14.08.2010

Nie samym jedzeniem...




Te zwierzaki mają swój dom...







Tak właśnie sobie dumam (czasem mi się to zdarza:)), że moje psy i koty...i te 'niemoje', co to mam na utrzymaniu - mają szczęście, bo mają czułe ręce do głaskania (nawet kilka par rąk), mają jedzenie na czas, mają ciepły kąt, opiekę weterynaryjną w razie potrzeby, mają mnie, mają nas!





Kiedy odwiedzam (przyznam że już nałogowo:)  czarodziejski Dom Tymianka, gdzie mieszkają przesympatyczne zwierzaki i ich kochający Opiekunowie, Dom pod którego skrzydłami znajdują schronienie coraz to inne - porzucone, samotne, nieszczęśliwe , często schorowane zwierzaki - to nie mogę nie myśleć o losie tych stworzeń... Ori zawiadująca całym gospodarstwem - i tym wirtualnym i tym realnym - to wrażliwa, pełna miłości, wiary i poświęcenia osoba!  Nie znam drugiej takiej, z całym szacunkiem dla innych wspaniałych i wrażliwych osób, które spotykam w świecie wirtualnym i tych których znam z działalności na rzecz zwierząt w swoim otoczeniu... Nie może jednak przygarnąć wszystkich porzuconych i niechcianych zwierzaków... bo miłością i troską nie można nakarmić kolejnego psa lub kota.....
A wystarczy że znajdzie się człowiek, który jak my kocha zwierzaki i przygarnie 'czterołapne nieszczęście' pod swój dach,  psiaka lub kociaka...trzeba tak niewiele, a jednocześnie tak dużo!  Koszt utrzymania zwierzaka nie jest wysoki, a jeśli do tego doda czułe i troskliwe serce, to nic więcej nie potrzeba... ale utrzymanie kilku czy kilkudziesięciu dodatkowych zwierzaków, to już dla Ori zbyt wiele... i tak boryka się z problemami dnia codziennego - karmienie, leczenie, opłata zaprzyjaźnionego hoteliku dla zwierząt - przytulanie i głaskanie jest najtańsze...

Potrzebne są domy dla psiaków, rozejrzyjmy się wśród znajomych - może znajdzie się gdzieś kącik na psie legowisko, tak niewiele zajmuje miejsca w mieszkaniu - w zamian odda nam to co ma najcenniejsze - swoje serce... Pomóżmy Ori  szukać domu dla zwierzaków!





11 komentarzy:

  1. niestety smutne jest to ze ludzie biora zwierzeta pod swoj dom a potem porzucaja jak mi przeszkadza,to piekne z ori stony ze sie tak przejmuje ich losami,ale jak dlugo da rade???ludzi chyba nalezaloby uswiadamiac co znaczy brac odpowiedzialnosc za zwierze

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację uswiadamiać! uczmy dzieci odpowiedzialności, nie kupujmy kociaka lub psiaka na Mikołaja a jak się znudzą to sio...trzeba zacząć edukację od najmłodszych, tak uważam...oczywiście dorośli odpowiadają za to co dzieje się ze zwierzętami teraz, ale też uczą dzieci postawy życiowej...nauczmy dzieci miłości do świata!!!
    Miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  3. Obrzydliwość ludzi wychodzi na wierzch właśnie w okresie wakacyjnym. Nie raz spotkałam się z osobami, które opowiadały, że w nocy ktoś podrzucił im zwierzę. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak oni, ci, którzy przygarną pod swój dach jakąś przybłędę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kass, chciałam na moim blogu umieścić baner z boku, po prawej stronie, jak u Ciebie, ale - kurczę! - nie udaje mi się. Jakiegoś zaćmienia chyba dostałam albo co...
    Potrafisz mi pomóc?

    OdpowiedzUsuń
  5. taa, smutna rzeczywistośc. ludzie chyba nadal nie rozumieją, że zwierzak to nie maskotka, lecz żywe stworzenia! ech. to podłe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu wysłałam maila...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana Kass, zajrzałam, jak zwykle, żeby wywąchać;-) kolejne cudowne ciasto, a tu taka niespodzianka! Bardzo dziekuję:-))
    Gabryś jest po prostu słoneczkiem, nie psem i będzie dla opiekunow samą radością. I każdy z moich Podopiecznych także... I setki tysięcy psów czekających w schroniskach. Gorąco pozdrawiam i przekazuję bukiet głaskow dla Twoich zwierzatek

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się z tego tematu, bo w grupie siła :)) Im więcej nas będzie pisać o Domu Tymianka, tym (może?) łatwiej i szybciej znajdą domki podopieczni Ori (i nie tylko ;))
    Każda forma pomocy jest dobra i w ten sposób zachęcam innych. Gadam o wyższości hotelików i domów tymczasowych, niucham i namierzam potencjalnych darczyńców, wyszukuję Przyjaciół Zwierząt.
    I wiem jedno: to wszystko za mało!

    Dziękuję ogromnie Kass :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Do mnie koty trafiają z tzw podrzutu - ot po prostu ktoś wrzuca beztrosko przez płot i już.
    Nauczona przez moją Babcię wiem, że takie zwierzęta przynoszą szczęście. Bo przybłędy, czy też podrzutki wyczuwają, że w domu nie będzie biedy i niedostatku i dlatego nas wybierają :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniale ,że napisałaś o Domu Tymianka:) Im nas więcej tym większa szansa na kolejne adopcje. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze że też na świecie ludzie wrażliwi, wiem że blogujące dziewczyny to wyjątkowe osoby...nie raz się przekonałam o tym...dziękuję że jesteście i że myslimy podobnie, wierzę że w grupie zdziałamy więcej!

    Pozdrawiam Wszystkich!

    OdpowiedzUsuń

Printfriendly