29.04.2012

ABC pieczenia chleba w garnku żeliwnym



Otrzymuję sporo listów z prośbami o różnego typu porady dotyczące pieczenia chleba w garnku żeliwnym.  Postanowiłam  poświęcić temu tematowi osobny post.
Nie jestem w tym względzie żadnym guru, ale mam już jakieś doświadczenie.  Chleb piekę od kilku lat, jeśli pomogę  komuś lub zachęcę do upieczenia pysznego i naprawdę nietrudnego chleba to będzie to mój mały sukces.
Autorem metody jest Jim Lahey , który niegdyś zamieścił w 'New York Times' przepis na taki właśnie chleb, czym wywołał niemałe zamieszanie.
Pan Lahey to charyzmatyczny piekarz, właściciel 'Sullivan Street Bakery', autor książki 'My bread'.
Sławny 'no knead bread' - to po naszemu 'chleb bez wyrabiania'.
Hasło głoszone przez Jima Lahey'a - nie wyrabiaj ! - sprawia, że nawet zupełnie nieweprawni w pieczeniu chleba mają ochotę go upiec.
Jak wiadomo wszystkim, którzy co nieco wiedzą o pieczeniu, metoda tradycyjna wymaga pewnej wiedzy, czasu i cierpliwości.  Poza tym zawsze istnieje ryzyko niepowodzenia. Albo zakwas niezbyt dziarski, albo zimno w domu i rośnie bardzo leniwie, albo... itp itd.
Nie znam nikogo, komu chleb zawsze wychodzi dobrze. Myślę, że każdy zalicza w swej 'karierze' piekarniczej jakąś mniejszą lub większą wpadkę lub niepowodzenie.




Miło jest mieć pewność, że chleb upiecze się ładnie przy minimalnym wkładzie  pracy. Bardzo komfortowa sytuacja, nie uważacie? :)
Warunkiem podstawowym jest posiadanie dobrego, żeliwnego garnka z pokrywką.
Wnętrze takiego naczynia to taki mini piec chlebowy.
Próbowałam piec w różnych innych garnkach: emaliowanych, ze szkła żaroodpornego, glinianych - stwierdzam jednak że, najlepsze efekty uzyskuje się piekąc w garnku żeliwnym.  Odpowiedni będzie każdy żeliwny garnek - szkliwiony lub nie - nadający się do używania w piekarniku (trzeba zwrócić uwagę na uchwyty, które nie mogą mieć osłon z tworzyw).  Doskonale sprawdzi się np żeliwna brytfanna do pieczenia mięs, którą za niewielkie pieniądze można kupić na pchlim targu.



W metodzie 'garnkowej' obowiązują następujące etapy:
1)  Odmierzenie składników
2)  Wymieszanie
3)  Fermentacja ciasta 12-18 godzin
4)  Uformowanie bochenka i nagrzanie piekarnika z garnkiem
5)  Pieczenie

ad 1 i 2)  Pierwsze dwa etapy nie przysparzają nikomu kłopotów ani nie zabierają czasu
ad 3)  Odstawiamy miskę z ciastem w temperaturze pokojowej i zapominamy o nim na kilkanaście godzin - czas zrobi za nas całą robotę :)
ad 4)  Po wyłożeniu ciasta na omączoną stolnicę, 'formujemy' bochenek zagarniając szeroką łopatką , i przykrywamy ściereczką do ponownego wyrośnięcia, w tym czasie nagrzewając piekarnik.

Piekarnik z garnkiem porządnie nagrzewamy, ja robię to przez co najmniej  45 - 60 minut w temperaturze 220-250 st C.  
To bardzo ważny etap, odpowiednio długie i mocne nagrzewanie garnka razem z pokrywką sprawi że chleb wystrzeli do góry i ładnie się upiecze. Poza tym ciasto włożone do naczynia nie przywrze do niego a po upieczeniu będzie można chleb z niego bez kłopotu wyjąć.  Jeśli mamy obawy, że ciasto przyklei się do garnka, możemy zastosować jedno z dwu zabezpieczeń: 
 - przed włożeniem chleba wysypać dno otrębami lub semoliną
- bochenek do drugiego rośnięcia umieszczamy w koszyku wyłożonym papierem do pieczenia i razem z nim przekładamy potem do garnka
Wypróbowałam obie metody, zapewniam, że są niezawodne.

ad 5) No to pieczemy! Ostrożnie wyjmujemy garnek (pamiętając o ochronie dłoni rękawicami), zdejmujemy pokrywkę, przenosimy czyli wrzucamy chleb , przykrywamy i wstawiamy do piekarnika.  Pieczemy ok 30-35 minut, zdejmujemy pokrywkę i dopiekamy ok 20-35 minut (zależnie od rodzaju chleba i jego gramatury, ja piekę zazwyczaj z 800g mąki w 5 litrowym garnku).
Mniejsze chleby pieczemy krócej lub gdy nie lubimy mocno wypieczonych też skracamy czas dopiekania bez pokrywki.

Warto wiedzieć:
Metodą Jima Lahey'a  można piec chleby na drożdżach lub na zakwasie z dodatkiem drożdży lub tylko zakwasie.  Można użyć każdą mąkę: pszenną, żytnią, orkiszową, gryczaną, kukurydzianą.   Dobrze sprawdza się dodatek ziaren, orzechów, suszonych owoców, sera.



Zalety pieczenia chleba w garnku żeliwnym:
Chleby pieczone tą metodą mają lekko wilgotne wnętrze i wypieczoną, chrupiącą skórkę.
Nawet te najprostsze zachowują świeżość przez kilka dni.
Nie bez znaczenia jest fakt, że piecze się bezstresowo.  
Bochenki wychodzą bardzo urodziwe, rustykalne, wręcz pokazowe... no i bardzo smaczne.
Same plusy, póki co wad nie zauważyłam.

Konserwacja garnka:
Garnka do pieczenia chleba nie należy myć.  Podobnie jak postępujemy z formami do wypieku chleba.  Po upieczeniu wycieram garnek ręcznikiem papierowym lub miękką szmatką, wymiatając resztki mąki.  Jeżeli jednak coś przyklei i się do brzegów, najlepiej zeskrobać resztki drewnianym nożykiem.  To spowoduje utworzenie się wewnątrz naczynia powłoki, która ułatwia pieczenie i wyjmowanie gotowego bochenka.
Jeżeli garnek służy nam również do innych celów - gotowanie, pieczenie, duszenie - to przed użyciem należy go bardzo dokładnie wymyć i osuszyć. 
Nie należy niczym garnka smarować przed pieczeniem chleba!
Jedynie wysypanie dna mąką czy otrębami jest dopuszczalne (o czym pisałam powyżej), chleb wyskoczy bez problemu a sam garnek nie powinien się nim 'ubrudzić'.  Po ostudzeniu usunąć resztki i omieść szmatką lub ręcznikiem papierowym.

I to by było na tyle.


TUTAJ znajdziecie przepisy na moje chleby pieczone metodą garnkową.
Zachęcam do pieczenia własnego, pysznego chleba.

Miłego odpoczynku życzę wszystkim weekendowiczom:)



28.04.2012

Z płatkami owsianymi i słonecznikiem



Kolejny chleb,  którym nie mogę się nie pochwalić:)  Jeśli upiekę  smaczny, to zaraz pędzę do Was,  w końcu niech ktoś inny też ma dobry chleb na śniadanie.  Czemu mamy godzić się na miernotę sklepową i jeść coś, co nam po prostu nie smakuje... ja bojkotuję i chleba już nie kupuję.
Bo kto zacznie pieczenie chleba , ten sam wie najlepiej że odwrotu już nie ma:)

Pieczony w żeliwnym garnku, łatwy i bardzo smaczny.
Tym razem dodałam płatki owsiane i słonecznik.  Wypiek pasujący do wszystkiego, lekko wilgotny,  z mocno chrupiącą skórką, utrzymuje świeżość przez kilka dni.  Polecam !



CHLEB PSZENNY NA ZAKWASIE ZE SŁONECZNIKIEM I PŁATKAMI OWSIANYMI

/bochen pieczony w 5l garnku żeliwnym/***

*  600g mąki pszennej chlebowej - 850, 750, 650
*  3 łyżki zakwasu żytniego
*  3/4 szkl płatków owsianych górskich
*  3/4 szkl pestek słonecznika
*  1 i 3/4 łyżeczki soli
*  1 łyzeczka cukru
*  10g świeżych drożdży
*  ok 550 g wody

Wymieszać wszystkie składniki w większej misce, przykryć folią i pozostawić na 10-12 godz w temperaturze  pokojowej.

Następnie wyłożyć ciasto na suto posypaną mąką stolnicę.
Zgarniając szeroką skrobką ciasto do środka, uformować okrągły bochenek.  Oprószyć mąką i przykryć ściereczką na 60 minut.
W tym czasie nagrzać piekarnik z żeliwnym garnkiem do 210stC.

Wyjąć ostrożnie garnek, zdjąć pokrywkę i przełożyć do niego ciasto.  Po czym przykryć pokrywką i wstawić na 35 minut do piekarnika.  Zdjąć pokrywkę i dopiec przez 30-35 minut.
Wyjąć na kratkę i ostudzić.
 Smacznego!

***Nie próbowałam go piec w foremce, więc nie wiem czy jest równie dobry... ale na pewno wcześniej czy później upiekę go w keksówce i wówczas podzielę się doznaniami:)




 *

Jeszcze trochę tulipanowych i wiśniowych baletnic:)










26.04.2012

Crumble jabłkowo-gruszkowe wg Sophie Dahl



Coś bardzo smacznego, zarazem nietrudne do wykonania.  Crumble to nic innego jak owoce przykryte kruszonką i zapieczone w piekarniku.   Pasują tu prawie wszystkie owoce a zwłaszcza jagodowe oraz rabarbar, jabłka, gruszki...itd  
Deser nie wymaga żadnych umiejętności kulinarnych, nic tu nie wyrasta, więc i o zakalec trudno:)  Jeśli kruszonkę przygotuje się wcześniej, to wystarczy pokroić owoce (lub przebrać) , posypać ciastem kruchym i wstawić do upieczenia.  
Najbardziej crumble smakuje mi na ciepło.... z gałką lodów waniliowych lub kleksem bitej śmietany to już poezja:). 
Jednak po ostudzeniu jest równie smaczne, polecam na długi weekend majowy jako dopełnienie grillowego szaleństwa:)))




Przepis na kruszonkę pochodzi z książki  'Apetyczna panna Dahl'  i jest oczywiście autorstwa Sophie Dahl.   Kruszonka jest po prostu pyszna!
W oryginale crumble jest z rabarbarem, u mnie z jabłkami i gruszkami.  
Świetnie smakować będzie z truskawkami, jagodami, jeżynami, agrestem, morelami... wszystko przed nami!  Gorąco polecam!



CRUMBLE  /wg SOPHIE DAHL/

*  115g mąki
*  50g płatków owsianych
*  100g masła
*  50g brązowego cukru
*  500g owoców- u mnie jabłka i gruszki

*  cynamon, żurawina suszona 
*  posiekane migdały na wierzch

Mieszamy mąkę, płatki, masło - najlepiej dłońmi, na końcu dodajemy cukier.  Zlepiamy ciasto w kulę, owijamy w folię spożywczą i wkładamy na 30 minut (można dłużej) do lodówki. 

Piekarnik nagrzewamy do 190stC.

Jabłka i gruszki obieramy, kroimy w kostkę lub plasterki. 
Naczynie żaroodporne  (albo mniejsze kokilki do zapiekania) smarujemy masłem.  Na dno można pokruszyć kilka kruchych ciastek.  
Układamy owoce i posypujemy cynamonem (niekoniecznie).  Kruszonką przykrywamy owoce i posypujemy  posiekanymi migdałami. 

Wstawiamy do upieczenia na 40 minut, aż kruszonka się zrumieni. 
Podajemy z lodami lub bitą śmietaną.
Smacznego!  



*

Wiosenny Wrocław















21.04.2012

Wiosna, więc i chleb wiosenny




Kwitną moje ulubione kwiaty czyli tulipany.
Pojawiły się niezapominajki, zakwitły drzewa brzoskwiń, czereśni, wiśni, gruszy...




W ciągu jednej nocy pojawiły się liście na kasztanowcach!  Jeszcze wczoraj szare, dzisiaj już zielone! 
Lada chwila trzeba będzie trawnik kosić:) 




Jak to wpływa na mnie pozytywnie :)... zapominam o bolącym kręgosłupie i w ogród! 
Wyrychtowałam  rower,  schowałam  kurtki zimowe...  mam nadzieję że już tak zostanie:)
Jeszcze gdyby było trochę cieplej, to byłaby już pełnia szczęścia!




Chleb dostosowałam do pory roku, dodałam więc wiosenny szczypiorek i świeży jogurt grecki.  Pierwotnie miałam go upiec w formie keksowej, stwierdziłam jednak, że w żeliwnym garnku na pewno upiecze się  ładniej... i miałam rację:)
Polubiłam pieczenie w garnku do tego stopnia, że często mając zupełnie inne plany, po chwili zastanowienia, szybko wkładam garnek do piekarnika i ... to już chyba nałóg!






CHLEB ZE SZCZYPIORKIEM I JOGURTEM 

/bochen pieczony w 5l garnku lub 2 mniejsze pieczone w keksówkach/

wieczorem przygotować bigę - zaczyn drożdżowy:
*  300g mąki pszennej chlebowej
*  250g wody
*  10g świeżych drożdży

Wymieszać  składniki w misce, przykryć folią, pozostawić na blacie kuchennym na 10-12 godzin.

rano do miski z zaczynem dodać:
*  400g maki pszennej chlebowej
*  200g jogurtu greckiego
*  1 i 2/3 łyżeczki soli morskiej 
*  1 łyżeczka cukru
*  1 łyżka oliwy z oliwek
*  3 kopiate łyżki otrąb żytnich
*  ok 130g wody
*  3 kopiate łyżki posiekanego szczypiorku (można mniej lub więcej - wg uznania)

Wszystko wyrobić przez ok 5 minut.  Miskę przykryć i pozostawić na 2 godziny aż ciasto podwoi objętość.   Po godzinie włączyć piekarnik z garnkiem nastawiony na 200stC.
Po tym czasie wyjąć ostrożnie garnek, zdjąć pokrywkę i oprószyć dno garnka mąką.  Przełożyć ciasto do garnka.  Zrobić to łopatką, przekładając ciasto na środek naczynia. Oprószyć wierzch mąką i przykryć pokrywką po czym umieścić garnek w piekarniku.  Piec przez 30 minut, zdjąć pokrywkę i dopiec 30-35 minut.  Wyjąć na kratkę i ostudzić.

Jeśli pieczemy w formach keksowych, to ciasto po wyrośnięciu przełożyć do wysmarowanych i wysypanych otrębami keksówek.  Nagrzać piekarnik do 200stC, w tym czasie chlebki się 'napuszą'.
Wstawić do upieczenia na 20 minut, po czym obniżyć temperaturę do 190stC i dopiekać ok 30-35 minut.  Chlebki powinny się zrumienić i lekko odchodzić od brzegów formy.

Chleb doskonały do twarogu, serów, jajek, wędlin, ryb, sałatek.
Polecam!






20.04.2012

Łazanki z kapustą




To nie jest danie w żadnym razie wiosenne, jednak nawet na wiosnę smakuje dobrze:)
Każdy ma pewno swój przepis na łazanki. Jedni robią z kapusty kiszonej, inni ze słodkiej,  czasem z pieczarkami, innym razem z boczkiem lub mięsem albo po prostu z kiełbasą.   Tyle wersji ile kucharek.  Nigdy nie szukałam przepisu na to danie bo uważam, że sposób w jaki je przygotowujemy zależy od smaków, które wynieśliśmy ze swoich domów rodzinnych.  Ogólnie wiadomo, że trzeba ugotować kapustę, oddzielnie makaron, dodać co tam trzeba, doprawić i podpiec wszystko razem... jaka to filozofia?  żadna!  U mnie w domu robiono z kapusty słodkiej, z dodatkiem gotowanej wołowiny.  Takie łazanki  gotowała moja Mama.  Ja też takie robię, ale czasem przygotowuję wersję zupełnie odmienną i o niej dzisiaj będzie mowa.

Te łazanki są z kapustą kiszoną, z dodatkiem pieczarek, dużej ilości cebuli i dobrze doprawione. I chyba jednak wolę tą wersję, może dlatego, że lubię wyraziste dania.
Jeśli jeszcze znajdzie się ktoś, kto nie jadł tej klasycznej polskiej potrawy, to zapraszam na łazanki z kapustą kiszoną.  Polecam!

Podaję ilości zadowalające pułk wojska... lub moja rodzinę :)

ŁAZANKI Z KAPUSTĄ

*  1 kg kapusty kiszonej
*  1/2 małej główki kapusty słodkiej
*   6 cebul
*  50 dag pieczarek
*  olej roślinny, smalec albo tłuszczu z gęsi lub kaczki (po upieczeniu ptaka zlać wytopiony tłuszcz do słoika i przechowywać w lodówce - świetny do bigosu, kapusty wszelakiej, do łazanek, podpiekania mięsa,  zapiekanek itd)
*  2 łyżki masła
*  sól, kminek, pieprz, suszone liście selera, sos sojowy, kolendra...
*  paczka makaronu 'łazanki'
*  pęczek natki pietruszki

Kapustę kiszoną poszatkować, jeśli zbyt kwaśna przepłukać wodą, odcisnąć z nadmiaru soku.  Przełożyć do garnka, zalać szklanką wody, wsypać łyżkę lekko zmiażdżonego kminku i 1 posiekaną cebulę i ugotować aż będzie lekko miękka ale nie rozpadająca się.   
Kapustę słodką posiekać, dodać łyżkę sproszkowanego selera, 1 cebulę posiekaną i ugotować również 'al dente'.

W oddzielnym garnku ugotować paczkę makaronu z łyżeczką soli. 

Resztę cebul obrać posiekać i podsmażyć. 
Pieczarki umyć, osuszyć i pokroić w plasterki.  Wrzucić do cebuli i podsmażyć razem.

Do dużego garnka (5-6l)  wlać na dno kilka łyżek oleju roślinnego, wrzucić obie kapusty - odsączając z nadmiaru płynów.  Dodać łazanki, podsmażoną cebulę z pieczarkami, masło i wymieszać.  Doprawić  wg uznania (nie żałować pieprzu!), dosypać posiekaną natkę.  Podgrzewać  na małym ogniu , ciągle mieszając przez kilkanaście minut.  Można też przełożyć do naczynia żaroodpornego, na wierzchu ułożyć wiórki masła i zapiec w piekarniku (jeśli musimy dołożyć koniecznie jakiś mięsny akcent, to proponuję na wierzchu ułożyć kilka naciętych kiełbasek).
Podawać na obiad lub ciepłą kolację.
Smacznego!




*   

Tarda...tulipany...Norka









18.04.2012

Sernik, który mnie zachwycił



Muszę koniecznie napisać o tym serniku!
To drugi z moich ulubionych,  zaraz po Serniku świątecznym.  Ma on bardzo istotną dla mnie zaletę - nie pęka i  nie opada!  Widziałam nieraz na  innych blogach piękne serniki, gładziutkie, bez skazy.  Moje niestety najczęściej pękają...i opadają:( 




Po upieczeniu tego sernika dokonałam odkrycia!   Zupełnie nie wiem, dlaczego wcześniej na to nie wpadłam?  ...bo przecież kiedyś, dawno, dawno temu, moja Mama mówiła, że nie należy być zbyt gorliwym  piekąc serniki:), a mianowicie, że w miksowaniu czy ucieraniu potrzebny jest umiar ! (niby nic nowego:)).  Oznacza to, że zbyt długie ubijanie lub ucieranie uczyni ciasto bardziej delikatnym i puszystym, co później może (u mnie zawsze!) obrócić się przeciwko nam i skutkować za mocnym napuszeniem a w konsekwencji wyrastaniem i opadaniem sernika.  
Co więc robić , żeby sernik był w miarę płaski, nie pękał, po upieczeniu wciąż cieszył nas gładką i równą powierzchnią? 
A sposób jest banalny,  po prostu nie ubija się piany z białek (którą na końcu miesza się z  masą serową) tylko całe jajka miksuje  z masą.  Ciasto serowe jest mniej puszyste, nie rośnie tak mocno  - więc i  zbytnio nie opada:)  Nie oznacza to wcale, że sernik jest ciężki lub zbity.
Ma wszystkie pożądane cechy dobrego sernika.   Jeśli ktoś ma podobne problemy z sernikami, to niech spróbuje upiec ten.   Mnie on zachwycił i wyglądem i smakiem, a wierzcie mi - upiekłam już ich całkiem sporo.
Sernik  nie jest zbyt słodki, przyjemnie kremowy a brzoskwinie dodają mu zwiewności. 
Polecam!


SERNIK Z BRZOSKWINIAMI
/forma 25x38cm/

kruchy spód:
*  2 szkl mąki pszennej
*  150g masła
*  1/2 szkl cukru
*  1 jajko
*  1/2 łyżeczki soli
*  1-2 łyzki zimnej wody (jeśli potrzeba)

Zagnieść kruche ciasto, zawinąć w folię i schować na 30 minut do lodówki.

masa serowa:
*  1,5 kg sera twarogowego
*  200g masła
*  1 szkl cukru pudru
*  6 jaj
*  1 budyń waniliowy - proszek
*  150g śmietanki 30%
*  puszka brzoskwiń - odsączona i osuszona ręcznikiem papierowym
*  1/2 szkl żurawiny suszonej
*  1/2 szkl skórki pomarańczowej kandyzowanej

Dno formy wyłożyć papierem do pieczenia.  Ciasto rozwałkować i wyłożyć nim dno i boki formy.
Piekarnik nagrzać do 200stC i podpiec ciasto aż się zrumieni - ok 20 minut.

Ser zmielić w maszynce, używając sitka do maku.
Do miski miksera wrzucić miękkie masło, dosypać cukier i utrzeć.  Potem dodawać partiami : ser, całe jajka, budyń i na końcu bakalie.  Śmietanę ubić, wyłożyć na ser i delikatnie wymieszać łyżką z masą serową.

Na podpieczonym spodzie ułożyć kawałki brzoskwiń (połówki podzielić na 4-5 części).  Wylać masę serową, rozprowadzając łopatką tak, aby wypełniła dokładnie przestrzenie między owocami.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180stC na 45- 60 minut.  Wierzch powinien się zrumienić.  Po wyłączeniu piekarnika pozostawić ciasto przez kilkanaście minut w środku, uchylając drzwiczki.
 Wystudzić, można posypać cukrem pudrem lub polać czekoladą albo lukrem.
Smacznego!



*


Za oknem zaczyna być pięknie,  wszystko budzi się do życia...









 







...oprócz Pyszczka:)






13.04.2012

Chleb z pestkami dyni i żurawiną




Wiosna to cudowny czas, nastrajający pozytywnie, jak żadna inna pora roku.  Codziennie wyższa trawa, nowe listki, paki kwiatów , których wczoraj jeszcze nie było... coś niesamowitego,  po prostu jest CUDOWNIE!  Skoro już dzisiaj tak mnie rozpiera radość życia, to strach pomyśleć co będzie w maju... może jakiś skok na bungee?




Kolejny chleb pieczony w garnku żeliwnym, ale upieczony w keksówce też jest bardzo smaczny. 
Ma mocno chrupiącą skórkę i wilgotne wnętrze, zawinięty w papier zachowuje świeżość przez kilka dni.
Polecam! 


CHLEB PSZENNO-ŻYTNI Z DYNIĄ I ŻURAWINĄ  

*  400g mąki pszennej chlebowej
*  250g mąki żytniej chlebowej
*  10g świeżych drożdży
*  1,5 łyżki oliwy z oliwek
*  1/4 szkl ziaren dyni
*  1/4 szkl żurawiny suszonej
*  2 łyżeczki płaskie soli morskiej
*  1 łyżeczka cukru
*  500-580g wody

Wszystkie składniki wymieszać w misce, przykryć szczelnie folią i odstawić na 12-16 godz do fermentacji.

Pieczenie w żeliwnym garnku:
Ciasto jest dosyć luźne, dlatego dobrze jest przełożyć je na obficie wysypaną mąką ściereczkę i podnosząc jej brzegi  uformować podłużny lub okrągły bochenek.
Można też na czas wyrastania umieścić chleb wraz ze ściereczką w koszyku - w celu zachowania ładniejszego kształtu.  Ja zazwyczaj pozostawiam na płaskiej stolnicy bo i tak po przełożeniu do gorącego naczynia chlebek ładnie wyrośnie.
Przykryć i odczekać ok 40 minut.  W tym czasie nagrzać piekarnik z garnkiem do 220stC.
Piekłam w podłużnym garnku żeliwnym (stara brytfanna do mięsa, upolowana na starociach, teraz służąca do wypieku chleba:)) , ale oczywiście można to zrobić w okrągłym garnku żeliwnym lub np ceramicznym.
Piekarnik z garnkiem nagrzać do 220stC.  Po wyrośnięciu ciasto zsunąć ze ściereczki do gorącego garnka, przykryć i umieścić w piekarniku na 35 minut.  Zdjąć pokrywkę i dopiec jeszcze przez ok 30 minut.  Chleb powinien ładnie się wypiec i zrumienić.

Pieczenie w formie keksowej:
Przełożyć ciasto do wysmarowanych olejem roślinnym i wysypanych semoliną lub krupczatką form (2 keksówki 10x18cm ) .  Nakryć ściereczką na 40 minut, w tym czasie nagrzewając piekarnik do 200stC.
Z wierzchu można oprószyć mąką jeśli chcemy uzyskać bardziej rustykalny wygląd.
Wstawić podrośnięte chlebki do gorącego pieca na 20 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 190stC i piec jeszcze przez ok 30 minut. 

Wystudzić na kratce.
Smacznego!





*


10.04.2012

Ciasto czekoladowo-orzechowe z 'nutellą'



Najpierw ciąg dalszy kociej historii:
Pamiętacie, jak zamieszkały w moim ogrodzie kociaki - sztuk 7!!!
Jak znaleźć domy dla tylu kocich istot,  zakładając, że to koniecznie MUSZĄ być DOBRE domy!    

Mały kotek podoba się wszystkim, bo miły, bo śliczny, bo rozkoszny itp itd  ... ale jak kociak urośnie, to zaczyna w końcu być duży, z humorami, bałagani, chodzi po stole (żeby tylko!), wyjada z kanapek co najlepsze, skacze na wysokościach, mwspina się po zasłonach...:) itd... poza tym z wiekiem zaczynają w zwierzu buzować hormony, więc miauczy niemiłosiernie,  wyje, skrobie w drzwi, no i jeśli to kocurek -  zaczyna znaczyć teren (czyt. mieszkanie!!!)  
Wtedy kotek przestaje być przytulanką i staje się zwierzakiem z charakterem,  jakim staje się każdy normalny kot.   
Zawsze szukam opiekunów, którzy wiedzą coś o tych zwierzakach,  potrafią naturę kocią zrozumieć i pokochać - a to nie jest łatwe zadanie:)  Wszystkim  (może prawie wszystkim!)  wiadomo, że właściciel kota wcale nie jest jego właścicielem... to kot jest decydentem w tym związku, czasem pozwala człowiekowi myśleć że jest odwrotnie... bo człowiekowi jest potrzebna świadomość, że jest najważniejszy... choć tak przecież wcale nie jest:)  
Kto rozumie naturę kocią, przyjmuje  zwierza z całym jego dobrodziejstwem i już!  
Jeśli człowiek koniecznie musi dominować, to taki ktoś nie powinien mieć kota, niech lepiej sobie weźmie psa... 
Jak widzicie niełatwe to zadanie, znaleźć odpowiedni dom dla kociaka.
Zaczęły się poszukiwania... 



Pierwsi znaleźli dom bracia-arlekiny.  
Nie zdążyłam kociaków nawet nazwać...
Poszły do rodziny artystycznej: pani plastyk i pan muzyk.  Trafili idealnie, bo to ludzie mądrzy, wyrozumiali, kochający zwierzęta, mający dobre warunki...
Po dłuższym czasie spotkałam ich z kotami u naszego wspólnego weterynarza (musiały być szybko kastrowane, bo walczyły ze sobą na śmierć i życie:)), wyrosły na piękne koty, aż serce mi się radowało na ich widok, a w poczekalni swoim niebanalnym umaszczeniem i pięknym wyglądem zrobiły furorę:))

Potem 'poszła' Buraska. Tu było trochę kłopotów...nie tyle z kotką co z przyszłą jej panią :)))
Oj! niełatwe były pertraktacje.. nie będę wdawała się w szczegóły, mimo to, że osoba powiedziałabym 'trudna',  to jednak 'kociara' w każdym calu, to było najważniejsze i to zdecydowało że jednak koteczka u niej wylądowała...
W końcu nie ja będę  mieszkała z tą osobą, niech tam...
Najważniejsze, że Buraska jest przez swoją 'panią' kochana i że ma u niej warunki iście książęce:)


 Pozostały jeszcze: Tosia, Przymilna, Przymilny, Tifani... ale o nich opowiem następnym razem.



Żeby nie było tylko 'kocio', to zapraszam na pyszne ciasto (mam nadzieję że mimo świątecznego przesytu,  jeszcze będziecie ciasta jadali:)):

CIASTO CZEKOLADOWO-ORZECHOWE z 'nutellą'

*  120g miękkiego masła /można użyć 'Kasię'/
*  150g 'nutelli'
*  5 jajek
*  190g cukru pudru
*   3/4 szkl mąki pszennej
*  1 szkl zmielonych orzechów laskowych
*  1 łyzka kakao
*  3 łyżeczki proszku do pieczenia
*  80g mleka /4 łyżki/

Masło utrzeć mikserem na puch, dosypać cukier i dalej ucierać.  Dodawać po trochu : nutellę, żółtka, mąkę, kakao, mleko, orzechy i proszek do pieczenia.  Z białek ubić pianę i połączyć łyżką z ciastem.
Formę babkową albo podłużną wysmarować masłem i wysypać byłką.  Przełożyć ciasto i wstawić do piekarnika nagrzanego do 160stC, piec 20 minut.  Następnie podwyższyć do 170stC i piec jeszcze 30-35 minut - sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone.  Studzić na kratce.

polewa czekoladowa:
 *  100g czekolady gorzkiej
*  50g masła

Stopić czekoladę (na parze lub w mikrofalówce), dodać masło i energicznie wymieszać.
Polać wystudzone ciasto.

Smacznego!




*

Wiewiórki też poczuły wiosnę :)


Printfriendly