
* 1/4 łyżeczki cynamonu,
* 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej,
* 1/4 łyżeczki soli

Wszystkie bakalie umieścić w misce, zalać rumem lub brendy, przykryć i zostawić do nasączenia na noc.
Następnego dnia utrzeć cukier z miękkim masłem (najlepiej mikserem), dodać starte skórki, przez cały czas ucierając dodawać po jednym jajku, następnie marmoladę, następnie na przemian mąkę zmieszaną z przyprawami i solą oraz namoczone bakalie. Na koniec dodać esencję migdałową.

Całość wymieszać, przełożyć do przygotowanej foremki wyłożonej papierem do pieczenia.
Ciasto pieczemy 3-3,5 godz. w 150 st. Po 3 godz można sprawdzić patyczkiem, czy jest wypieczone w środku. Po upieczeniu od razu ciasto zlewamy po wierzchu paroma dodatkowymi łyżkami np. rumu i natychmiast owijamy folią aluminiową. Wilgoć ciasta musi pozostać w środku.

Gdy całkowicie ostygnie, zawijamy je dodatkowo w papier i folię i umieszczamy np. w szczelnym pojemniku, lub w foliowej torbie (zawijając brzegi pod spód) na czas leżakowania. Można co jakiś czas podlać alkoholem, ja to robiłam trzykrotnie w odstępach tygodniowych.








15 komentarzy:

  1. wooow ale wypasione ciasto! cudownie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje, juz po jednym kawalku takiego ciasta mozna sie czuc niezle najedzonym ;)

    Kass, a Ty pieczesz te wspanialosci tylko dla rodziny? Czy jednak tez dla siebie? Bo przyznaje, ze mnie nie jest latwo piec slodkosci gdy sama nie moge ich skosztowac... ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku nie mogłabym przejść obojętnie obok takich pyszności! Pora upieczenia nie jest ważna, a w połowie lutego smakuje pewnie jeszcze lepiej niż w okresie świątecznym ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, mój ulubieniec! Ja już za nim tęsknię...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda niesamowicie! Życzę smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Viri dziękuję!

    Beo niestety próbuje, staram się ograniczyć do minimum ale jednak...jestem łasuch i nie jest łatwo odmówić sobie choćby skosztowania.

    Atinko masz rację, w lutym mozna się nim delektowac a nie jak w okresie świąt kiedy ciast było wszelkiej maści pod dostatkiem.

    Ptasiu zapraszam na ciasto!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kass, to może wolisz coś pośredniego między naszym keksem a angielskim świątecznym, czyli - Dundee cake?
    Ja mam do niego słabość:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i przypomniałaś mi o keksie... Zrobię na sobotę, akurat jedziemy w gości, będzie jak znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy wytrzymałabym tak długo wiedząc, ze ono gdzieś leżakuje :) Przyznaję, ze wygląda niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. An-no chyba jednak poprzestanę na keksie tradycyjnym...

    Mafilko cieszę się że się czasem na coś przydaję:)

    Kasiu, gdyby nie moja córka może jeszcze by tam w zimnie leżakowało...

    OdpowiedzUsuń
  12. O wow! Jest świetne! Mega bakaliowe, wypasione. Bardzo mi się podoba :))

    OdpowiedzUsuń
  13. No ładnie :)
    Człowiek czeka na wiosnę a Ty tu taki ciastem po oczach :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawa historia ciasta;-) Do mnie tego typu ciężkie ciasto nie przemawia zbyt zachęcająco, zostawmy je Anglikom;-) Kass, te zimowe zdjęcia pod każdym przepisem to dowód na to, ze dzielnie zbijasz kalorie na spacerkach?;-)

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly